poniedziałek, 22 stycznia 2018

Pośrodku piekła znalazłem dom cz.3 R6

Pozwoliłem się zakuć w kajdanki i zabrać do auta. Wszelkierozmowy, które próbował nawiązać policjant ze mną spełzły na niczym. Mniechciało się jedynie wyć. Nie chciałem wracać, jeszcze nie teraz, nie byłemgotowy na to by spotkać się z rzeczywistością.
Policjant wpatrywał się w moją smutną twarz obracając się cotrochę na krześle.
   Tylkopowiedz mi kim jesteś, jeszcze niczego nie zgłosiłem, pomogę ci.   spojrzałem na niego przez kraty.
   Niemogę. –położyłem się na pryczy zastanawiając się jak szybko mnie znajdą.
  Czemu? Jeśli to naprawdę tak niebezpieczniludzie zapewnimy ci bezpieczeństwo   parsknąłem śmiechem.
   Bezpieczeństwo. Tylko oni mogą mi je zapewnić,gdyż nie ma niczego groźniejszego niż oni. –spojrzałem w jego twarz, a on tylkopokręcił głową.
   Kimsą oni?   – moim ciałem wstrząsnął nerwowy śmiech.
   Tojuż i tak nie ma sensu. Zapewne już są na moim tropie, już wiedzą kto mipomógł, a reszta to już tylko kwestia czasu. –westchnąłem tak bardzo niechciałem, żeby mnie dopadli ale było już za późno.
Coś jeszcze mówił ale go ignorowałem, w końcu się poddał iwyszedł zostawiając mnie samego z ponurymi myślami. Nie wiedziałem co zrobi zemną Bachus jak wrócę, a raczej jak zostanę tam siłą zaciągnięty.
Powoli na posterunku robiło się coraz ciszej i ciszej. Wkońcu jedynym dźwiękiem jaki słyszałem był mój oddech i ciche pomrukiwanieradia dochodzące zapewne, z któregoś z kilkunastu pokoi.
Nagle jednak panującą ciszę przerwał jakiś dziwny dźwięk.Jakby szelest długiego płaszcza ciągnącego się po ziemi. Dużo się niepomyliłem, dwie zakapturzone postacie pojawiły się za po chwili za załomu.
   WitajGabrielu.   usłyszałem znajomy głos, choć nie do końcaumiałem określić, kto to jest.
   Raphael?!   niemogłem uwierzyć, że to on, wyglądał jakoś dziwnie.
   Szukaliśmy cię   powiedział Vladimir ściągając kaptur, nie byłani zły, ani tez wesoły z tego powodu, że mnie znaleźli, jego twarz pozostałazimną, pustą maską.
   A janie chciałem żeby mnie znaleziono   odparłem dość nieuprzejmie odwracając się donich tyłem i zakładając ręce na ramiona.
   Niepyskuj gówniarzu   warknął Raphael zbliżając się do krat, coś wjego tonie kazało mi na niego spojrzeć, niewielka odległość jaka nas dzieliłapozwoliło mi ujrzeć jego tęczówki, które miały barwę …Krwi.
   Spokojnie Raphaelu, opanuj się   wampir otoczył mojego byłego opiekunaramieniem. Po czym zwrócił się do mnie.   Jakwidzisz nie wolno go teraz denerwować, choć już niedługo powinien nauczyć sięnad sobą panować. – Uśmiechnął się całując czoło Raphalea.
   Onjest wampirem!   wykrzyknąłem zapominając, gdzie jestem.
   Tak słoneczko,ale już ciszej, przecież nie chcemy, by ktoś się dowiedział prawda?   pokiwałem głową na potwierdzenie   Chceszpójść z nami czy zostać tu?   dość długo się zastanawiałem, co wywołałokolejny atak złości u Raphaela.
   Idę,a mam inne wyjście?   spytałem, choć znałem już odpowiedź.
   Nie ,nie masz!   warknął Raphael.
Vladimir podszedł do krat i bez trudu wyrwał drzwi celi zzawiasów. Nim się obejrzałem Raphael mocno tulił mnie do swojej piersi.
   Tęskniłem za tobą maluszku.   wyszeptał czule całując moje czoło   takbardzo się martwiłem, tak bardzo.   Dotykał mojego ciała jakby chciał się upewnić,że wszystko jest na swoim miejscu.
   Porajuż iść   przeszkodził nam czułości  towarzysz mojego byłego opiekuna.
 Poczułem jak Raphaelmocniej mnie łapie i unosi, po chwili zagłębiony w czułych ramionach zostałemwyniesiony z posterunku. Nawet nie zauważyłem kiedy pokonaliśmy trasę do mojegomieszkania.
O dziwo, gdy przekroczyliśmy próg pierwsze co zauważyłem toNicholas siedzący na moim łóżku. Pod oknem oświetlony jedynie blaskiemksiężyca  siedział Amadeo
   Witamy w domu panie Marks   powiedział z sarkazmem wampir.
   Jateż się cieszę, że cię widzę   odpłaciłem mu się takim samym tonem, mimo żewiedziałem, że jego złość to wyraz troski o mnie.
   Niewiedziałem co zrobić   nagle gorączkowo zaczął się tłumaczyć surfer   usłyszałem,że cię aresztowano, że szeryf chce cię oskarżyć, pomyślałem, że on ci pomoże   wskazał na Amadeo   pamiętam go z wtedy z plaży jak się tobąopiekował   ukrył twarz w dłoniach
   Nicsię nie stało Nicholas, oni i tak by mnie prędzej czy później znaleźli. – Chciałemdo niego podejść i pogłaskać go po ramieniu, ale Raphael trzymał mnie mocno wuścisku, jakby bojąc się, że jak mnie puści to zniknę.
   Niebroń tego gwałciciela!   warknął Raphael.
   Skończ!   spojrzałem mu głęboko w oczy   Tonie do końca jego wina, sam go sprowokowałem.
   Janie chciałem żeby tak potoczyły się sprawy   powiedział płaczliwie surfer, chyba rozumiejącw jakie gówno się wpakował.
Nie odpowiedziałem bo nie chciałem o tym rozmawiać, chciałemżeby to już się skończyło.
   Onjuż powinien iść   szepnąłem tylko.
   Chcesz mu odpuścić, jak wszystkim   zbulwersował się mój były opiekun
   Tak,pora porozmawiać o moim powrocie do domu, a on nie powinien być świadkiem tejrozmowy   na powrót opuściłem głowę w dół przybierającpozę skrzywdzonego dziecka
   Zmiataj stąd!   warknął Vladimir do Nicholasa
 Nim się obejrzałem zasurferem z trzaskiem zamknęły się drzwi. Zostałem sam z trzema wampirami wpokoju
   Więcpanie Marks należą nam się chyba jakieś wyjaśnienia   Amadeo podniósł już moją brodę w górę, żeby mispojrzeć w oczy.
   Comam wam wyjaśniać?   spytałem zdenerwowany, bo dalej nie byłempewny jaki los mnie czeka.
   Czemuzwiałeś bez słowa? Czemu się ukrywałeś? Czemu nie zadzwoniłeś, żeby powiedziećżyje, jestem bezpieczny, nie martwcie się?   Z okaRaphaela popłynęła krwawa łza, Amadeo był wkurwiony, a Vladimir nadalprzypominał posąg stałem między nimi nie wiedząc jak odpowiedzieć na te pytania.
   Bochciałem być sam   odpowiedziałem sucho, po dłuższej chwilizastanowienia.
   Dlatego nie mogłeś nam powiedzieć, że jedzieszna wakacje?   teraz warknął Amadeo
   Tonie były wakacje, chciałem być wolny, chciałem być sam, chciałem normalności.
   Głupibachor jesteś i tyle!   wrzasnął Vladimir jakby nagle wybudził się zesnu   wiesz co myśmy przeżyli. Przeszukaliśmywszystkie rzeki, bary, meliny. Nawet nie byliśmy pewni czy żyjesz. Bachuszawiadomił wszystkich pobratymców o tym, że zaginąłeś. Wszyscy się martwili.
   Wieszco przeżył Mark?!  – wtrącił się Raphael  – Wiesz jak pogorszył się jego stan zdrowia?!
Zrobiło mi się strasznie głupio. Nie pomyślałem, że to corobię jest strasznie samolubne.
   Co zMarkiem? – spytałem niepewnie
  – Mark chorował od bardzo dawna   zaczął cicho Vladimir   Żył tylko dzięki wampirzej krwi, jeszcze zanim trafił do Bachusa zapadł najedną z tych chorób wenerycznych, na którą lekarstwa nie ma.
   Markma AIDS   wydusił z siebie Raphael   A właściwie miał   zamilkł, a ja się przeraziłem
   Czyon …Nie żyje?   zrobiło mi się słabo i gdyby nie Amadeo, którymnie pochwycił i posadził na łóżko.
   Wpewnym sensie tak, stał się jednym z nas. Amadeo ucałował moją skroń   Niemartw się, teraz już jest zdrowy.
 Mark, Raphael moiprzyjaciele, moja rodzina. Zrobiło mi się jeszcze gorzej.
   Dlatego musisz wrócić   ciągnął dalej Vladimir   Marknie może już opiekować się domem, musisz zająć jego miejsce
   Ja?   zerwałem się z miejsca   Ja siędo tego nie nadaję, poza tym ja nie chcę wracać, nie jestem gotowy. Tam jest zawiele złych wspomnień.   zacząłem płakać
   A coz dobrymi??   spytał Raphael
   Co?   niezrozumiałem
   A coz dobrymi? Choćby z tymi związanymi ze mną?
   Niezrozumiesz tego, ty masz Vladimira i nigdy go nie stracisz, a ja…   płakałem tak jak już dawno tego nie robiłem,moim sercem na powrót zaczął targać żal.
   A jadla ciebie nic nie znaczę?   spytał ze smutkiem Amadeo. Spojrzałem na niegozaskoczony.
   Dobrze wiesz, że cię kocham, ale nie tak jakjego   przytuliłem się do niego.
   Ty wogóle wiesz co oznacza miłość?   warknął Amadeo.
   Niechcę na ten temat rozmawiać.
   Alebędziesz. Zresztą nie masz innego wyjścia jak zająć miejsce Marka, inaczejspotka cię taka kara, że śmierć będzie wybawieniem   zacząłem się go bać   Pamiętaszco przyrzekłeś Bachusowi podczas inicjacji?
   Tak   odszepnąłem bo zacząłem rozumieć.
   Więcjuż wiesz, że nie masz innego wyjścia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz