Wampir obudził się
pierwszy. Zezdumieniem skontaktował, gdzie się znajduje. Nie wstawał od
razu. Zezdziwieniem i pewną dozą czułości obserwował przytulone do
siebie drobne ciałkochłopaka. Pogłaskał go po plecach i przykrył nieco
bardziej kołdrą. Musnąłwargami jego czoło sprawdzając temperaturę. Była
nieco podniesiona. Objął goramieniem i leniwie obserwował rozchylone w
płytkim oddechu usta.
W pewnym momencie blondyn kichnąłi otworzył oczy. Przetarł je ręką pozbywając się resztek snu.
- Mmm co się dzieje? – Spojrzałna wampira mało przytomnie – dlaczego tak na mnie patrzysz? Coś nie tak?
- Nie, nie – mruknął – tylko masztemperaturę.
Podszedł do osłoniętych
szklanymszronem drzwi i wyszedł na chwilę na korytarz. Po niedługiej
chwili i rozmowiez Nadią wrócił. Dziewczynie chyba ulżyło, kiedy
zobaczyła, że ma całkiemprzyzwoity humor.
- Zaraz będzie śniadanie
ilekarstwa – szepnął, poprawiając poduszkę pod chłopakiem – i
pielęgniarka –zaśmiał się cicho, siadając obok chłopaka i gładząc
chłodną ręką jego rozgrzaneczoło.
Kadaj zamruczał cicho pod tymdotykiem. Ta dłoń była taka chłodna i przynosiła ukojenie.
- Wiesz, ze wcale nie musisz sięmną zajmować… – wymruczał.
- A kto powiedział, ze
będępielęgniarką? – Zamruczał rozbawiony – nie mam do tego ani
cierpliwości, anidelikatności. Nadia przyjdzie, to się tobą zajmie.
Chłopak uśmiechnął się lekko wodpowiedzi.
- To dobrze. Nie chcę ci sprawiaćkłopotów.
Gdy mówił oczy miał
przymknięte,teraz otworzył je całkowicie patrząc smutnym wzrokiem na
wampira. Wolał kiedyto on się nim zajmował. Ale nie miał mu za złe tej
decyzji. W końcu sam byłsobie winien.
- Gdyby mnie twój stan to
już bymsię z tobą kochał – mruknął mężczyzna pod nosem, po czym obniżył
się ipocałował chłopaka w czoło – moja wina, moje konsekwencje –
mruknął, mając namyśli brak seksu – Nie bój się. Poza tym, Nadia lepiej
wie, jak się obchodzić zkimś, kto przeszedł coś na kształt lekkiego
udaru. I to magicznego pochodzenia.Już… miała okazję się z czymś takim
zapoznać – westchnął.
Kiedy usłyszał pukanie
podszedłdo drzwi. Szron znowu ustąpił pod jego dotykiem. Otworzył,
odebrał posiłek ipostawił tacę obok łóżka chłopaka. Za nim, niepewnie
dreptała czarnowłosadziewczyna. Uśmiechnęła się do Kadaja lekko. Usiadła
obok niego na łóżku.Wampir odszedł i stanął przy oknie. Patrzył na nich
uważnie. Ufał dziewczynie,ale bez przesady.
- To co chcesz? Kanapkę z
miodem,z dżemem, jajko, czy kiełbaski? – Zaświergotała nastolatka do
blondyna. Ten potarłpoliczek i podciągnął się, siadając z niewielką jej
pomocą. Lekko kręciło musię w głowie, ale to od temperatury.
- Z miodem.
Oparł się wygodniej i
czekał ażwampir znowu usiądzie na łóżku obok niego. Nie usiadł. Nadal
stał tam, gdzieprzed chwilą. I raczej nie zamierzał się stamtąd ruszać.
Nadia poprawiła się i
sięgnęła pochleb. Nabrała na nóż odrobinę miodu i rozsmarowała go po
kanapce. Do białegokubka nalał pachnącej malinowej herbaty i podał go
chłopcu.
- Zjesz sam, czy ja mam
ciępokarmić? – Zapytała i nie czekając na odpowiedź podsunęła mu kanapkę
do ust.Posłusznie ugryzł. Popił ciepłym płynem. Trwało to dość długo,
właściwie, dokońca kanapki. Dziewczyna westchnęła, kiedy skończyli.
Palcem starła miód zwargi chłopaka. Wytarła rękę w ściereczkę.
– Lubisz słodkie? – Zapytałaretorycznie i sięgnęła po kolejna kromkę – z czym tym razem?
Kadaj wyjrzał lekko zaglądając co jeszcze znajduje się na tacy.
- To teraz może z dżemem. Tylkonie tym pomarańczowym. Chcę z tym czerwonym. Dobrze? I naprawdę sam mogę zjeśćtym razem.
Oparł się o poduszki,
opatulająckocem mocniej. Dość niezręcznie czuł się pod uważnym
spojrzeniem stojącego podoknem mężczyzny. Wciąż trzymał kubek zherbatą ogrzewając o niego dłonie.
- Dobrze – zachichotała. Posmarowałakanapkę i uprzejmie podała mu ją tuż przed skrzywiony zabawnie nosek.
- Jakieś inne życzenia nadzisiaj? Może odnośnie obiadu?
Chłopak wziął kanapkę od razu odgryzająckawałek. Przełknął, popił herbatą i dopiero wtedy się odezwał.
- Jeszcze nie – zamruczał – alepan obiecał, że posiedzi ze mną przy kominku.
Spojrzał na niego podejrzliwie upewniającsię że wampir na pewno pamięta. Znów ugryzł kanapkę nie spuszczając z niegowzroku.
- Pamiętam, pamiętam –
mruknął -oczywiście z tobą posiedzę, ale wcześniej ona będzie cię musiał
ubrać w cościepłego. Jaki kolor chciałbyś na dzisiaj?
Rozmawiał z nim
delikatnie,prawie jak z małym dzieckiem, bo tego wymagała sytuacja.
Modlił się, bydzieciak szybko wrócił do normy. Nie wiedział, ile jeszcze
zniesie.
- Błękitny. Podobno pasuje
mi dooczu – wymruczał chłopak. Potem ziewnął krótko i przechylając się
nad dziewczynąodstawił kubek na szafkę. W końcu nie był aż tak
unieruchomiony żeby sobie ztym nie poradzić. Kichnął jeszcze i znowu
opadł na poduszki podciągając kołdrępod samą szyje. Wampir podszedł do
chłopaka i pogłaskał go po włosach. Nadiawstała. Doskonale wiedziała, ze
teraz ma wyjść. Zabrała tacę. Spojrzała jeszcze na Kadaja pokrzepiająco izniknęła za drzwiami.
- Chcesz jeszcze poleżeć?
–Wyszeptał mu do ucha dość retoryczne pytanie. Pocałował go w nie,
uśmiechającsię lekko i na koniec przygryzł delikatnie. Chciał sprawdzić
reakcje chłopaka.To jest, czy wraca do siebie, czy jeszcze nie.
Kadaj
otworzył oczy szerzej, kiedy poczuł ten dotyk. Obrócił głowępowoli.
Leżał teraz twarzą do wampira. Przysunął się troszeczkę i
musnąłkróciutko jego usta swoimi. Zamruczał cicho. Odsunął się jednak
zaraz i zmrużyłoczy.
Wampir uśmiechnął się
zadowolony.To znaczyło, ze dzieciak wraca do siebie. I to dość szybko.
Nachylił się imusnął jego usta w pocałunku, przejeżdżając językiem po
wargach ponaglająco imasując jego plecy. Ta mieszanka niewinności,
lekkiego strachu i rezerwy zaczynałamu się strasznie podobać. Ale, mimo
wszystko wolał chłopaka, gdy ten był wpełni zdrowy. Przynajmniej można
było z nim podyskutować.
Przysunął się do
mężczyznyjeszcze bliżej. Jedną ręką objął jego kark i przyciągnął do
siebie. Zacząłpowoli i leniwie oddawać pocałunek.. Od czasu do czasu
tylko pieszczotliwiemuskał jego usta nie zagłębiając się bardziej. Na
więcej jeszcze nie był dokońca gotowy. Zamknął oczy i czekał na jego
reakcje. Shina aż zamruczał. Zadowolony przewrócił chłopaka na plecy inachylił się nad nim.
- Nie drażnij się – szepnął
– bonie wytrzymam. Jedną ręka masował jego tors, drugą podbrzusze, od
czasu doczasu muskając palcem linię spodni.
- Piękny – mruknął wprost do uchachłopaka – piękny i tylko mój.
Kadaj
odchylił odrobinę głowę. Po chwili jednak znów ja opuścił iotworzył
oczy. Przyglądał się teraz wampirowi uważnie. Powolnym jakby
czułymgestem pogłaskał jego długie włosy. Nadal się obawiał. I nadal nie
chciał byćmu w pełni uległy. Ale nie miał innego wyjścia.
Wampir potarł głową o jego wyciągniętą dłoń i uśmiechnął siędelikatnie. Całkiem szczerze.
- Co kotku? – Szepnął, całując golekko – tak ci tu źle?
Kadaj wciąż bawił się jego długimi włosami przepuszczając pasemkamiędzy palcami.
- Nie jest źle. Tylko
czasami …tak… dziwnie obco – pogłaskał lekko policzek wampira i
przymknął oczy. Niebył pewny jego reakcji na te słowa.
Shina tylko pocałował go ponownie.Delikatnie głaskał wyciągniętą dłoń. Nachylił się, ponownie muskając jego skroń.
Kadaj
zamknął oczy. Wtulił się w mężczyznę. Powoli przechodziły muresztki
otępienia. Był coraz trzeźwiej świadom, że właśnie tuli się do
osobywinnej jego stanowi. Do kogoś… kto jest winny jego zniewolenia, ale
niepotrafił przestać. Mężczyzna był teraz tak delikatny. Tak inny od
tej swojejmroczniejszej strony. I tylko jemu, poza Nadią tutaj ufał.
Tylko on był mu tu takdziwnie bliski.
Shina musnął
ustami włosy chłopaka, następnie uniósł jego twarzchwytając za
podbródek i spojrzał mu w oczy. Uśmiechnął się dziwnie drapieżniedo
chłopaka i pocałował go, tym razem mocniej. Dłońmi zjechał na jego
pośladki,ale nie ściskał ich, ani nic, po prostu masował delikatnie.
Kadaj
złapał mężczyznę za dłonie. Z wahaniem oddawał głębokie jużteraz
pocałunki. Jednocześnie starał się zabrać jego ręce ze swoich
pośladków.Zupełnie nieskutecznie. Po chwili dłonie wampira przesunęły
się nieco do góry. Potemwsunęły pod materiał spodni. Chłopak pisnął.
Szarpnął wampira za włosy. Gumkapuściła z trzaskiem. Jednak mężczyzna za
bardzo się tym nie przejął. Pocałunekstawał się coraz mocniejszy.
Namiętny. I nie wyglądało, by szamotanie sięchłopaka w jakikolwiek
sposób mu przeszkadzało. Zacisnął dłonie na jegopośladkach, przysuwając
chłopaka do siebie najbardziej, jak się tylko dało i zzapałem badając
jego usta.
Chłopak jęknął krótko,
prostu wjego usta. Drżał, czując zaciskające się dłonie. To było zbyt
mocno, zbyt szybkoi zbyt nagle. Kręcił się lekko pod nim ocierając
zupełnie niechcący. Wciąż oddawał coraz mocniejsze pocałunki.
- Albo się odsuniesz, albo
wezmęcię tu i teraz – szepnął mu na ucho, owiewając je ciepłym oddechem.
Sam raczejby się od chłopaka nie odsunął. A opamiętał się tylko
dlatego, że zobaczyłstrach w oczach blondyna.
- To jak? – Szepnął, niby przypadkiemzahaczając dłonią o jego najwrażliwsze sfery – chcesz tego, czy nie?
Był ciekaw, czy górę w chłopakuweźmie przerażenie, czy podniecenie. Gdyby jednak się nie odsunął… z pewnościąbyło by ciekawie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz