poniedziałek, 22 stycznia 2018

Pośrodku piekła znalazłem dom cz.2 R8

Mark wysłał mnie z Alexandrem na krótkie wakacje, bym trochęodpoczął. Alex całymi dniami pracował. Ja się obijałem, zaś wieczoramipokazywałem mu sztuczki, jakich nauczyłem się z filmów, które dał mi razem zlaptopem.
Dwa dni przed moim wyjazdem zdarzył się pewien nieprzyjemnyincydent, przez który Alex o mało nie stracił pracy. Biegałem nagi po domu,śmiejąc się i uciekając przed moim klientem – była to taka bardziej zboczonazabawa w ganianego. Gdy dałem mu się w końcu złapać, przewrócił mnie na podłogęw holu, po czym zaczął okrywać całe me ciało pocałunkami, gilgocząc mnie przytym niemiłosiernie, przez co śmiałem się do rozpuku. W momencie, w którym Alexzmierzał swoimi ustami do mojej męskości całując cal po calu mój brzuch, drzwinagle się otworzyły. Stanął w nich nowy wspólnik Alexandra z kancelarii. Odrazu go rozpoznałem, mimo że pierwszy raz widziałem go na oczy. To nim mójklient zamartwiał się od kilku tygodni: syn szefa kancelarii, który słynął zeswojej nienawiści do homoseksualistów. Obaj spojrzeliśmy z przestrachem nawysokiego, młodego mężczyznę o czarnych, krótkich włosach i stalowych oczach.Gdy i on nas ujrzał, odwrócił głowę, a na jego twarzy pojawiło się obrzydzenie.
- Ubierzecie się! – chłód w jego głosie mógłby zamrozićszklankę wody na Saharze.
Alexander natychmiast zerwał się z podłogi i pociągnął mnieza sobą na piętro. Słyszałem, jak głośno oddycha, niewiele brakowało mu doataku paniki lub zawału. Ubrałem się w garnitur, który niestety jak resztamoich rzeczy był skrojony tak, by uwydatnić wszystkie moje wdzięki.
W salonie panowała napięta atmosfera. Mężczyzna, od któregozależał nas los siedział wygodnie w fotelu i pił whisky z lodem. Siedliśmy nakanapie z dala od siebie. Po dłuższej chwili Travis się odezwał:
-        Chłopak jest pełnoletni? –spytał, wskazując namnie dłonią, w której trzymał szklankę.
-        Nie – odpowiedział szczerze Alex, choć jego głosnie brzmiał z taką pewnością siebie jak zazwyczaj.
-        Czy może nam zaszkodzić? – nie podobało mi sięto, że facet z uporem mnie ignorował.
-        Nie. – odparł hardo mój klient.
-        Skąd ta pewność? – spojrzał na mniepodejrzliwie.
-        Jest zawodową prostytutką i moim przyjacielem.-musnął moją dłoń, a ja się do niego uśmiechnąłem.
-        To prawda? -Travis kiwnął na mnie, szukającpotwierdzenia z mych ust.
-        Nie zdradzam tajemnic moich klientów. – spojrzałemmu głęboko w oczy.
-        Czemu miałbym ci wierzyć? – uśmiechnął sięzimno, zakładając nogę na nogę.
-        To pana sprawa, czy mi pan zaufa. Pan Alexanderjest moim klientem i dobrze wie, że wszystko, co dzieje się w sypialnipozostaje w sypialni, bo tak nas nauczono… i dlatego, że tak wypada.
-        A to na schodach lub w holu? – spytał z drwiną.
-        To była przenośnia. Chyba pan rozumie, co przezto chciałem powiedzieć? – teraz ja drwiłem.
-        Ależ owszem, czyli jesteś dziwką z zasadami.
Chciałem go uderzyć, sarkazm w jego głosie doprowadzał mniedo szału.
-        Jestem wykwalifikowaną męską prostytutką. – wyrecytowałemwyuczoną regułkę, zagryzając wargę z gniewu.
-        A co mam zrobić z tobą? – wziął łyka z szklanki,skupiając swój wzrok na Alexie.
-        Wolałbym, żebyś zachował to dla siebie. Przecieżdobrze mnie znasz, Travisie, wiesz jaki jestem, jak podchodzę do swojej pracy,a przez to, co zobaczyłeś w holu w żadne sposób się nie zmieniłem.
-        Od jak dawna masz te… ciągoty? – spytał zobrzydzeniem.
-        Jestem gejem od zawsze, dlatego Julia udaje mojążonę. -odpowiedział szczerze Alex, ale jego oczy zdradzały, jak bardzo się bał.
-        No tak, teraz to jasne, dlatego nie przykładaszuwagi do jej romansów. – skwitował z drwiną w głosie.
-        Nie mogę jej zabronić, skoro sam nie jestemwierny.
-        Jak długo masz zamiar to ukrywać? – stał się napowrót poważny.
-        Zawsze. Dobrze wiesz, że nikt nie może siędowiedzieć, jeśli chcę zachować swoją pozycję.
-        Wiem. Jeśli zachowam to dla siebie, musisz miprzyrzec, że nikomu nie powiesz, że ja wiedziałem… w razie jakiejkolwiek wpadki…
-        W takiej sytuacji poleci tylko jedna głowa, moja.-nie rozumiałem, czemu Alex tak bardzo boi się tego, że ktoś się dowie o jegoskłonnościach. Nie chciałem jednak się wtrącać, bo bałem się, że przez jakieśmoje nieuważne słowo może się stać coś strasznego.
-        Dobrze. – mężczyzna pokiwał głową. – Tylkonastępnym razem powiedz w kancelarii, że domek jest zajęty prywatnie, a nie dodyspozycji klientów, a zwłaszcza takich, którzy są obecnie w Tajlandii.Prosiłbym także, byście go już opuścili, bo jest mi teraz pilnie potrzebny.
W tym samym momencie usłyszeliśmy pukanie do drzwi.Mężczyzna podniósł się zgrabnie z fotela, odstawiając szklankę na stół. Niebyło go chwilę, po czym wrócił z młodą dziewczyną.
-        Cześć Sam. – uśmiechnąłem się do wysokiejblondynki.
-        Hej Gabryś. – puściła do mnie oczko.
-        Znacie się? -obaj mężczyźni spojrzeli na naspobłażliwiej.
-        Mamy tego samego pracodawcę. -odparła Sam,opierając się bokiem o kontuar.
-        Mark. – powiedzieli w tym samym czasie Travis i Alexander.

Zabraliśmy swoje rzecz i przenieśliśmy się z Alxem do małegopensjonatu na obrzeżach miasta. Mój klient skłamał, że jest moim ojcem, by obsługanie robiła problemu. Już po pierwszej godzinie po odgłosach, jakie dochodziły znaszego pokoju można się było domyśleć, jakie stosunki nas łączą.
Gdy wróciłem do domu, byłem wypoczęty, szczęśliwy i ażpałałem chęcią do pracy.
 Czas mijał szybko,klientów miałem wielu. Robiłem furorę zarówno wśród wampirów jak i ludzi.Zaczęły mnie odwiedzać nawet kobiety. Poznałem cudowny smak imprez Bachusa,który też chyba zaczął do mnie odczuwać jakiś sentyment, gdyż zakazał Kamilowizbliżania się do mnie, jak po jednym z brutalniejszych spotkań z nim musiałemna dwa tygodnie wziąć urlop zdrowotny. Kolejne wydarzenia miały jednak popsuć tę sielankę, która zapanowała…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz