Mark wysłał mnie z Alexandrem na krótkie wakacje,
bym trochęodpoczął. Alex całymi dniami pracował. Ja się obijałem, zaś
wieczoramipokazywałem mu sztuczki, jakich nauczyłem się z filmów, które
dał mi razem zlaptopem.
Dwa dni przed moim wyjazdem zdarzył się pewien
nieprzyjemnyincydent, przez który Alex o mało nie stracił pracy.
Biegałem nagi po domu,śmiejąc się i uciekając przed moim klientem – była
to taka bardziej zboczonazabawa w ganianego. Gdy dałem mu się w końcu
złapać, przewrócił mnie na podłogęw holu, po czym zaczął okrywać całe me
ciało pocałunkami, gilgocząc mnie przytym niemiłosiernie, przez co
śmiałem się do rozpuku. W momencie, w którym Alexzmierzał swoimi ustami
do mojej męskości całując cal po calu mój brzuch, drzwinagle się
otworzyły. Stanął w nich nowy wspólnik Alexandra z kancelarii. Odrazu go
rozpoznałem, mimo że pierwszy raz widziałem go na oczy. To nim
mójklient zamartwiał się od kilku tygodni: syn szefa kancelarii, który
słynął zeswojej nienawiści do homoseksualistów. Obaj spojrzeliśmy z
przestrachem nawysokiego, młodego mężczyznę o czarnych, krótkich włosach
i stalowych oczach.Gdy i on nas ujrzał, odwrócił głowę, a na jego
twarzy pojawiło się obrzydzenie.
- Ubierzecie się! – chłód w jego głosie mógłby zamrozićszklankę wody na Saharze.
Alexander natychmiast zerwał się z podłogi i
pociągnął mnieza sobą na piętro. Słyszałem, jak głośno oddycha, niewiele
brakowało mu doataku paniki lub zawału. Ubrałem się w garnitur, który
niestety jak resztamoich rzeczy był skrojony tak, by uwydatnić wszystkie
moje wdzięki.
W salonie panowała napięta atmosfera. Mężczyzna, od
któregozależał nas los siedział wygodnie w fotelu i pił whisky z lodem.
Siedliśmy nakanapie z dala od siebie. Po dłuższej chwili Travis się
odezwał:
- Chłopak jest pełnoletni? –spytał, wskazując namnie dłonią, w której trzymał szklankę.
- Nie – odpowiedział szczerze Alex, choć jego głosnie brzmiał z taką pewnością siebie jak zazwyczaj.
- Czy może nam zaszkodzić? – nie podobało mi sięto, że facet z uporem mnie ignorował.
- Nie. – odparł hardo mój klient.
- Skąd ta pewność? – spojrzał na mniepodejrzliwie.
- Jest zawodową prostytutką i moim przyjacielem.-musnął moją dłoń, a ja się do niego uśmiechnąłem.
- To prawda? -Travis kiwnął na mnie, szukającpotwierdzenia z mych ust.
- Nie zdradzam tajemnic moich klientów. – spojrzałemmu głęboko w oczy.
- Czemu miałbym ci wierzyć? – uśmiechnął sięzimno, zakładając nogę na nogę.
- To
pana sprawa, czy mi pan zaufa. Pan Alexanderjest moim klientem i dobrze
wie, że wszystko, co dzieje się w sypialnipozostaje w sypialni, bo tak
nas nauczono… i dlatego, że tak wypada.
- A to na schodach lub w holu? – spytał z drwiną.
- To była przenośnia. Chyba pan rozumie, co przezto chciałem powiedzieć? – teraz ja drwiłem.
- Ależ owszem, czyli jesteś dziwką z zasadami.
Chciałem go uderzyć, sarkazm w jego głosie doprowadzał mniedo szału.
- Jestem wykwalifikowaną męską prostytutką. – wyrecytowałemwyuczoną regułkę, zagryzając wargę z gniewu.
- A co mam zrobić z tobą? – wziął łyka z szklanki,skupiając swój wzrok na Alexie.
- Wolałbym,
żebyś zachował to dla siebie. Przecieżdobrze mnie znasz, Travisie,
wiesz jaki jestem, jak podchodzę do swojej pracy,a przez to, co
zobaczyłeś w holu w żadne sposób się nie zmieniłem.
- Od jak dawna masz te… ciągoty? – spytał zobrzydzeniem.
- Jestem gejem od zawsze, dlatego Julia udaje mojążonę. -odpowiedział szczerze Alex, ale jego oczy zdradzały, jak bardzo się bał.
- No tak, teraz to jasne, dlatego nie przykładaszuwagi do jej romansów. – skwitował z drwiną w głosie.
- Nie mogę jej zabronić, skoro sam nie jestemwierny.
- Jak długo masz zamiar to ukrywać? – stał się napowrót poważny.
- Zawsze. Dobrze wiesz, że nikt nie może siędowiedzieć, jeśli chcę zachować swoją pozycję.
- Wiem. Jeśli zachowam to dla siebie, musisz miprzyrzec, że nikomu nie powiesz, że ja wiedziałem… w razie jakiejkolwiek wpadki…
- W
takiej sytuacji poleci tylko jedna głowa, moja.-nie rozumiałem, czemu
Alex tak bardzo boi się tego, że ktoś się dowie o jegoskłonnościach. Nie
chciałem jednak się wtrącać, bo bałem się, że przez jakieśmoje
nieuważne słowo może się stać coś strasznego.
- Dobrze.
– mężczyzna pokiwał głową. – Tylkonastępnym razem powiedz w kancelarii,
że domek jest zajęty prywatnie, a nie dodyspozycji klientów, a
zwłaszcza takich, którzy są obecnie w Tajlandii.Prosiłbym także, byście
go już opuścili, bo jest mi teraz pilnie potrzebny.
W tym samym momencie usłyszeliśmy pukanie do
drzwi.Mężczyzna podniósł się zgrabnie z fotela, odstawiając szklankę na
stół. Niebyło go chwilę, po czym wrócił z młodą dziewczyną.
- Cześć Sam. – uśmiechnąłem się do wysokiejblondynki.
- Hej Gabryś. – puściła do mnie oczko.
- Znacie się? -obaj mężczyźni spojrzeli na naspobłażliwiej.
- Mamy tego samego pracodawcę. -odparła Sam,opierając się bokiem o kontuar.
- Mark. – powiedzieli w tym samym czasie Travis i Alexander.
Zabraliśmy swoje rzecz i przenieśliśmy się z Alxem
do małegopensjonatu na obrzeżach miasta. Mój klient skłamał, że jest
moim ojcem, by obsługanie robiła problemu. Już po pierwszej godzinie po
odgłosach, jakie dochodziły znaszego pokoju można się było domyśleć,
jakie stosunki nas łączą.
Gdy wróciłem do domu, byłem wypoczęty, szczęśliwy i ażpałałem chęcią do pracy.
Czas mijał szybko,klientów
miałem wielu. Robiłem furorę zarówno wśród wampirów jak i ludzi.Zaczęły
mnie odwiedzać nawet kobiety. Poznałem cudowny smak imprez Bachusa,który
też chyba zaczął do mnie odczuwać jakiś sentyment, gdyż zakazał
Kamilowizbliżania się do mnie, jak po jednym z brutalniejszych spotkań z
nim musiałemna dwa tygodnie wziąć urlop zdrowotny. Kolejne wydarzenia
miały jednak popsuć tę sielankę, która zapanowała…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz