poniedziałek, 22 stycznia 2018

Pośrodku piekła znalazłem dom cz.1 R6

Raphael był bardzo przystojny, dobrze zbudowany i miałnaprawdę dużego penisa. To był chyba pierwszy raz jak widziałem go nago. Nagleprzypomniała mi się lekcja biologii i do głowy przyszła głupia myśl.Wiedziałem, że rozmiar członka zwiększa się, gdy mężczyzna jest podniecony.Ciekawiło mnie jak duży jest, gdy Raphael ma wzwód. Nawet nie wiem, kiedy zacząłemsię bezczelnie wpatrywać w jego męskość. Mój opiekun jednak to zauważył, bousłyszałem:
 – Dotknij.
 – Co? – spytałemzawstydzony i przerażony zarazem.
 – No dotknij go.Albo lepiej… lekcja druga. – od razu przypomniała mi się „lekcja pierwsza” inie byłem pewny, czy jestem gotów na „drugą lekcję”, ale co ja mogłem…
 – Uklęknij. –rzekł stanowczo. Bałem się nie na żarty, więc nawet nie próbowałem oponować. – Weźgo w rękę. – powoli wykonałem polecenie. – Dobrze, a teraz zacznij nią poruszaćw przód i w tył. – zadanie nie okazało się tak straszne, jak sądziłem. – Wdrugą rękę weź jądra. Zacznij je ugniatać i masować. – coraz trudniej było muwydawać polecenia, gdyż podniecenie robiło swoje. – Teraz przyspiesz, zarazbędę… och… koń… ach… kończyć… – zrobiłem coś, co go zaskoczyło, bo na chwilęprzestał jęczeć i z niedowierzaniem spojrzał na mnie. Kiedy odsunąłem dłoń dotyłu, wykonałem to co on rano, a mianowicie na wstępie polizałem czubek jegoerekcji, poczym się do niej przyssałem niezwalniając ruchów ręką. Po jakieśchwili Raphaelowi zaczęły drgać mięśnie. Opierał się jeszcze moment, aż w końcumnie odepchnął i obrócił się bokiem. Zobaczyłem jak przez niewielki otworekwylewa się morze białej cieczy. Był to szokujący widok, wszak pierwszy raz widziałemjak szczytuje inny mężczyzna. Raphael oparł się o wykafelkowaną ścianę i odkręciłwodę, która spłukała resztki jego namiętności. Przywarłem do niego i spytałem:
 – Dobrze sięspisałem?
 – Yhm. Świetniemaleńki, szybko się uczysz. – głos miał dziwnie drżący, a między każdym słowemrobił głęboki wdech.
 – Było ci dobrze?– popatrzył na mnie z dziwnym zaskoczeniem.
 – Ciekawe pytanie.– jego głos wracał już do normy. – Tak było mi dobrze, ale nie wolno ci zadaćtego pytania klientowi. Nigdy! Przenigdy. Rozumiesz? – przestraszyłem się.
 – Tak.Przepraszam.
 – Mnie nie musisz,bo dopiero się uczysz i dobrze że pytasz. – jego głos znów stał się przyjemniemiły. – Chodź pójdziemy jeszcze popływać, a potem odwiedzimy salon piękności.
Poszedłem za nim, ale nie zabrał mnie już do szatni. Zpoczątku sądziłem, że idziemy do innej. Zatrzymałem go przed szklanymi drzwiamiprowadzącymi na basen.
 – Ja nie mam spodenek.
 – A czy ja mam? – uśmiechnąłsię do mnie pobłażliwie.
 – No, ale tak bez kąpielówek?
 – Tu wszyscyjesteśmy tacy sami, nie musisz się nikogo wstydzić. – łatwiej powiedzieć niżzrobić. Postanowiłem wyciągnąć ostrzejsze argumenty.
 – Ale…
 – Ale, co?
 – Ktoś możezobaczyć sińce.
 – Zapomniałem onich. – spojrzał na mnie z troską i przejechał ręką po boku. – Żebro wciąż boli?
 – Nie. Przecieżrano dałeś mi tabletkę przeciwbólową.
 – To zrobimy tak…ja popływam, a ty się pomoczysz.
 – A sińce?
 – Co sińce? Wszyscyi tak już o nich wiedzą, tu nic się nie ukryje.
Spojrzałem na niego przerażony, a on uśmiechnął się ipoczochrał mi mokre włosy. Basen był pusty tylko jakichś dwóch chłopakówmoczyło się w jacuzzi. Przycupnąłem w połowie półokrągłych schodków prowadzącychdo basenu. Wody miałem po ramiona, więc usiadłem niżej, nie chciałem by ktoświdział sińce. Raphael pływał w tę i z powrotem, co chwilę zmieniając styl.
Kiedy tak siedziałem to po raz pierwszy ujrzałem nagądziewczynę. Weszła jak gdyby nigdy nic na basen. Miała długie, rude, kręconewłosy. Skórę jasną jak mleko, piersi duże, kształtne i sterczące, a sutkiciemnoczerwone. Spojrzałem niżej i ujrzałem nagie łono, nie było na nim anijednego włoska. Na ten widok członek zrobił mi psikusa stając na baczność.Chciałem to jakoś ukryć, ale się nie udało. Dziewczyna szybko do mniepodpłynęła.
 – Rita. – Wyciągnęładłoń nie odrywając wzroku od mojej niewielkiej, acz dumnie sterczącej męskości.
 – Gabriel. – wydukałem starając się ukryćzmieszanie.
 – Gabrielu masz problem.Pomóc ci z nim? – spytała wymownie zerkając na moje krocze.
 – Rita odsuń sięod niego! – krzyk Raphaela zmazał uśmiech dziewczyny, który automatyczniepowrócił na jej twarz po sekundzie.
Zakryłem skarb ręką i spuściłem głowę. Czułem jak mojepoliczki purpurowieją.
 – Ale czemu? Onjest taki słodziutki, aż chce się go schrupać. – spojrzała na mnie pożądliwie.
 – Dała byś sobiespokój. – w głosie Raphaela słychać było pogardę i zniesmaczenie.
Raphael specjalnie potrącając Ritę złapał mnie za ramię isiłą wyciągnął z basenu. Zatrzymaliśmy się odrobinę dalej. Opiekun nachylił sięnade mną i zaczął wykład:
 – Uważaj na nią.Ona ma słabość do prawiczków. Nie minie chwila, a będziesz jej.
Pozwoliłem mu ciągnąć się za ramię do szatni, nierozumiejącjednak skąd u niego ten gniew i święte oburzenie. Wolałem nie pytać, gdyż miałemobawy, że się na mnie wyżyje.
Jedyne, czego pragnąłem to gdzieś się schować. Gdyprzechodziliśmy koło jacuzzi przywarłem do uda Raphaela próbując ukryć erekcję,ale obaj jego użytkownicy i tak zauważyli mój mały problem. Jeden z chłopcówspojrzał na mnie współczująco, a drugi zaczął chichotać. Nim zostałem niemalsiłą wyciągnięty z basenowej sali zobaczyłem jak ten, który mi współczuł trzepnąłostrzegawczo po głowie tego, śmiejącego się. Mój stojący i niechcący opaść „przyjaciel”utrudniał mi chodzenie, więc nadążenie za Raphaelem sprawiało spore trudności. Opiekunpuścił mnie dopiero, gdy doszliśmy do szatni. Podchodząc do szafki wziął moje rzeczy,rzucił nimi we mnie i kazał się natychmiast ubierać. Nie było możliwości bym wtakim stanie zdołał wciągnąć na siebie spodnie, czy bokserki. Chciałem wyjść dołazienki i sobie ulżyć.
 – A ty dokąd? – Raphaelobrócił się w moją stronę jednocześnie wciągając na siebie koszulkę.
 – Do ubikacji. – zarumieniłemsię, a on dopiero wtedy dojrzał mój wzwód.
 – O nie! – powiedziałuśmiechając się zawadiacko. – Uznajmy to za lekcję numer trzy.
 – Na czym ta lekcjama polegać? – spytałem po dłuższej chwili milczenia.
 – Pokaż mi jak sobierobisz dobrze. Będę cię obserwował i instruował. Nie raz klient poprosi ciężebyś się podotykał.
 – Ale muszę tutaj?Tu ktoś może w każdej chwili wejść. – oczywiście moja wymówka nie zadziałała.
 – Tutaj. – sięgnąłpo bokserki. – No dalej nie grzeb się.
Usiadłem na ławce. Zacząłem masować i ugniatać sobiejedną ręką uda, a drugą zaś złapałem swój członek. Dwa szybsze ruchy i zrobiłomi się błogo.
 – Jęcz! – usłyszałem,w tym samym momencie drzwi skrzypnęły i do szatni weszło tych dwóch chłopaków.Chciałem się schować, albo chociaż przerwać, ale Opiekun kategorycznie mi tego zabroniłi kontynuował wydawanie rozkazów:
 – Rozsuń szerzejnogi. Dotknij drugą ręką jąder. – ogarnięty narastającym podnieceniem z wielką chęciąwykonywałem te polecenia. Było mi tak dobrze, że nie przeszkadzała nawetpublika. – Zostaw jądra przechyl się trochę do tyłu i zjedź palcem niżej.Pomasuj otworek. Spokojnie, bez nerwów. – pohamował mnie trochę i po jakieśchwili dodał:
 – Wsuń tam palec,a potem zacznij nim poruszać.
Było mi cudownie, w życiu nie czułem takiej błogości. Wkońcu nie wytrzymałem i wystrzeliłem. Kropelkami spermy ochlapałem sobiebrzuch, klatkę piersiową i uda.
 – Świetnie! – powiedziałi podał mi ręcznik bym się wytarł.
 – Wyglądałprzesłodko z tą euforyczną miną. – zachwycił się ten, co wcześniej miwspółczuł.
 – Bo będęzazdrosny. – dodał z oburzoną miną tamten drugi.
 – A bądź. – spojrzałna mnie z czułością i pożądaniem. – Wyglądał jak aniołek w ekstazie.
 – Szybko się uczy.– skwitował dumny Raphael.
Ubrałem się i żegnając z nowymi kolegami podreptałem za Opiekunem.Mieliśmy się teraz udać do salonu piękności. Nie powiem ciekawiło mnie jak tambędzie, ale nie przewidziałem tego, co wydarzyło się naprawdę.
W kolejnym pokoju, do którego zabrał mnie Raphael byłprawdziwy salon kosmetyczny. Na kanapie siedziały trzy osoby. Fryzjer Jane-Philipew skrócie JP (czyt.: ŻiPę), kosmetyczka Paula i wizażystka Victoria. Mieli pogóra trzydzieści lat i byli równie piękni, co ekstrawaganccy. Raphael posadziłmnie na fotelu przed lustrem i usłyszałem jak rozmawia z tym chłopakiem, którymiał fajny francuski akcent.
 – Trzeba mu zmienićkolor włosów. Wydepilować to i owo. Zadbać o paznokcie i oczyścić cerę.
 – Coś jeszcze? – głoschłopaka nagle wydał mi się jakiś sztuczny, przesłodzony.
 – Chyba nic.
 – To sobie siądnij(błąd zamierzony) na kanapie, a my się wszystkim zajmiemy. – obrócił siębezceremonialnie plecami do Raphaela i zwrócił się do jednej z dziewcząt:
 – Paulo jak sądziszjaki kolorek najbardziej będzie mu pasował?
 – Sama nie wiem. –zamyśliła się na chwilkę, drapiąc paznokciem po brodzie. – Teraz wygląda jakascetyczny aniołek, z jakiegoś średniowiecznego gobelinu. To musi być kolor, którygo ożywi, który zrobi z niego aniołka z różkami.
Oboje bacznie przyglądali mi się przez chwilę, w tymczasie Raphael dyskutował o czymś zaciekle, lecz szeptem z drugą dziewczyną. Wkońcu Francuz się odezwał:
 – Może zieleń?Ładnie mu będzie w ciemnej zieleni?
Mężczyzna zrobił mi zdjęcie i wrzucił je do komputera.Przebierali w najróżniejszych kolorach, zatrzymali się na chwilę przy różowym,ale dzięki bogom szybko zrezygnowali z tego pomysłu. W końcu i nawet mi jedenprzypadł do gustu, a oni mnie poprali. Została mi nałożona na włosy ciemno-fioletowafarba. Gdy fryzjer skończył kosmetyczka zabrała mnie do wanny z błotem. Leżałemtam pół godziny. Potem prysznic, tylko tak by nie zmoczyć jeszcze farbującychsię włosów. Potem za pomocą jakiegoś kremu wydepilowała mnie całego, próczmiejsc intymnych. Cały spąsowiałem, gdy uniosła mojego penisa i zaczęła przypomocy golarki obgalać go w koło. Najgorsze jednak zaczęło się potem.
 – Obróć się iwypnij. – znów te dwa słowa. Normalnie na sam ich dźwięk zaczęło mi się robićsłabo. – Tu użyjemy wosku, bo boje się, że mogłabym cię uszkodzić. Masz tu takądelikatną skórę. – przejechała dłonią po moim pośladku. Wzdrygnąłem się, alepozwoliłem na dalsze zabiegi. Z początku było przyjemnie. Posmarowała miciepłym woskiem pośladki i przykleiła na nie takie dziwne plastry. – Musimytrochę poczekać, a ja tym czasem zajmę się środkiem. – chciałem spytać o co jejchodzi, ale już nie zdążyłem, gdyż poczułem jak rozchyla moje pośladki, a potemmówi:
 – E… tu nie maszjeszcze żadnych włosków… – przejechała palcem w okolicy mojej dziurki. – …tylkotaki mały meszek. Zostawimy go, nie będzie przeszkadzał. Właściwie nie ma nawetspecjalnie co u ciebie depilować, masz jeszcze tak mało włosków. – po tychsłowach pociągnęła za jeden z plastrów. W jednej chwili pomyślałem, że umrę. Bólbył piekący, straszny. Wtedy przypomniało mi się, że mam na sobie jeszcze trzytakie plastry. Darłem się tak, że słychać mnie było zapewne w całym domu i jegookolicy. Potem ta okrutna baba dała mi kremy, którymi miałem smarować całeciało bez wyjątku, jeden na noc, drugi na dzień. Ubrała mnie w ciepły szlafroki posadziła z powrotem w fotelu. Tyłek bolał niemiłosiernie, a JP ze mnieżartował:
 – Boli jak przypierwszym razie, co nie mały?
 – Ja jeszcze… – zarumieniłemsię.
 – A takzapomniałem, jesteś prawiczkiem. – w jego głosie słychać było rozbawienie.
 – Czy to takbędzie boleć? – spytałem poważnie.
 – Za pierwszymrazem?
 – Podobnie. – wtrąciłsię Raphael, uciszając w ten sposób durne żarty mężczyzny. – Choć nie do końcata część tyłeczka będzie cię boleć. – zadrżałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz