Wampir podszedł do chłopaka i objął
go od tyłu. Mały był naprawdę słodki. Zwłaszcza, kiedy czegoś się
obawiał. Ale jeszcze bardziej zachęcający był, kiedy bał się jego. Jak
wspaniale wtedy pachniał. I jak anielsko wyglądał. Wampir sam się sobie
dziwił, ze jeszcze nie zgwałcił go po raz drugi… Ale spokojnie, po
kolei, na wszystko przyjdzie czas. Niech tylko chłopak nieco ochłonie po
ostatnim razie.
- No, Bestia, masz wolne, tylko nie
odchodź daleko! –Powiedział do klaczy i poklepał ją po szyi. Ta, jakby
rozumiejąc wszystko odeszła, a wampir został sam na sam z chłopakiem.
Obrócił go i pociągnął w stronę kręgu z kamiennych ławeczek. Usiadł na
jednej z nich, tej schowanej w cieniu. Nachylił się nad chłopakiem, ale
nie pocałował go. Zamiast tego spojrzał mu głęboko w oczy. Od
mieszających się w nich emocji aż zrobiło mu się gorąco.I jakby ciaśniej
w spodniach. Nie podejrzewał, ze mały będzie miał na niego aż taki
wpływ. Zignorował to jednak. Na razie.
- Pamiętasz, co słyszałeś o tym
wisiorku? – Zapytał poważnie, czubkiem palca trącając wiszącego na szyi
blondyna anioła. Potem przesunął placem po delikatnej skórze, lekko
zacinając ją pazurem. Zlizał wszystko. A Kadaj znowu zaczął się trząść.
Wybornie.
Chłopak gorączkowo zastanawiał się
czy wszystko pamięta. Alew tej sytuacji ciężko było mu myśleć. Strach
znowu zaczynał wszystko przyćmiewać. Nie był do końca pewny. Wiedział,
że chyba pozwala porozumiewać się w myślach. Nic więcej sobie nie
przypominał.
- Chyba tak. – wyszeptał cicho,
drżąc. Wampir patrzył na niego na wpół poważnie poważnie, ale potem się
odsunął – a o co chodzi ?
- Myślałem, ze jesteś mądrzejszy – westchnął.
To znaczy, ze ty też możesz teraz sięgać i rozmawiać tak ze mną
Przekazał mu. Nachylił się nad nim i pocałował go delikatnie. Czuł
strach promieniujący prosto z umysłu dzieciaka, ale się nie odsuwał. Spróbuj nakazał twardo i wycofał się z jego umysłu. Znowu zaczął go całować, tym razem jeszcze mocniej.
Oparł dłoń na barku wampira, ale nie mógł
go odsunąć. W końcu dał się całować,mając nadzieję, ze nie zajdzie to
dalej. Posłuchał polecenia i spróbował sięgnąć do wampira. Miał
wrażenie, ze mu się to udało.
Tak. I co mam mówić?
Kontakt był słaby, urywany. Niepewny
i delikatny, jak dotknięcia kociej łapy. Wampir pociągnął go mentalnie
za sobą, wciągając do wnętrza własnego umysłu.
Mów co chcesz, po prostu, kiedyś to się może przydać wytłumaczył. Dlatego powinieneś się tego nauczyć. Z czasem, nawet, wisiorek może stać się zbędny.
Dalej całował, chłopaka, jeszcze
namiętniej. By z niego dumny, ale okazywał to w sposób, który tylko jemu
sprawiał przyjemność. W końcu wampiry to strasznie egoistyczne
stworzenia. Dłońmi zjechał na jego pośladki i nieczekając jego reakcji,
ścisnął je lekko. Nadal jednak nie wypuszczał go z mentalnego uścisku.
Chłopak musiał się nauczyć przebywania w umyśle kogoś innego. Kadaj czuł
się nienormalnie rozciągnięty. Miał dziwne wrażenie jakby rozdwojenia.
Tak jakby przeżywał i odczuwał na dwa sposoby. Tu blisko i gdzieś tam
daleko. Ciężko mu było się skupić gdy wampir go dotykał i jednocześnie
musiał mu odpowiadać. Bał się coraz bardziej. Ten stan wpędzał go w
panikę.
Czy my przypadkiem nie przyszliśmy tutaj odpocząć? Krzyknął mentalnie, na skraju histerii.
Wampir zaśmiał się pod nosem. Tak, ale tutaj jest cisza i spokój, więc postanowiłem to wykorzystać.
Przytulił go lekko mocniej,rozluźniając trochę mentalny uścisk i
pozwalając chłopcu swobodnie poruszać się po swoim umyśle. Pewne rzeczy
blokował oczywiście, nawet dużo, ale do pewnych dał mu pełen dostęp. Nie
był pewien, przy czym chłopak się zatrzyma i czy sam też otworzy się
przed nim, czy będzie na to zbyt wystraszony. Bo ten jego strach był
obecny w każdej jego myśli.
Chłopak momentalnie starał się
przerwać kontakt. Nie chciał zaglądać w umysł wampira zbyt dokładnie. I
sam nie chciał pokazywać mu niczego swojego. Było tam zbyt dużo
nieprzyjemnych rzeczy. Nie umiał ich zablokować a nie chciał by ktoś
inny je oglądał. Odsuwał się od niego tyle, ile mógł i spuścił głowę.
- Przepraszam. Ja nie mogę. Jeszcze nie. Proszę… daj mi trochę czasu…
Miał nadzieje ze porywczy wampir nie
wedrze się na siłę do jego głowy przeszukując mu pamięć. To było by
chyba zbyt okrutne, nawet, jak na niego. Chłopak prawie miał rację,
wampira bardzo korciło, żeby wedrzeć się domyśli Kadaja, ale po tym, co
zrobił ponad dwa tygodnie temu postanowił dać mu jeszcze
trochę spokoju. Jeszcze tylko trochę. Zerwał kontakt. Oderwał się od
jego ust i zjechał na szyję, muskając ja delikatnie i tuląc
uspokajająco.
- Uwierz mi, nie ma rzeczy, która
mogłaby mnie wystraszyć lub zniechęcić, ale skoro nie chcesz, to mamy
czas – szeptał mu do ucha. Odchylił głowę chłopca i aby samemu się nieco
uspokoić zaczął lekko ssać skórę nad tętnicą. Takie nagłe zrywanie
kontaktu było jednak irytujące. Ssał coraz mocniej i zostawił po sobie
duży czerwony znaczek. Zadowolony spojrzał na chłopaka. Wpatrywał się w
niego przerażonymi oczami. Cudowny zapach jego strachu unosił się już
wszędzie wokół, niby wabik na potencjalnego drapieżnika.Który właśnie
oblizywał nerwowo kły. Blondyn głowę wciąż miał odchyloną. Z dziwnym,
wystraszonym wyrazem twarzy przyglądał się wampirowi.
- Zamierzasz znowu mnie ugryźć –
przy ostatnim słowie głos mu lekko zadrżał – czy tylko mnie znakujesz ? –
Spytał zalękniony . Struchlały bał się nawet ruszyć. Leżał, z rękami
skrzyżowanymi na piersi i wpatrywał się w niego wielkimi, zatrwożonymi
oczami.
Shina przejechał językiem po zostawionym znaczku.
- A co byś wolał? – Zapytał,
uśmiechając się zimno. Zdanie chłopaka nie miało tu znaczenia. Lepiej
dać mu to do zrozumienia wprost, niż karmić go fałszywa nadzieją.
Przysunął się do jego szyi, otworzył
usta i zaczął jeździć wydłużonymi kłami po delikatnej skórze. Robił to
tak lekko i z takim wyczuciem,ze ostre jak żyletki zęby nie przecinały
delikatnej skóry, wyłącznie lekko ją rysując.
- No? Co byś wolał kotku? – Powtórzył pytanie, znowu przejeżdżając językiem po jego szyi.
Chłopak rozważył wszystkie możliwości. Mężczyzna i tak prawdopodobnie by to zrobił.
- Właściwie to… możesz mnie ugryźć –
Wyszeptał cicho,zbielałymi wargami. Tętno momentalnie mu przyśpieszyło.
To wcale nie było nieprzyjemne, kiedy wampir pił jego krew. Tylko
dziwne… i wymagało bardzo bliskiego kontaktu cielesnego. Wplótł dłoń w
jego długie włosy mężczyzny. Drugą ręką bawił się ich końcówkami. Chciał
jak najbardziej odroczyć chwilę ugryzienia.
- Tylko nie wypij całej mojej krwi i zostaw mnie przy życiu…
Chciał zażartować. Nie wyszło.
Zabrzmiało to raczej jak pokorna prośba. Aż Shina się uśmiechnął. Bardzo
kocio, tajemniczo i niebezpiecznie. W dodatku z ogromną satysfakcją.
Nachylił nad chłopakiem. Obrócił się, położył go plecami na chłodnej
kamiennej ławce i ustami przywarł do jego szyi. Tym razem pozwolił, by
do krwiobiegu chłopaka dostała się dość duża dawka jadu. Łagodziła ból i
miała działanie lekko narkotyczne, więc chłopak mógł czuć się dziwnie,
ale jad miał też inne działanie. Na przykład przyspieszał produkcję krwi
przez organizm i przyśpieszał akcję serca. Gryzł delikatnie, dbając, by
nie sprawić mu niepotrzebnego bólu. Czuł, jak chłopak zaczyna odpływać.
Ssał delikatnie, dłonią masując jego plecy i nie pozwalając,by narkotyk
z jego kłów odebrał mu świadomość.
Kadaj wygiął się w lekki łuk i
zamknął oczy pozwalając wampirowi pić swoją krew. Spłynął na niego
dziwny spokój i poczucie ukojenia. Nie wiedział co to było ale nie
narzekał. Po raz pierwszy od ponad dwóch tygodni przestał się bać.
Jęknął cichutko i zaczął odpływać.
Wampir odsunął się od
chłopaka i liznął zranienie, by powstrzymać krwotok. Uniósł się lekko i
zachwycony patrzył na odprężoną, spokojną twarz blondyna. Pocałował go
czule w usta, delikatnie masując ich wnętrze i rozprowadzając po nich
jego własną krew. To ostatnie robił nieświadomie. Chcąc, by chłopak
odpowiedział na pocałunek trącił jego język swoim własnym i ścisnął dłoń
na jego pośladku.
Kadaj
zaczynał powoli powracać do rzeczywistości. Czując dotyk mężczyzny w
tak strategicznym miejscu pisnął cicho, prosto w jego na wpół uchylone
usta.Zacisnął dłoń na ubraniu wampira. Przestraszony zaczął go od siebie
odpychać.
Shina zakończył
pocałunek ssąc lekko wargę chłopaka, po czym spojrzał mu w oczy. Miał
cholerną ochotę zacząć się do niego dobierać tu i teraz, ale wiedział,
ze jeszcze jest na to za wcześnie. Uniósł się, ciągnąc chłopaka za sobą i
posadził go sobie na kolanach. Pocałował go jeszcze w skroń i szepnął.
- Nie wierć się teraz przez
chwilę, chyba, ze masz ochotę na coś więcej – pogłaskał jego rozpalony
rumieńcem policzek. Potem pochylił się nad nim i liznął go w ucho.
Zadowolony wymruczał – słodki jesteś.
Już chciał go puścić, kiedy
poczuł na swoich kolanach nagły ruch. Spojrzał na blondyna. Wyglądał
wręcz anielsko. W dodatku należał tylko do niego, wiec dlaczego miałby
sobie odmawiać? Jego usta nakryły drugie. Te delikatniejsze i o wiele
słodsze. Wplótł dłonie we włosy chłopaka. Na razie całował go
delikatnie, ledwo muskając jego wargi. Ale nic nie stało na
przeszkodzie, by to wkrótce zmienić. Już po chwili rozgniatał
wargi chłopaka,przyciskając go do siebie. Chwile wlokły się bardzo
powoli, jedna za drugą.Małemu zaczynało już brakować powietrza, wiec
pocałunek stawał się coraz niespokojniejszy,coraz bardziej łapczywy. W
myślach wampir powtarzał tylko jedno słowo. Mój.Nachylił się nad
blondynem, pogłębiając pocałunek i zacisnął dłonie na jego udach. Z
trudem nad sobą panował. Niewiele brakowało mu do rozebrania chłopaka i
zajęcia się nim trochę inaczej.
Kadaj widząc, ze wampir
coraz bardziej na niego reaguje w końcu wyrwał się z jego objęć.
Gwałtownie chwytał powietrze. Poczuł, jak wampir gładzi go po policzku.
Przerażony i zmęczony ukrył twarz w zgięciu jego szyi.
- Jeszcze nie mogę –
szepnął błagalnie – wybacz. Daj mi jeszcze trochę czasu… proszę… –
Wtulił się w niego mocniej. Mając nadzieję, że to go trochę udobrucha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz