Odsunął się od wampira, ale
tylkona chwilkę. Dyszał lekko. Jego oczy były przymglone, a wargi
opuchnięte odpocałunków. Oddech miał ciężki, nieregularny. I w ogólnie,
wyglądał cholerniekusząco.
- Chcę… – wyszeptał cicho -tylko tak żeby nie bolało za mocno.
Znów pogłaskał wampira
powłosach. Jakoś dziwnie go fascynowały. Jednocześnie był spięty i
mocnopodniecony. Przełknął ślinę. Nie bardzo wiedział, na co się
zgodził. Ale terazoddałby wszystko, za jeszcze jeden taki pocałunek.
Wampir spojrzał na niego dziwnie,ale zaraz się uśmiechnął.
- Nie będzie bolało – wyszeptał –słowo.
Zaczął go jeszcze
namiętniejcałować. Coraz bardziej, jednocześnie delikatnie pozbawiając
go koszuli. Muskałustami odsłaniające się partie ciała i błądził po nich
delikatnie rękami. Miałjeszcze coś w zanadrzu, ale na razie, za punkt
honoru wziął sobie jaknajwiększe rozluźnienie chłopaka. Kadaj delikatnie
odchylił głowę przekręcającją na bok. Zamknął oczy. Nie musiał teraz
patrzeć. Skupił się jedynie nadoznawaniu przyjemności, którą wampir
hojnie go obdarzał. Oddychał ciężko.Nadal obawiał się jego dotyku.
Wampir ściągnął blondynowi spodnie i bieliznę.Nadal nie przestawał go
całować. Dłonią zjechał w dół, delikatnie muskając jegomęskość. Druga
ręką pojechał do góry, głaszcząc i łaskocząc dłonie chłopaka. Zamruczałi
szepnął coś pod nosem. Po chwili jak zauroczony patrzył na swoje
dzieło. Chłopakjeszcze się nie zorientował, co zaszło. Wampir z
pomrukiem zadowoleniapocałował jego podbrzusze i jednym szponiastym
palcem przejechał po czarnychjedwabnych wstążkach krępujących teraz
nadgarstki chłopaka. Pocałował go mocno,opierając się na ramie łóżka i
popatrzył mu w oczy.
Kadaj
spojrzałzdziwiony na swoje nadgarstki. W jego oczach błysnęła obawa. Ale
jeszcze nieprotestował. Na razie nie bolało. Chwycił je w dłonie i
starał się przybliżyćdo wampira albo chociaż otrzeć się o niego. Teraz
łaknął jedynie dotyku.Potrzebował go wręcz boleśnie.
Shina uśmiechnąłsię
przekornie i pocałował go w brzuch, by po chwili liznąć go i
zrobićmalinkę. Zaśmiał się, widząc irytacje w oczach chłopaka i
pocałował godelikatnie w usta.
- Nawet nie wiesz, jak interesująco
teraz wyglądasz –szepnął hipnotyzującym, głębokim tonem i znowu zjechał
niżej. Pocałował go wpępek, wsuwając język do środka i zamruczał.
Chłopak przymknął oczy czując tę pieszczotę. Dyszał cicho.
- Interesująco ? Znaczy, że jak ?
Na ile to byłomożliwe spod przymkniętych powiek przyglądał się wampirowi czekając naodpowiedź. W dłoniach nadal ściskał wstążki.
- Pięknie, idealnie, kusząco –
szeptał nadal tym samymtonem. Zjechał głową trochę niżej. Najpierw
zaczął go drażnić oddechem, a pochwili polizał go na całej długości,
wyrywając z gardła chłopaka głuchy jęk. Następnieznaczą się z nim bawić.
Trącając jego męskość językiem i odsuwając się, gdychłopak poruszał
biodrami. Dość długo pobudzał go w ten sposób.
Blondyn pokręcił głową na boki robiąc minę prawie jakzawiedziony mały chłopczyk.
- Nie rób tak. Mi się taka zabawa nie podoba.
Wyszeptał cicho. Patrzył na niego z
nadzieją ze ten jużprzestanie. Takie męczenie było irytujące. I
niepokojące. Mężczyzna drażnił sięz nim jeszcze trochę. Bardzo mu to
odpowiadało. W końcu przerwał zabawę isięgnął jego ust.
- Słodki – zamruczał i znowu pochylił się niżej. Wziął go doust, ssąc lekko.
Kadaj
przechyliłgłowę na bok. Rozszerzył trochę nogi w żaden sposób nie chcąc
przeszkadzaćwampirowi, a nawet troszkę mu pomóc. Uniósł biodra do góry.
Jęknął słabo czującco robi z nim jego wprawny język.
Wampir przyspieszył lekko,
poruszając głową w górę i w dół. Przygryzłdelikatnie jego główkę i robił
językiem zawiłe pętelki. Dłońmi powoli gładziłwewnętrzną stronę jego ud
i miękkie podbrzusze. W końcu ręką z brzuchapodjechał wyżej, gładząc
tors i podszczypując stwardniałe brodawki. Zzadowoleniem wsłuchiwał się w
jęki chłopaka. Skoro obiecał, ze nie będziebolało, to nie będzie. Albo
chłopak nie będzie w stanie myśleć o tym, że coś goboli.
Kadaj zacisnął oczy marszcząc lekko
czoło. Jeżeli zaraz wampirnie przestanie to on dojdzie w jego ustach.
Poruszył lekko, niecierpliwiebiodrami. Jego dłonie zacisnęły się na
jedwabnych więzach.
Mężczyzna tylko się zaśmiał. O nic
innego mu nie chodziło. Jeszczebardziej przyspieszył ruchy, przygryzając
go mocno, ale nie boleśnie i ssałgwałtownie. Mruczał przy tym jak
przerośnięte kocisko i cały czas patrzył natwarz chłopaka. Wyraz ekstazy
na tej twarzyczce był dla niego najlepszazachętą. W końcu chłopak
krzyknął krótko, dochodząc obficie. Jego ciało wygięłosię w idealny łuk.
Opadł na poduszki i jeszcze przez chwile nie otwierał oczutylko
oddychał głośno nabierając w usta mnóstwo powietrza. Po chwili podniósł
powiekii spojrzał na wampira. Policzki miał całe zarumienione i z
pewnością nie byłato gorączka.
Shina uśmiechnąłsię
i pocałował chłopaka głaszcząc jego biodra. Po chwili skończył
pocałunek iustami zjechał na jego szyję, muskając ją i liżąc na
przemian.
- Co za szkoda, ze nie powinienem ciebie gryźć – westchnął -w tej chwili aż się o to prosisz.
Kadaj mruknąłtylko cicho w odpowiedzi.
- Niby w jaki sposób się o to proszę?
Pogłaskał znów długie włosy wampira,
patrząc na niegociepło. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, ze wampir
nie poprzestanie na tymco się stało przed chwilą. Mógł to jednak równie
dobrze pominąć. I wziąć gonawet bez przygotowania. Wiec był mu
wdzięczny.
Wampir uśmiechnął się przewrotnie, muskając nosem jegomostek.
- Ty mnie prowokujesz – zaśmiał się i
pocałował chłopaka wstwardniały sutek – a teraz powiedz mi, czy wolisz
mnie widzieć, czy wolisz,żeby mniej bolało?
Pocałował go w ramię, sunąc ustami wzdłuż skrępowanej dłonii co rusz muskał ją ustami. Chłopak zastanowił się szybko.
- Wole żeby mniej bolało.
Podejrzliwie przypatrywał się
wampirowi. Nie do końcawiedział o co mu chodziło. Ten zaśmiał się tylko,
całując chłopaka czule imrucząc coś pod nosem. Nachylił się nad nim i
uniósł go. Szybko obrócił tak, zeteraz chłopak leżał na brzuchu, z
twarzą ukrytą w poduszce.
Znowu go uniósł i pomógł uklęknąć. Teraz chłopak opierał się związanymi rękamio ramę łóżka i spoglądał do tyłu niepewnie. Widok, jaki teraz przedstawiał byłniesamowity. Wampir nachylił się, całując go w kark i mrucząc coś uspokajająco.Teraz chłopak podniecał go jeszcze bardziej, a wampir nie zamierzał z tym podnieceniemwalczyć.
Znowu go uniósł i pomógł uklęknąć. Teraz chłopak opierał się związanymi rękamio ramę łóżka i spoglądał do tyłu niepewnie. Widok, jaki teraz przedstawiał byłniesamowity. Wampir nachylił się, całując go w kark i mrucząc coś uspokajająco.Teraz chłopak podniecał go jeszcze bardziej, a wampir nie zamierzał z tym podnieceniemwalczyć.
Kadaj jużzrozumiał co wampir miał na myśli z tym widzeniemgo.
Spojrzał przed siebie i zacisnął lekko ręce na ramie łóżka. Dobrze
zewstążki przynajmniej nie obtarły mu nadgarstków. Nie spinał się. Już
sięnauczył, ze wtedy bardziej boli. Jasne włosy spłynęły do przodu i
niektóredłuższe kosmyki ocierały się teraz o pościel przy każdym jego
ruchu.
Shina widział,ze
chłopak mimo wszystko był zdenerwowany. Nachylił się nad nim, jedną
rękęopierając o ramę, ponad dłonią chłopaka, a drugą okręcając go w
pasie.
- Nie bój się – szepnął – już ja wiem, co robię.
Pochylił się, całując każdy z
wystających kręgów jegokręgosłupa. Powoli zjechał coraz niżej,
zatrzymując się na wysokości, gdziezaczynają się pośladki.
Kadaj
pochyliłsię leciutko. Zamknął oczy, nie uśmiechało mu się wpatrywanie w
ścianę albo w poduszkę.Westchnął czując jak wędrują usta wampira.
Wampir rozgrzewał chłopaka ponownie,
zadowolony z jegoreakcji. W końcu nachylił się jeszcze niżej,
przejechał językiem, po dolnejczęści kręgosłupa, zjeżdżając najniżej jak
się dało i wsunął język w jegowejście, zaczynając delikatne
przygotowywanie chłopaka.
Tego Kadaj na pewno się nie
spodziewał. Nie myślał, zewampir nie chcąc mu sprawić bólu posunie się
aż tak daleko. Zaczerwienił się całyi zacisnął jeszcze mocniej powieki.
- Cicho – szepnął do niego – nie spinaj się, bo wszystkiemoje wysiłki pójdą na nic.
Jedną dłonią głaskał go po
kręgosłupie, a drugą przywołał zpobliskiej szafki lawendowy olejek.
Odsunął się od jego wejścia i pocałował gow kark. Następnie przechylił
buteleczkę z intensywnie pachnącym płynem i wylałjej zawartość tak, że
pociekła po plecach chłopaka, ściekając niżej. Delikatniezaczął
rozsmarowywać chłodny płyn na pośladkach blondyna. W pewnym momencie
zimnąod olejku dłonią ujął członka chłopaka, jednocześnie wsuwając w
niego pierwszypalec. Tym razem był pewien, że chłopak nie odczuł
praktycznie żadnegodyskomfortu.
- Rozluźnij się – szepnął, delikatnie poruszając palcemleniwie.
Kadaj
rzeczywiściesię rozluźnił. Ten dotyk był przyjemny, strasznie przyjemny.
Przymknął oczy tymrazem delikatnie. Nie czuł potrzeby ich zaciskania.
Oparł lekko czoło na wciąż wyciągniętychi trzymających się ramy rękach.
Westchnął cichutko.
Shina tylko uśmiechnął
siędelikatnie, widząc jego reakcję. Wsunął w niego najpierw drugi, potem
trzecipalec, nadal delikatnie rozciągając. Całował go po kręgosłupie,
co jakiś czasunosząc się i muskając ustami delikatne uszko chłopaka.
Kadaj
mruczał cicho. Było mu dobrze. I jak na razie wampir spełniałswoją
obietnice. Nic go nie bolało. Ale mimo to nie otwierał oczu. Był
pewienże mężczyzna wie co robić.
Wampir zaczął wsuwać palce
głębiejw niego, energiczniej poruszając dłonią. Jeszcze nie był pewny,
czy chłopak jestdostatecznie rozciągnięty.
- Powiedz, jak będziesz gotowy –szepnął i jeszcze bardziej przyspieszył swoje ruchy. Chłopak jęknął cicho uodpowiedzi.
- Już – mruknął ledwo słyszalnie. Jakakolwiekkonwersacja była teraz poza jego zdolnościami Więc nie wydusił z siebie nicwięcej.
Wampir zamruczał z
zadowoleniem iwysunął z chłopaka palce. Całował go po szyi, przygryzając
ja lekko. Jedną rękąobjął go w pasie, a drugą pobudzał jego prącie.
Przysunął się do chłopaka, alejeszcze w niego nie wchodził. Chciał
usłyszeć jego prośbę. Przysunął swojegoczłonka do jego wejścia i potarł
wrażliwe miejsce.
- Mam to zrobić? –
Szepnąłzmysłowym głosem, zwalniając ruchy ręki i czekał. Gdy chciał
potrafił się wpełni kontrolować. Chłopak nie.
Mały miał już problemy zregularnym oddychaniem i dyszał ciężko.
- Ja nie wiem na co ty
jeszczeczekasz. Mam zacząć cię błagać? – Westchnął i potarł czołem o
ramie ścierając zniego kilka kropelek potu.
- Nie – zaśmiał się z
zadowoleniem- prośba w zupełności wystarczy – kontynuował męczenie
blondyna, całując do delikatniei uśmiechając się perfidnie – chcesz
tego?
- Taaak – wyjęczał cichutko –Proszę! – Zacisnął zęby usiłując chociaż trochę się kontrolować.
Shina zawarczał
zwycięsko i przytulił chłopaka do siebie. Zwilżyłswojego członka oliwką
i nakierował go na wejście chłopaka. Powoli zaczął wniego wchodzić, z
umiarem dawkując przyjemność.
- Chcesz jeszcze? – Mruknął,wsuwając się w niego do końca i zamierając.
Chłopak oparł się ciężko o ramę łóżka.
- Czy ty masz mnie zamiar
dzisiajtorturować? Przecież doskonale wiesz czego potrzebuję. Wiec
błagam cię –odetchnął głębiej – rusz się.
Wypowiedział to drżąco
i spuścił głowę. W końcu pan to pan,ale mógłby nie męczyć go tak od
razu. Przy pierwszym po takiej przerwiezbliżeniu. Oddychał głośno i
nierównomiernie.
- Owszem, chciałem cię trochępomęczyć – pocałował jego kark – ale już dość.
Poruszył się w jego wnętrzu. Najpierwpowoli, łagodnie, z czasem nabierając tempa. Jedną ręką pieścił jego męskość, a drugą podtrzymywał go w pasie. Musnąłustami jego ucho, przygryzając je lekko i ssąc. Idealny pomyślał isłysząc jego jęki, nieznacznie przyśpieszył.
Chłopak prawie
rozpaczliwiezacisnął dłonie na ramie. Było dobrze, przyjemnie. Co jakiś
czas gdy wampirtrafił w jego czulszy punkt wydawał z siebie przeciągły
jęk. Kropelka potuściekła mu po brodzie. Ale teraz ona najmniej go
obchodziła.
Shina ścisnął
lekko główkę jego członka, jednocześnie wychodząc zniego prawie
całkowicie i wsuwając się na nowo. Do końca, drażniąc czuły
punktchłopaka. Przygryzł jego ramię, delikatnie rozcinając skórę. Nie
mógł siępowstrzymać. Z ranki popłynęła cieniutka stróżka krwi. Wampir
wszystko zlizał,mrucząc.
Blondyn krzyknął cicho.
Niewielebrakowało, aby doszedł. Zbielały mu juz kostki na dłoni od
mocnego ściskaniaramy. Wciąż nie otwierał oczu. I tak nic ciekawego by
nie zobaczył.
Shina polizał
skórę na karku chłopaka, a po chwili chuchnąłw to samo miejsce,
powodując, ze kolejny dreszcz podniecenia przebiegł przezciało blondyna.
- Tak kochanie – szepnął – bardzodobrze. Planuję cię dzisiaj nieźlewymęczyć, wiec się nie powstrzymuj.
Kadaj
doszedł krzycząc. Te słowa tez mocno na niego zadziałały.
Alenajwidoczniej wampir wciąż nie miał dość. Nadal wiec pozostał w tej
samejpozycji zaciskając dłonie na aksamitnych tasiemkach. Mężczyzna znów
zaczął gostymulować, wiec po niedługim czasie Kadaj znów był podniecony
do granicmożliwości.
Shina uśmiechnął się, z zadowoleniem wyczuwając, jak bardzochłopak jest podniecony.
- To naprawdę ci się podoba
– szepnął,przygryzając jego ucho. Przyspieszył jeszcze bardziej. Musiał
bardzo sięwysilać, by nie dojść od razu, ale nie na tym mu zależało.
Ścisnął członkablondyna, liżąc jego kark. Nie zmieniał już tempa. Każde
uderzenie bioder byłogłębokie i dokładne. I wyrywało z gardła chłopaka
symfonię jęków.
Kadajowi przeszło mu przez myśl, że wampir próbuje go wykończyćpoprzez przyjemność.
Miał wrażenie ze jak tak dalej pójdzie to padnie z wyczerpania. Krzyknąłrozpaczliwie, szczytując po raz drugi. Otworzył oczy szerzej. Nawet niewiedział, że tak się da. Chciał opaść na poduszki, ale silne ramie wampira nadalpodtrzymywało go w górze. Mężczyzna wiedział, że chłopak jest wykończony, alebył pewien, że warto. Delikatnie lizał i przygryzał na zmianę jego kark,pomrukując. Trochę zwolnił, ale niewiele. Teraz jego ruchy były wolniejsze i jeszczegłębsze.
Miał wrażenie ze jak tak dalej pójdzie to padnie z wyczerpania. Krzyknąłrozpaczliwie, szczytując po raz drugi. Otworzył oczy szerzej. Nawet niewiedział, że tak się da. Chciał opaść na poduszki, ale silne ramie wampira nadalpodtrzymywało go w górze. Mężczyzna wiedział, że chłopak jest wykończony, alebył pewien, że warto. Delikatnie lizał i przygryzał na zmianę jego kark,pomrukując. Trochę zwolnił, ale niewiele. Teraz jego ruchy były wolniejsze i jeszczegłębsze.
Kadaj
Był już zrozpaczony. Zdradzało go własne ciało. Znów zaczęłogo to
podniecać. Jak tak dalej pójdzie to prześpi najbliższy tydzień. Błagał w
myślachżeby wampir juz doszedł i dał mu odpocząć. O dziwo, to
zmęczenie, podniecenie iwyczerpanie całkowicie wyparły z jego głowy
strach przed wampirem. Dokładnietak, jak mężczyzna zakładał.
Wiedział, ze sam już zbyt
długonie wytrzyma. Zacisnął zęby i przyspieszył. Ruchy dłoni na męskości
chłopakatakże stały się mocniejsze, ostrzejsze. Czuł, jak jego mięśnie
po raz kolejnyzaczynają się niekontrolowanie kurczyć. Przyśpieszył, aż
do granicy bólu iprzygryzł ramię blondyna.
Kadaj
jęknął głośno, a po policzku stoczyła mu się jedna łza. Niebólu raczej
końcowego wycieńczenia. Westchnął z ulgą kiedy wampir w końcudoszedł.
Opadł bezwładnie na pościel.
Shina odetchnął
kilka razy i delikatnie wysunął się z chłopaka.Zauważył spływające z
jego oczu łzy i poczuł się dziwnie. Przecież przyjemnośćmiała zagłuszyć
strach, nie wywołać u blondyna płacz. Położył się obok niegoprzodem,
obejmując go w pasie.
- Boli cię coś? – Zapytał cicho -przesadziłem? Powiedz, skrzywdziłem cię? – Jego głos był niezwykle łagodny iczuły.
Chłopak podniósł lekko głowę patrząc na niego zmęczonymi oczyma.
-Nic mi nie jest. Ale jeszcze razmi tak zrobisz to chyba padnę. Ja nie mam takiej kondycji jak ty. Jestemzmęczony.
Zamknął oczy ale jeszcze niezasypiał, chociaż był wykończony.
- Mógłbyś mnie rozwiązać ?
- Nie – zaśmiał się, ale
wbrewwłasnym słowom machnął ręką i więzy puściły. Chwycił dłonie
chłopaka ipocałował wnętrze każdej z nich – to dobrze, że cię nie
skrzywdziłem -przejechał językiem od nadgarstka do łokcia lewej ręki –
poza tym, już wiem,jak w razie czego cię karać – przesłał mu szelmowski
uśmiech i pocałował lekkorozchylone usta.
- No wiesz.
Kadaj zrobił obrażoną minkę. Wpołączeniu z ciężkim oddechem i wyraźnym zmęczeniem wyglądał słodko.
- Następnym razem zrobię ci nazłość i zasnę w połowie. Zobaczysz. Zacznę juz niedługo ćwiczyć.
Ostry języczek już mu
wrócił.Wystarczyło zmniejszyć lek przed panem. Ziewnął krótko. Przysunął
się dowampira obejmując go za szyje i wplątując dłonie w te tak
uwielbiane przezsiebie włosy.
Shina również go objął,
zaciskając ręce na jego pośladkach.Pocałował delikatnie jego usta, a
potem zaczął bawić się, rysując językiemzawiłe wzory na jego szyi.
- Jak nie przestaniesz mniedenerwować, możemy to powtórzyć. Masz ochotę?
Wyszeptał z błyskiem w oku i
nieczekając na odpowiedź gwałtownie wdarł się do ust chłopaka. Ten
jednak jużprawie spał i ledwo rozumiał, co mężczyzna do niego mówi.
- Czym cię niby denerwuje? I niedzisiaj nie chcę już więcej. Pewnie i tak nie będę mógł chodzić przez tydzieńpo tym wszystkim.
Nadal trzymał jedną dłoń w jegorozpuszczonych teraz włosach.
- Dobrze, już dobrze –
uśmiechnąłsię łagodnie wampir – idź spać – pocałował go w czoło,
układając się zaraz obok- obudzę cię na obiad.
Kadaj znów ziewnął.
- W porządku. –
Wymruczałcichutko. Wtulił się w niego wdychając zapach mężczyzny.
Pokręcił lekko głową układającsię wygodniej i łaskocząc go przy tym.
Zamknął oczy i zapadł w drzemkę.
Wampir leżał, przypatrując
sięśpiącemu chłopakowi. Odgarnął mu włosy z czoła i pocałował je lekko,
tak, bynie zbudzić dzieciaka. Położył głowę na poduszkę i odpłynął
myślami gdzieśdaleko. Co dziwniejsze, w jego rozmyślaniach cały czas
przewijała się delikatnatwarzyczka Kadaja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz