poniedziałek, 22 stycznia 2018

Pośrodku piekła znalazłem dom cz.3 R4

Co dziwne surfer wcale się nie raził moim zachowaniem iodwiedzał mnie niemal codziennie w sklepie. Potem zazwyczaj czekał na mnie naplaży i razem siedzieliśmy. Kiedyś, gdy przyszedłem on jeszcze surfował. Gdymnie zauważył popłynął do brzegu, już chciał  wyjść, ale go powstrzymałem. Rozebrałem sięi  wszedłem do wody.
 - Nauczysz mnie? -spytałem wskazując na deskę, na której siedział.
 - Jasne. –odparł zuśmiechem.
Nim się spostrzegłem siedziałem już okrakiem na desce. Takzaczęła się moja przygoda z surfingiem. Razem z Nicholasem spędzałem corazwięcej czasu, nasze stosunki stawały się coraz dziwniejsze. Czasem niby przezprzypadek dotykał mnie tu i tam. Nie protestowałem bo nie widziałem w tym nicdziwnego, w domu często obdarzaliśmy siebie nawzajem czułościami, tylko po toby mieć się do kogo przytulić.
Powoli coraz bardziej się do niego przyzwyczajałem, stał sięmi kimś w rodzaju przyjaciela. Zwierzałem mu się, a on mi. Nie potrafiłem gojednak pokochać, moje serce nadal zajmował Christopher. Choć bywały chwile, gdybyłem bardzo zajęty, zapominałem o nim na moment , a potem ból wracał zezdwojoną siłą.
Nicholas zaczął zabierać mnie na imprezy, na których zawszedobrze się bawiłem. Jednak, gdy wracałem do domu czułem się winny, że ja siębawię, śmieję, tańczę, gdy o nie żyje, było mi naprawdę ciężko, ale starałemsię jak mogłem. Tuż przed wyjazdem Nicholasa na zawody stało się coś bardzodziwnego. On sam zniknął na cztery dni. Sądziłem, że po prostu pojechałwcześniej, tylko smutno  mi się zrobiło,że się nie pożegnał.
W sobotnie wieczory zawsze był  największy ruch, więc do domuwróciłem o wiele później niż planowałem. Właśnie otworzyłem zamek w drzwiach,gdy ktoś zatkał mi usta dłonią i wepchnął do środka. Już miałem zacząć siębronić, gdy osobnik mnie puścił. Przede mną stał nie kto inny jak Nicholas, dotego w sztok pijany. Spojrzałem na niego niepewnie
 - Miałeś być nazawodach. –Cofnąłem się dwa kroki do tyłu, bo nie podobało mi się to jak wyglądał.
 - Popatrz co ze mnązrobiłeś! –wyciągnął swoje dłonie i zaczął się w nie dziwnie wpatrywać.
 - Chyba powinieneśiść do domu.  –Bałem się go, a zwłaszczatego jak się na mnie patrzył.
 - Zrobiłeś ze mniepedała pieprzona dziwko! –teraz byłem już pewny, że muszę gdzieś uciekać, bo on mnie skrzywdzi. Znów cofnąłem się do tyłu, nie bardzo podobało mi sięskakanie z pierwszego piętra, ale nie miałem innego wyjścia.
 - Uspokój się, jesteśpijany, nie wiesz co robisz. –starałem się jakoś odwrócić jego uwagę, na takdługo, bym mógł coś wymyśleć.
- Kocham cię –padł na kolana. –Zakochałem się w chłopaku –zacząłkręcić głową jakby chciał coś wyrzucić z własnych myśli.
 - Już dobrze. -płakał, podszedłem do niego i go przytuliłem i to był mój błąd, pchnął mnietak, że upadłem na plecy, po czym przygniótł mnie własnym ciałem.
 - Chcesz tego prawda,chcesz mnie. –szeptał gorączkowo, a ja próbowałem za wszelką cenę się muwyrwać.
Krzyczałem żeby przestał, żeby mnie zostawił, szarpałem się,na nic się to jednak nie zdało, nie słuchał mnie. Zerwał ze mnie ciuchy,całował moje ciało, było mi nie dobrze. Zaczął coś szeptać, z początku nierozumiałem, a gdy już dokładnie usłyszałem , było już za późno.
 - Jak to się robi? –poczym  wszedł we mnie. Ból był straszny,przestałem się opierać, po postu leżałem i czekałem kiedy skończy. Teraz czułemdo niego tylko obrzydzenie. W końcu poczułem spazm i wiedziałem, że to jużkoniec.
Gdy tylko ze mnie zszedł natychmiast się od turlałem i wkoncie zwinąłem się w kulkę. Nie byłem w stanie wstać, ruszyć się. Chciałem jużpo prosu nie istnieć.  Popatrzyłem jakśpi na moim dywanie, jak chrapie i nienawidziłem go coraz bardziej. Dotknąłemręką pośladków, były mokre od mojej krwi i jego nasienia. Nie wiem kiedy nastałranek, po prostu nagle zrobiło się jasno, a on zaczął się wybudzać z pijackiegosnu.
Najpierw otworzył oczy, po czym porażony światłem,natychmiast je zamknął, leżał jeszcze jakąś chwilę, w końcu z ociąganiem siępodniósł i otworzył oczy.  Natychmiastzłapał się za głowę i zaczął głęboko oddychać powstrzymując wzbierające w nimwymioty. Miałem nadzieję, że sobie pójdzie i mnie nie zobaczy. Rozejrzał sięnie pewnie jakby się zastanawiając, gdzie jest. Podniósł się ostrożnie, zapiąłspodnie i wychrypiał
- Alex! –nie odezwałem się.
Podniósł z podłogi moje podarte cichy i zaczął się imprzyglądać, po czym już z większym strachem w głosie zawołał:
 - Alex! Alex, gdziejesteś?! –milczałem, a on dotknął plamy krwi na podłodze, jaka została po tymco mi zrobił.
 - Alex! Alex! –wrzeszczał,pragnąłem, by w końcu poszedł, by zostawił mnie samego. –Błagam Alex, odezwijsię! Gdzie jesteś?! –był przerażony.
Wbiegł do kuchni, potem do łazienki, następnie zajrzał podłóżko i do szafy. Ujrzał mnie dopiero potem, natychmiast podbiegł do mnie.
 - Boże Alex nic cinie jest? –próbował mnie dotknąć, ale ja jeszcze bardziej się skuliłem i pomoich policzkach zaczęły spływać łzy. –Proszę cię odezwij się do mnie.
 - Wypierdalaj stąd! –warknąłemprzez zęby.
 - Alex ja niechciałem, nie wiem jak to się stało. Ja nawet dobrze nie pamiętam co się stało.–Chciał mnie chyba uspokoić.
 - Wynoś się stąd inigdy nie wracaj! –podniosłem się, w moje ciało wstąpiły nowe siły, już niebyłem ofiarą gwałtu, byłem Gabrielem. A Gabriel wiedział jak zachowywaćsię  w takich sytuacjach. –Jak chciałeśsię zabawić, to trzeba było powiedzieć, dałbym ci nawet rabat. –Zacząłem alenie czułem już strachu, tylko obrzydzenie.
 - To nie tak, ty nicnie rozumiesz. –odsuwał się, a ja parłem do przodu.
 - Wyjdź stąd i nigdynie wracaj. Rozumiesz? –niemal wypchnąłem go za drzwi.
 - Alex błagam! –zatrzasnąłemdrzwi tuż przed jego nosem i natychmiast zamknąłem zamki.
Jeszcze jakąś chwilę się dobijał, błagał żebyśmyporozmawiali, ale ja nie chciałem z nim gadać. Dowlokłem się do łazienki, zanimjeszcze puściłem wodę ułożyłem się w wannie. Ciepła woda powoli uspokajała irozluźniała. Myśli powoli odpływały w niebyt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz