Opowiadanie z http://historia-gabrysia-yaoi.blog.onet.pl
Jestem Gabryś… no w sumie
Gabriel. Mam siedemnaście lat,metr siedemdziesiąt dwa wzrostu. Jestem
drobno zbudowany, a właściwieandragoniczny. Mam długie ufarbowane na
fioletowo włosy. Od dwóch lat mieszkamu Marka. To właśnie on dał mi nowe
życie, gdy mój stary świat się zawalił.
Byłem czternastolatkiem,
gdy uciekłem od wuja, który pośmierci rodziców, czyli od roku się mną
opiekował. Właściwiej było bypowiedzieć, że wuj od roku katował mnie
oraz traktował jak szmatę i służącego wjednej osobie. Trafiłem na ulicę.
Nie potrafiłem sobie radzić. Mieszkańcy tegodna nagabywali mnie nie
dając spokoju. Nie mogłem się odgonić od niemoralnychpropozycji. Byłem
nowy, ładny i delikatny, a nieruszany towar jest najlepszy.
Mark pojawił się w
ostatnim momencie, nim zgnębionypsychicznie i fizycznie mało nie
zgodziłem się na pracę u bardzo brutalnegosutenera. Zabrał mnie do
swojego domu. W życiu czegoś takiego nie widziałem.Posiadłość była
wielkości dużej szkoły z internatem. Po domu krążyło wielumłodych
chłopców i dziewcząt. Mark pozwolił mi się im przypatrywać, szliśmyprzez
wielkie sale pełne przepychu, bogactwa i piękna. Zabrał mnie do
swojegogabinetu. Był śliczny, wyłożony ciemno – wiśniowym drewnem.
Wskazał mi jeden z dwóchfoteli przed biurkiem, sam zaś zajął większy po
drugiej stronie blatu.
– Uciekłeś z domu?
– Tak. – odpowiedziałemzgodnie z prawdą, bo czułem, że muszę.
– Będą cię szukać?
– Nie wiem.
– Kto się tobąopiekował?
– Wuj.
– Czy jeśli muzapłacę zrezygnuje z powiadamiania władz?
– Raczej tak.–spojrzałem na niego niepewnie.
– Czy ktoś jeszczemógłby cię szukać?
– Raczej nie.
– Teraz zaproponujeci pracę u siebie. Domyślasz się, na czym ona miałaby polegać?
– Eee… – zrobiłemgłupią minę.
– Jeśli się zgodziszstaniesz się bardzo dobrą i drogą prostytutką.
– Mogę to przemyśleć?
– Myśl, a ja ciopowiem.
– Dobrze.
–
Podpiszesz ze mnąumowę na trzy lata. Przez pół roku uczysz się zawodu.
Ta praca różni się od tego,co robią tanie dziwki na ulicy. Masz zabawiać
klienta nie tylko seksualnie, aletakże intelektualnie. Nauczysz się
ładnie wysławiać, kulturalnie zachowywać,gustownie ubierać, poznasz
kulturę i sztukę różnych krajów. Wpoimy ci wszystkoto byś umiał się
odezwać na każdy temat. Będziesz się uczyć przez cały czaspobytu w tym
domu, ale dopiero po pół roku dostaniesz pierwszego klienta. Jeślisię
spiszesz dostaniesz specjalną nagrodę. Gabrielu…
– Wystarczy Gabryś.
–
Nie, jeśli sięzgodzisz nie będziesz już Gabrysiem – roztrzepanym
nastolatkiem. BędzieszGabrielem – poważnym młodym mężczyzną sumiennie
wykonującym swą pracę.
– A jeśli to mnieprzerośnie, wszak mam dopiero piętnaście lat.
–
Przecież ja cię doniczego nie zmuszam. Masz wybór. Możesz wrócić do
wuja. Ulica też czeka, a znią wszyscy ci, którzy za drobną opłatę
sprzedadzą ci jakiegoś syfa. Możeszjeszcze iść do jakiegoś bidula, ale
tam za darmo będą cię pieprzyć. Moja ofertajest dobra. Jestem
człowiekiem wyrozumiałym, ale wymagającym. Wiem, że jesteśmłodziutki i
nie ze wszystkim sobie poradzisz od razu. Jeśli uznam, że po półroku nie
jesteś jeszcze gotowy, to przedłużymy naukę, ale wtedy będziesz
musiałzostać z nami te pół roku dłużej. Rozumiesz?
Pokiwałem głową na
potwierdzenie. Powoli się łamałem. Bałemsię, ale Mark naprawdę wyglądał
na porządnego. Wiedziałem, co czeka mnie za granicamitych murów.
Siedziałem cichutko i zastanawiałem się, jednocześnie wiercąc sięprzy
tym, tak jakby to miało mi w czymś pomóc. Popatrzyłem na niego, a on
sięuśmiechnął, był to miły przyjacielski uśmiech. Po chwili wyszedł
zostawiając mniesamego. Siedziałem chyba z godzinę w tym pokoju, ale
ostatecznej decyzji niepodjąłem. Byłem niezdecydowany nawet wtedy, gdy
drzwi się otworzyły, a Markprzez szparę włożył głowę i spytał:
– Podjąłeś decyzję?Jeśli nie to ja mogę jeszcze poczekać.
Moje usta jednak odpowiedziały za mnie:
–
Podjąłem.–powiedziałem zszokowany, nie patrząc na niego. Usiadł z
powrotem po swojejstronie biurka. –Mam jednak jeszcze kilka pytań.
– To pytaj.
– Jak będzie wyglądać„szkolenie” od strony seksualnej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz