– A jak ci się wydaje?
– Chcę to usłyszeć! –wrzasnąłem.
– Dobrze. Spokojnie.Przydzielę ci któregoś ze starszych chłopców, to on cię nauczy zasad i praktyki.
– Czyli miałbym z nimuprawiać seks?
– Tak, ale spokojnie,na pewno nie w pierwszym miesiącu. Najpierw musimy cię zbadać i sprawdzić, czysię nadajesz.
– Ja… ja… – zacząłemsię jąkać.
– Co… ja? – spojrzałna mnie podejrzliwie.
– Ja jeszcze… ja znikim… – mówiłem rumieniąc się.
– Jesteś dziewicą? – spytałgłęboko zadziwiony.
– Chyba prawiczkiem?– oburzyłem się.
– Czy to problem? – poczym
pośpiesznie dodał – Znaczy… nie martw się, coś wymyślę. – po
dłuższejchwili rzekł. – Jeśli nie chcesz stracić cnoty podczas ćwiczeń,
to przejdź siępo domu i wybierz sobie kogoś. Nie chcę cię zmuszać,
rozumiem, że to dla ciebieważne, ale postaraj się też mnie zrozumieć.
– Jeszcze się niezgodziłem.
– Nie? A toprzepraszam. – spojrzał na mnie wyraźnie zdziwiony i zaraz dodał by zmienićtemat – Może masz jeszcze jakieś pytania?
– Tak. Ile z tegobędę miał?
– Co?
– No… ile dostanę zato pieniędzy?
– Biorę trzydzieściprocent od każdej transakcji.
– Aż tyle?! – wykrzyczałemz oburzeniem.
– Daj mi skończyć. – powiedziałto takim tonem, że od razu się zamknąłem i spokorniałem.
– Przepraszam.
– Biorę trzydzieściprocent
od każdej transakcji. Resztę pieniędzy wpłacam na konto, do któregomasz
dostęp dopiero, gdy skończy się umowa.
– To, z czego ja mamżyć?
– Mieszkasz tu, jesz,ubieram
cię ja i dostajesz kieszonkowe. Oczywiście nie biorę prowizji z
prezentówod klientów, które zapewne też będziesz dostawał.
– I nie ma żadnychhaczyków? – spytałem podejrzliwie.
– Jest jeden… musiszbyć
posłuszny i wykonywać wszystkie polecenia bez szemrania. A
pieniądze,których uzbiera się dość spora sumka będziesz miał na później.
Masz jeszczejakieś pytania?
– Chyba już nie. – spojrzałna mnie wyczekująco. – Chyba się zgadzam.
– Chyba? Musisz byćpewny. – powiedział podając mi jakieś papiery. – Przeczytaj i wypełnij. Wrócęza godzinę.
Wyglądało jak zwykła umowa o pracę, nie było tam
nic oprostytucji, która w końcu miała się stać moją profesją. Oficjalnie
miałem byćkimś w rodzaju chłopca do towarzystwa. Owszem w umowie było
kilka klauzul, alewszystko napisane było językiem prostym i zrozumiałym.
Mark nie chciał mnieoszukać. Trochę trwożnie wypełniłem dokumenty.
Zawahałem się odrobinę przystawianiu ostatniego podpisu, ale w końcu i
to zrobiłem.
Po godzinie Mark, zresztą tak jak obiecał, wszedł do pokoju.Obejrzał papiery, uśmiechnął się, po czym powiedział:
– Witaj w rodzinie.
Zaprowadził mnie do pokoju. Nie był zbyt duży, ale
ładnieurządzony. Przy oknie stała skórzana otomana, a koło niej
biblioteczka. Poprzeciwnej stronie, przy ścianie stało łóżko, a za nim
komoda na ubrania. Zakomodą stało biurko, na którym obecnie znajdowało
się kilka kartek i przyborydo pisania.
Mark otworzył drzwi za biblioteczką i pokazał mi łazienkę, którabyła niemal tej samej wielkości, co pokój, mówiąc:
– Rozgość się iwykąp. Zaraz przyślę ci opiekuna.
– Opiekuna?
– No, ktoś cię musiwprowadzić.
– A czy to on mniebędzie uczył? – spytałem znów się rumieniąc.
– Na opiekunów wybieramtych,
którzy są tu ostatni rok. Nie martw się przydzielę ci
kogośwyrozumiałego, cierpliwego i delikatnego.
Po tych słowach wyszedł z pokoju uśmiechając się wesoło.
Wszedłem do łazienki, spojrzałem na prysznic z
„bajerami”,ale to nie na niego miałem ochotę. Moim celem była sporych
rozmiarów wanna.Ustawiłem odpowiednią temperaturę wody i zacząłem
przeglądać przybory wszafkach. Wybrałem szampon o ładnym korzennym
zapachu, bo reszta pachniała albokwiatami, albo owocami. Żel wziąłem o
tym samym przyjemnym aromacie. W drugiejz kolei szafce znalazłem
jaśminowy płyn do kąpieli. Nie mogłem się powstrzymać,pachniał ślicznie,
wszak pachniał moją mamą. Wspomnienia odżyły, ale przezczas, kiedy to
mieszkałem z wujem nauczyłem się je w sobie dusić. Nie chciałemprzy nim
płakać. A to miejsce… ten dom też nie był najlepszym miejscem byzalewać
się łzami. Moje życie miało się zmienić, a w tym nowym nie było
miejscana żal po rodzicach. Do wanny nalałem sporą ilość płynu, więc po
chwili było wniej pełno piany, która w niezrozumiały dla mnie sposób
wywołała szerokiuśmiech na mojej twarzy. Zacząłem przeglądać resztę
szafek. W jednej znalazłemczyste ręczniki, z drugiej wyciągnąłem
szlafrok. W kolejnej były kremy i inneprzybory do dbania o siebie. W
międzyczasie w moje ręce trafiła szczoteczka ipasta. Właściwie miałem
już wszystko, ale ciekawiło mnie, co jest w reszcieszafek. Oglądałem
różne bibeloty, wśród nich były spineczki i inne przybory doupinania i
modelowania włosów, lakiery do paznokci, kosmetyki do makijażu.
Wkolejnej były podpaski, wszak pokój przygotowany był zarówno na
lokatora płcimęskiej, jak i żeńskiej. W ostatniej, najbardziej oddalonej
od wejścia szafceznalazłem coś, co uświadomiło mi, czym tak naprawdę
będę się zajmował. Najednej półeczce leżały różnokolorowe prezerwatywy.
Znalazłem nawet taką o smakuczekolady. Ciekawiło mnie czy to prawda, ale
nie spróbowałem. Natomiast na niższejpółce stały żele i nawilżacze. To
właśnie one sprawiły, że się przestraszyłem, gdyżdo tego momentu nie
wiedziałem jak wygląda stosunek seksualny między dwomamężczyznami.
Dowiedziałem się dopiero, jak na jednym z opakowań zobaczyłemrysunkową
instrukcję obsługi. Zacząłem się zastanawiać jak to się dokładnieodbywa,
oraz jakie temu towarzyszą odczucia. Zamknąłem szybko szafkę i
wszedłemdo wanny, w której woda już powoli stygła. Mimo że starałem się
nie myśleć otym, co zobaczyłem na ostatnim pudełku, to moje rozważania
same płynęły w tymkierunku. Chciałem sprawdzić, co poczuję. Czy będzie
boleć? Czy nie? Ukucnąłem,a potem wsadziłem sobie palec w… odbyt. Nie
było tak źle, choć z początku niechciał wejść. Ból pojawił się, gdy
chciałem tam wsunąć dwa palce. To byłostraszne, nagle zacząłem
panikować, bo przypomniałem sobie gabaryty penisamojego wujka. Nie żebym
był zboczony, czy coś, ale on kiedyś zasnął w wanniepijany i musiałem
go stamtąd wyciągnąć. Wtedy pierwszy raz zobaczyłem nagiegodorosłego. To
właśnie w tym momencie przypomniałem sobie jak wielkiego on
miał.Spojrzałem na swoje dwa palce i porównałem je ze wspomnieniem i aż
sięwzdrygnąłem. Skoro moje dwa drobne paluszki nie chciały wejść, to jak
ma wejśćcoś tak dużego. Moje rozważania przerwało pukanie do drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz