Pod prysznicem spotkaliśmy Jareda i jego nowegopodopiecznego. Raphael popatrzył na chłopca i powiedział:
– Ładny, tylkokolejny mały. – westchnął jak gdyby to on miałby być na miejscu chłopca, gdyten będzie przeżywał ból.
– Młody to on jest, alejuż
porządnie wydupczony, więc mały z pewnością nie. – zaprzeczył mu Jared
zperfidnym uśmiechem na ustach.
– Ile on ma lat? – zaciekawiłsię mój opiekun.
– Możecie nie mówić onim,
jakby go nie było? – wtrąciłem, bo zdenerwowało mnie to jak traktują
tegobiednego chłopca, który zawstydzony krążył dłońmi po swoim ciele
rozchlapującwodę na boki.
– Przepraszam, tobyło
niekulturalne. Jestem Raphael, a to Gabriel, mój podopieczny. – podał
rękęchłopcu, a mi posłał morderczy uśmiech.
– Jestem Christopheri mam piętnaście lat. – policzki młodzika zalały się szkarłatem.
– A to jesteś starszyniż Gabriel, jednakże jesteś od niego drobniejszy, może dla tego wydajesz siębyć młodszy.
– Idziemy pływać – przerwałJared łapiąc swojego podopiecznego za ramię.
Spojrzałem na Raphaela, który wlepiał wzrok w
pośladkichłopca. Wiedziałem, że nowy mu się podoba, ale udawałem, iż
mnie to w ogólenie obeszło. Choć tak naprawdę bardzo nie podobało mi się
to, że Raphael niezwraca na mnie uwagi. Tego dnia pływałem o wiele
więcej niż zazwyczaj, mimoodczuwania pewnego dyskomfortu wynikającego z
faktu noszenia w sobie od ranatego przeklętego przedmiotu. W basenie,
oprócz mnie pływała tylko Julia, zaśreszta ze wszystkich stron otaczała
nowego zachwycając się jego urodą. Możnapowiedzieć, że byłem o niego po
prostu zazdrosny, choć w życiu nie przyznałbymsię do tego głośno. Nie
tylko odebrał mi uwagę wszystkich wokół, ale takżemojego opiekuna. Gdy
ja skończyłem pływać, wyczerpany już do granic możliwości,Raphael nadal
był zajęty podziwianiem każdego pieprzyka na skórze nowego.
Wpakowałemsię do jacuzzi, bo miałem nadzieję, że ciepła, falująca woda
uspokoi moje nerwy.Nawet nie wiem kiedy oparty o kant wanny zasnąłem.
– Budzimy się –
usłyszałemczyjś głos przebijający się przez sen. Otworzyłem oczy i
ujrzałem nad sobą, bardzoblisko Raphaela. – Przysnęło ci się młody.
Chodź, bo spóźnimy się na obiad. Zamrugałemkilkakrotnie by odgonić od
siebie sen i wstałem, żegnając się z cieplutką wodą.
W szatni zastaliśmy całe zbiorowisko chłopaków,
którzyzachwycali się nowym. Przyszedł nawet Ruphus, który z tego co mi
wiadomo wolikobiety. Gdy się wycierałem podszedł do nas Jared,
zostawiając swojegopodopiecznego na pastwę dręczących go zebranych.
– No młody… – poklepałmnie po pośladkach Raphael.
Jak ja nie chciałem, by to znów do mnie wróciło,
ale comogłem zrobić. Raphael podszedł do szafki, wyciągnął z niej mojego
„małegoprzyjaciela” i otwierając prezerwatywę zębami, podszedł do mnie.
Pochyliłem siębez żadnego rozkazu.
– Ja chcę! – wrzasnąłJared,
wyciągając jeszcze z szafki jakiś lubrykant. Podszedł, choć trafniej
bybyło powiedzieć podbiegł do mnie i stanął za moimi pośladkami.
Poczułem jegodłoń delikatnie krążącą po moich pośladkach i udach. Na
wrzaski Jareda kołomnie zebrało się więcej osób, nawet nowy stał z
dziwną miną przypatrując siętemu, co jest robione. Moje policzki zalały
się szkarłatem. Jared rozszerzył mipośladki pokazując wszystkim moje już
nieco rozwarte wejście. Poczułem zapachcoli i wiedziałem co zaraz
nastąpi. Po lewej stronie usłyszałem przytłumionewestchnienia,
spojrzałem tam i ujrzałem jak jeden z chłopaków sobie trzepie. Zarazw
jego ślady poszła reszta, niektórzy robili dobrze sobie nawzajem.
Poczułempalce w swoim wnętrzu, ale było na tyle szeroko, że nie odczułem
niczegonieprzyjemnego. Poruszał trochę, a gdy trafił na czuły punkt
jęknąłem zrozkoszy, co moja publiczność skwitowała głośniejszymi
posapywaniami. W końcuRaphael podał Jaredowi dildo obleczone w
posmarowaną żelem prezerwatywę.
– No mały, szykuj się!– usłyszałem, a potem urządzenie się we mnie zagłębiło.
Nie zwracając uwagi na publiczność zacząłem się
ubierać. Miałemjuż na sobie koszulkę, gdy poczułem czyjąś drobną dłoń na
pośladku. Wszyscyzdążyli się już rozejść, więc trochę mnie to zdziwiło.
– Czy to cię boli? –
spytałChristopher z niewyraźną miną, a na jego słodkiej twarzyczce
odmalował sięstrach, niedowierzanie i jakaś doza podziwu dla mnie.
– Nie. – odpowiedziałemstarając się wciągnąć na tyłek bokserki.
– A czy ja też będęto nosił?
– nie patrzył na mnie, wzrok miał skupiony w kącie jednej ze ścian.
Wiedziałem,że się boi, a to w jakimś stopniu zadziałało na mnie jak
eliksir szczęścia. Wiedziałem,że to nie sprawiedliwe względem niego i to
nie jego wina, iż wzbudza takiezainteresowanie, ale mimo wszystko
cieszył mnie jego strach.
– Nie wiem. Spytajopiekuna. – powiedziałem wymijająco.
– Wolę nie. – naglepoczułem się gorzej, bo jego twarz przybrała wyraz jakby zaraz miał zacząćpłakać.
– On mówił, żeuprawiałeś już
seks, to chyba nie będziesz musiał. – próbowałem go uspokoić, czującsię
winny za to, co czułem jeszcze przed chwilą.
– A ty tego jeszczenie
robiłeś? – spytał szczerze zdumiony, a jego oczka szeroko otwarte
zezdziwienia nareszcie spojrzały mi prosto w twarz.
– Znaczy… już miałemswój
pierwszy raz, ale potem bardzo źle się czułem, więc Raphael zdecydował,
żew ten sposób mnie rozciągnie. – pokiwał głową.
– Czyli to ma cięrozciągać? –
spytał analizując moje słowa. Zrobiła mu się od tego ślicznapionowa
zmarszczka po środku czoła. Już wiedziałem, czym tak zachwycała sięcała
reszta, był po prostu przesłodki.
– Tak.
– To ja nie będęmusiał tego
nosić. – powiedział ucieszony i wtedy po raz pierwszy i chybaostatni
ujrzałem jego szczery uśmiech. – pogłaskałem go po ramieniu, ale ontego
nie poczuł, bo szybko pobiegł do swego opiekuna, który go wołał.
Raphael odpuścił mi na noc, a rano wrócił z
większym. Poniecałym tygodniu Opiekun wepchnął we mnie dildo wielkości
męskiego członka, któryjak się okazało już mi tak bardzo nie
przeszkadzał. Teraz trapiła mnie innarzecz, w końcu byłem odpowiednio
rozciągnięty, czyli mogłem zacząć…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz