poniedziałek, 22 stycznia 2018

Pośrodku piekła znalazłem dom cz.1 R11

Pod prysznicem spotkaliśmy Jareda i jego nowegopodopiecznego. Raphael popatrzył na chłopca i powiedział:
 – Ładny, tylkokolejny mały. – westchnął jak gdyby to on miałby być na miejscu chłopca, gdyten będzie przeżywał ból.
 – Młody to on jest, alejuż porządnie wydupczony, więc mały z pewnością nie. – zaprzeczył mu Jared zperfidnym uśmiechem na ustach.
 – Ile on ma lat? – zaciekawiłsię mój opiekun.
 – Możecie nie mówić onim, jakby go nie było? – wtrąciłem, bo zdenerwowało mnie to jak traktują tegobiednego chłopca, który zawstydzony krążył dłońmi po swoim ciele rozchlapującwodę na boki.
 – Przepraszam, tobyło niekulturalne. Jestem Raphael, a to Gabriel, mój podopieczny. – podał rękęchłopcu, a mi posłał morderczy uśmiech.
 – Jestem Christopheri mam piętnaście lat. – policzki młodzika zalały się szkarłatem.
 – A to jesteś starszyniż Gabriel, jednakże jesteś od niego drobniejszy, może dla tego wydajesz siębyć młodszy.
 – Idziemy pływać – przerwałJared łapiąc swojego podopiecznego za ramię.
Spojrzałem na Raphaela, który wlepiał wzrok w pośladkichłopca. Wiedziałem, że nowy mu się podoba, ale udawałem, iż mnie to w ogólenie obeszło. Choć tak naprawdę bardzo nie podobało mi się to, że Raphael niezwraca na mnie uwagi. Tego dnia pływałem o wiele więcej niż zazwyczaj, mimoodczuwania pewnego dyskomfortu wynikającego z faktu noszenia w sobie od ranatego przeklętego przedmiotu. W basenie, oprócz mnie pływała tylko Julia, zaśreszta ze wszystkich stron otaczała nowego zachwycając się jego urodą. Możnapowiedzieć, że byłem o niego po prostu zazdrosny, choć w życiu nie przyznałbymsię do tego głośno. Nie tylko odebrał mi uwagę wszystkich wokół, ale takżemojego opiekuna. Gdy ja skończyłem pływać, wyczerpany już do granic możliwości,Raphael nadal był zajęty podziwianiem każdego pieprzyka na skórze nowego. Wpakowałemsię do jacuzzi, bo miałem nadzieję, że ciepła, falująca woda uspokoi moje nerwy.Nawet nie wiem kiedy oparty o kant wanny zasnąłem.
 – Budzimy się – usłyszałemczyjś głos przebijający się przez sen. Otworzyłem oczy i ujrzałem nad sobą, bardzoblisko Raphaela. – Przysnęło ci się młody. Chodź, bo spóźnimy się na obiad. Zamrugałemkilkakrotnie by odgonić od siebie sen i wstałem, żegnając się z cieplutką wodą.
W szatni zastaliśmy całe zbiorowisko chłopaków, którzyzachwycali się nowym. Przyszedł nawet Ruphus, który z tego co mi wiadomo wolikobiety. Gdy się wycierałem podszedł do nas Jared, zostawiając swojegopodopiecznego na pastwę dręczących go zebranych.
 – No młody… – poklepałmnie po pośladkach Raphael.
Jak ja nie chciałem, by to znów do mnie wróciło, ale comogłem zrobić. Raphael podszedł do szafki, wyciągnął z niej mojego „małegoprzyjaciela” i otwierając prezerwatywę zębami, podszedł do mnie. Pochyliłem siębez żadnego rozkazu.
 – Ja chcę! – wrzasnąłJared, wyciągając jeszcze z szafki jakiś lubrykant. Podszedł, choć trafniej bybyło powiedzieć podbiegł do mnie i stanął za moimi pośladkami. Poczułem jegodłoń delikatnie krążącą po moich pośladkach i udach. Na wrzaski Jareda kołomnie zebrało się więcej osób, nawet nowy stał z dziwną miną przypatrując siętemu, co jest robione. Moje policzki zalały się szkarłatem. Jared rozszerzył mipośladki pokazując wszystkim moje już nieco rozwarte wejście. Poczułem zapachcoli i wiedziałem co zaraz nastąpi. Po lewej stronie usłyszałem przytłumionewestchnienia, spojrzałem tam i ujrzałem jak jeden z chłopaków sobie trzepie. Zarazw jego ślady poszła reszta, niektórzy robili dobrze sobie nawzajem. Poczułempalce w swoim wnętrzu, ale było na tyle szeroko, że nie odczułem niczegonieprzyjemnego. Poruszał trochę, a gdy trafił na czuły punkt jęknąłem zrozkoszy, co moja publiczność skwitowała głośniejszymi posapywaniami. W końcuRaphael podał Jaredowi dildo obleczone w posmarowaną żelem prezerwatywę.
 – No mały, szykuj się!– usłyszałem, a potem urządzenie się we mnie zagłębiło.
Nie zwracając uwagi na publiczność zacząłem się ubierać. Miałemjuż na sobie koszulkę, gdy poczułem czyjąś drobną dłoń na pośladku. Wszyscyzdążyli się już rozejść, więc trochę mnie to zdziwiło.
 – Czy to cię boli? – spytałChristopher z niewyraźną miną, a na jego słodkiej twarzyczce odmalował sięstrach, niedowierzanie i jakaś doza podziwu dla mnie.
 – Nie. – odpowiedziałemstarając się wciągnąć na tyłek bokserki.
 – A czy ja też będęto nosił? – nie patrzył na mnie, wzrok miał skupiony w kącie jednej ze ścian. Wiedziałem,że się boi, a to w jakimś stopniu zadziałało na mnie jak eliksir szczęścia. Wiedziałem,że to nie sprawiedliwe względem niego i to nie jego wina, iż wzbudza takiezainteresowanie, ale mimo wszystko cieszył mnie jego strach.
 – Nie wiem. Spytajopiekuna. – powiedziałem wymijająco.
 – Wolę nie. – naglepoczułem się gorzej, bo jego twarz przybrała wyraz jakby zaraz miał zacząćpłakać.
 – On mówił, żeuprawiałeś już seks, to chyba nie będziesz musiał. – próbowałem go uspokoić, czującsię winny za to, co czułem jeszcze przed chwilą.
 – A ty tego jeszczenie robiłeś? – spytał szczerze zdumiony, a jego oczka szeroko otwarte zezdziwienia nareszcie spojrzały mi prosto w twarz.
 – Znaczy… już miałemswój pierwszy raz, ale potem bardzo źle się czułem, więc Raphael zdecydował, żew ten sposób mnie rozciągnie. – pokiwał głową.
 – Czyli to ma cięrozciągać? – spytał analizując moje słowa. Zrobiła mu się od tego ślicznapionowa zmarszczka po środku czoła. Już wiedziałem, czym tak zachwycała sięcała reszta, był po prostu przesłodki.
 – Tak.
 – To ja nie będęmusiał tego nosić. – powiedział ucieszony i wtedy po raz pierwszy i chybaostatni ujrzałem jego szczery uśmiech. – pogłaskałem go po ramieniu, ale ontego nie poczuł, bo szybko pobiegł do swego opiekuna, który go wołał.
Raphael odpuścił mi na noc, a rano wrócił z większym. Poniecałym tygodniu Opiekun wepchnął we mnie dildo wielkości męskiego członka, któryjak się okazało już mi tak bardzo nie przeszkadzał. Teraz trapiła mnie innarzecz, w końcu byłem odpowiednio rozciągnięty, czyli mogłem zacząć…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz