Miesiące mijały szybko. Nim się spostrzegłem Mark wezwał mnie do swego gabinetu:
– Uważam, że pora już byś rozpoczął pracę. – w tym czasie jak zwykle przeglądał swoje papiery, nie patrząc na mnie.
– Jeszcze nie minęło pół roku – powiedziałem wystraszony.
– Tak, brakuje tygodnia, ale chyba nie chcesz się o niego kłócić? – spojrzał na mnie pytająco.
– Nie. – pokręciłem głową, choć chciałem wrzeszczeć, że to jeszcze dla mnie za wcześnie.
–
Nie bój się, najpierw zrobimy ci zdjęcie, które trafi do katalogu z
krótkim opisem. Idę o zakład, że pierwszego klienta będziesz miał nie
wcześniej niż za tydzień. – uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco.
– A Alexander?
–
No tak, on… zapomniałem ci powiedzieć, że zamówił sobie, co drugą
środę, ale coś czuję, że będzie wpadał częściej. – podniósł się za
biurka, po czym je obszedł i usiadł na fotelu naprzeciw mnie delikatnie
głaszcząc moje udo.
– Czyli po jutrze będę już miał swojego
pierwszego klienta? – byłem podekscytowany, ale udawałem przed Markiem
wystraszonego taką opcją, bo jakoś świadomość tego, że będę spółkował z
Alexem nie przeraziła mnie.
– No w sumie tak, w końcu Alexander też
płaci. Dam ci po nim odpocząć. W razie czego kolejnego przyjmiesz nie
wcześniej niż w piątek. Przez pierwsze dwa tygodnie, nie będę ci
zapisywał więcej niż jednego na dobę. Zgadzasz się? – nie czekając na
moją odpowiedź dodał:
– Chcę ci w ten sposób ulżyć.
– Tak, jestem ci bardzo wdzięczny.
– Masz jeszcze jakieś pytania?
– Nie.
–
No to wracaj na zajęcia. – powiedział podnosząc się z fotela z zamiarem
wrócenia za biurko, kiedy to gwałtownie się obrócił. – A, zapomniałbym,
pamiętaj o regularnym sprawdzaniu grafiku, bo tam są wypisane nie tylko
lekcje, ale też…
– Wizyty klientów. – dokończyłem za niego.
– Dokładnie. – dodał z szerokim uśmiechem.
Nie
dotarłem na zajęcia, gdyż Raphael odebrał mnie przy drzwiach i
zaprowadził do salonu kosmetycznego. Tam kazano mi się ubrać w kuse
majteczki i wymalowano każdy centymetr mojego ciała. Sesja zdjęciowa
rozpoczęła się niepozornie. Najpierw zrobiono mi z setkę zdjęć
portretowych, każde pod innym kątem ustawienia głowy. Potem fotograf
wykorzystał to, że siedzę na wysokim okrągłym, niemal barowym taborecie.
Kazał mi chwycić dłońmi kant stołka między mymi udami i spuścić głowę.
Skromnego i zawstydzonego łatwo mi się grało, wystarczyło, że
przypomniałem sobie, jakąś z żenujących sytuacji, na które byłem w tym
domu non stop narażony, a na moich policzkach sam wykwitł siarczysty
rumieniec. Fotograf zachwycał się tym zdjęciem przez dłuższą chwilę.
Potem musiałem ściągnąć moje i tak kuse majteczki i położyć się nagi na
brzuchu na kanapie. Natychmiast podleciała do mnie jedna z asystentek i
upudrowała mi pośladki. Nagle poczułem się strasznie, bo uświadomiłem
sobie, że moja nagość kompletnie mi już nie przeszkadzała.
– Teraz, się nie rumień, masz udawać, że śpisz. – wrzasnął na mnie jakby to była moja wina, że moje policzki są czerwone.
– A jak ja mam się przestać rumienić? – odpowiedziałem mu zdenerwowany.
– No nie wiem, zrób coś. – dodał już spokojniej.
Schowałem
głowę w poduszkę i zacząłem rytmicznie oddychać. Niewiele brakowało, a
naprawdę bym usnął. Zdjęcie było robione z boku, a nie od góry za co
dziękowałem losowi. Widać było tylko moją obróconą do aparatu śpiącą
twarz i profil. Na ostatnim zdjęciu miałem wyzywająco przylegać do
ściany z szeroko rozstawionymi nogami. Jedną ręką miałem przytrzymywać
ręcznik, który zakrywał moje krocze, a drugą jak gdyby odpychać się od
ściany jednocześnie do niej przylegając.
Następnego dnia Mark wezwał
mnie do swojego gabinetu. Gdy wszedłem ujrzałem cztery osoby pochylone
nad biurkiem. Mark, fotograf, Raphael i oczywiście Alexander przebierali
z setki bardzo podobnych do siebie zdjęć cztery, na których ponoć
wyszedłem najlepiej. Czasem zastanawiałem się czy Alexander naprawdę ma
już te swoje 37 lat, niekiedy wydawało mi się, że liczy nie więcej niż
10, a ja jestem jego ulubioną zabawką. Alexander wziął jedno ze zdjęć z
biurka i stwierdził, że go nie odda, bo wyszedłem na nim przesłodko.
Oczywiście było to zdjęcie, które Mark uparł się wkleić do katalogu. Po
jakiś dziesięciu minutach kłótni znudziło mi się słuchanie tych
bezsensów. Bez ostrzeżenia usiadłem Alexandrowi na kolanach, co go
bardzo ucieszyło, za to Mark spojrzał na mnie podejrzliwie.
– Mogę zobaczyć to zdjęcie? – uśmiechnąłem się niewinnie.
– Oczywiście. Dla Ciebie wszystko.
Podał
mi fotografię do ręki, a ja spojrzałem na nią. Nie chwaląc się
wyszedłem na niej naprawdę słodko. Nim Alex się obejrzał zdjęcie trafiło
w ręce Marka, ja zaś sięgnąłem po inne.
– Och ty mały diable. Tak mnie wyrolować? – skwitowałem to kiepsko udawanym niewinnym uśmiechem.
– Na tym wyszedłem lepiej. – podałem mu zdjęcie jak leżę na kanapie.
– Och mój aniołku, masz rację. – ucałował moją skroń. – Zabieram to.
Zostałem
dokładnie pomierzony, a moje wszystkie dane wraz z długością członka w
zwodzie trafiły do jednego z katalogów. W drugim zaś oficjalnym zamiast
dokładnych preferencji seksualnych podano moje zainteresowania. Zanim
opuściłem pomieszczenie usłyszałem jeszcze:
– Jutro się widzimy. – Alex nadał tym niewinnym słowom, całkowicie inne znaczenie swym lubieżnym uśmiechem.
– Ależ oczywiście. – ja odwzajemniłem się mu niewinnym i takim jakby nieśmiałym.
–
Chcę żebyś pachniał tak jak dziś, ta mieszanka korzennych zapachów i
jaśminu bardzo do ciebie pasuje. – te słowa nie były już tylko zwykłym
„słodzeniem”, to było życzenie klienta.
– Dobrze. – odpowiedziałem drapiąc się po podbródku.
Z
każdą godziną było coraz gorzej, trema ogarniała mnie tak, jak za
pierwszym razem. Kolejnego dnia miałem stać się już stuprocentową dziwką
lub dziwkiem, jak lubił mówić Jared. Podłapał to w jakimś filmie i non
stop tak nas wszystkich określał. Nie bałem się stosunku z Alexandrem,
obawiałem się, że przywyknę do oddawania się jak przywykłem do nagości.
Ja naprawdę chciałem z tym skończyć, gdy umowa wygaśnie. Zamknąć ten
rozdział i z okrągłą sumką rozpocząć nowe życie. Chciałem się kiedyś
zakochać i uprawiać seks z miłości i odczuwać z tego seksu przyjemność,
bałem się, że nie będzie mi to dane.
Alexa miałem umówionego na
18:00, więc już o piętnastej zostałem zwolniony z zajęć. Spokojnie się
umyłem pozwalając by ciepła woda odprężyła moje ciało, a potem wtarłem w
nie odpowiednie olejki. Pochodziłem trochę nago po pokoju by wszystko
odpowiednio się wchłonęło. Musnąłem usta balsamem. Potem ubrałem się w
to, co przyniósł mi Raphael. Przed tym obejrzałem jeszcze całe ciało w
poszukiwaniu jakiś włosków, czy innych mankamentów, ale nic nie
znalazłem. Rozczesałem włosy i pozwoliłem im samym się ułożyć. Poszedłem
do skrzydła z sypialniami. Dziewczyna w recepcji sprawdziła moje dane z
listą i podała mi klucz od szóstki. Miałem jeszcze dobre 40 minut, więc
ściągnąłem buty i położyłem się na łóżku. Czas dłużył mi się w
nieskończoność, na chwilę zamknąłem oczy. Obudził mnie ciężar, który
ułożył się tuż za moimi plecami.
– Wyglądasz przesłodko, kiedy śpisz i aż szkoda mi cię było budzić. – powiedział Alex gładząc mnie delikatnie po boku.
– Wybacz mi… w nocy nie zmrużyłem oka. – powiedziałem dłońmi przecierając oczy.
–
Nic się nie stało, twój widok… wyglądałeś tak niewinnie, jakby na tej
czarnej pościeli położył się słodki aniołek. – przekręcił się tak, że
leżał na plecach.
– A chcesz zobaczyć aniołka z różkami? – przeturlałem się i usiadłem mu na biodrach uśmiechając się zawadiacko.
Kochaliśmy
się delikatnie, ale bardzo namiętnie. Dzięki temu, że go już lepiej
poznałem to starałem się wykonywać wszystko, co sobie zamarzył zanim mi o
tym powiedział. Gdy we mnie wszedł pojawił się ból, który szybko
zmienił się w przyjemność. Wiedziałem, że lubi słyszeć, że jest mi
przyjemnie, więc nie tamowałem odgłosów, a gdy mój penis postanowił
uwolnić skumulowaną przyjemność, wykrzyczałem jego imię. W tym samym
momencie zobaczyłem, że na jego twarzy wykwita olbrzymi uśmiech. Jeszcze
chwila i on skończył. Ułożył się obok mnie i mocno mnie przytulił.
– Kupiłem ci coś. – sięgnął do nocnej szafki za sobą i podał mi małe pudełeczko.
– To kolczyk. – powiedziałem zaskoczony. – A ja nie mam przebitych uszu.
–
To przebijesz. – przejechał językiem po moim uchu. – To bardzo drogi
prezent i się obrażę, jeśli nie będziesz go nosił. Ten zielony
kryształek w środku to agat, a reszta wykonana jest z białego złota. Nie
podoba ci się?
– Jest śliczny. – pocałowałem go w nos. – Ale przebijanie ucha boli. – droczyłem się z nim.
– To możesz chyba dla mnie zrobić? – spytał z wyrzutem.
– No nie wiem. – zrobiłem poważną minę.
–
Och ty mój mały diabełku. – zaczął mnie gilgotać. – Ty masz łaskotki, a
to mam na ciebie sposób. – śmiał się głośniej niż ja.
Gilgotał mnie, a ja chichotałem i mu się wyrywałem.
– Poddaje się, już nie mogę.
– A przebijesz sobie uszko i będziesz w nim nosił prezent? – ucałował mój policzek.
– Zgadzam się, tylko mnie już oszczędź. – zaczął chichotać, tak bardzo, że całe łóżko się trzęsło.
Po jakiś 10 minutach powiedział:
– Jak mi się nie chce iść, ale niestety muszę. Nasz czas się skończył.
Nie
odpowiedziałem, tylko zrobiłem smutną minę. Pocałował mnie w skroń i
pobiegł nagi do łazienki. Wyszedł stamtąd ubrany niezmiennie w garnitur,
podszedł do mnie i pocałował mnie w nos.
– W przyszłą środę chcę zobaczyć mój prezent w twoim uszku.
Uśmiechnąłem
się i przywarłem swoim czołem do jego. Po chwili wyszedł, a ja zwlekłem
swój obolały tyłek do łazienki. Brzuch i usta kleiły mi się od spermy,
więc postanowiłem wziąć prysznic. Gdy ubrany w szlafrok wyszedłem z
łazienki dwie młode dziewczyny zmieniały właśnie pościel na łóżku.
Zabrałem swoje rzeczy, które ułożyły w kupce na krześle i bez słowa
wyszedłem z pokoju. Szedłem bardzo powoli, małymi kroczkami. Miałem
nadzieję dowlec się do swojego pokoju i zasnąć otulony ciepłą kołdrą.
Gdy otworzyłem drzwi ujrzałem Marka i Raphaela siedzących na moim łóżku.
– Jak było?! – wykrzyknął mój opiekun.
– Spać. –
odpowiedziałem i przecisnąwszy się między nimi ułożyłem głowę na
poduszce. Obaj zaczęli się śmiać na moją jakże rzeczową i wyczerpującą
odpowiedź.
– Jutro masz wolne, możesz sobie poleżeć. – powiedział
Mark – ale w piątek masz klienta. Wpływowy biznesmen, jak patrzył na
twoje zdjęcie to aż mu się oczy świeciły.
– Jutro.
– Co jutro? – spytał z małą inteligentna miną.
– Jutro mi opowiesz.
Mark
poczochrał moje włosy, po czym wraz z Raphaelem zeszli z łóżka i ten
drugi okrył mnie kołdrą, a ja od razu odpłynąłem w Krainę Marzeń
Sennych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz