- Cześć
kochanie – wymruczał i zaśmiał się, widząc, jak blondynek krzywi się
lekko, najwyraźniej nie zamierzając się jeszcze budzić.
Wstał więc, wyplątując się z
jego objęć i pocałował go w czoło. Skierował się do łazienki.
Przypominała tę w pokoju chłopaka, tylko, zamiast w jasnych, zbudowana
była w ciemnych barwach. Czarny marmur na podłodze, ciemno karminowe
ściany i czarna, marmurowa wanna. Stanął w drzwiach, przez chwilę
jeszcze spoglądając na chłopaka, po czym zniknął w łazience, specjalnie
nie domykając drzwi. Nalał do wanny wody, wszedł do środka i odprężył
się całkowicie. Nasłuchiwał, czy chłopak nie wstał i czekał. Tego dnia
zamierzał bawić się nim już od rana.
Chłopaka obudziło dziwne uczucie
chłodu. Przeciągnął się i skrzywił czując, że jest cały obolały.
Przezwyciężając ochotę zwinięcia się w kłębek i ponownego zaśnięcia,
zsunął z siebie kołdrę. Z ciężkim sercem podniósł się i ruszył w stronę
łazienki. Po drodze przetarł zaspane oczy i nie rozglądając się na boki
wszedł do środka. Odkręcił wodę w umywalce. Nabrał trochę chłodnego,
kryształowego płynu w dłonie i zanurzył w nim twarz. Podniósł wzrok
spoglądając w wielkie lustro. I wtedy to, a raczej go zobaczył. Odwrócił
się wystraszony przylegając plecami do zimnej ściany.
Siedzący w wannie mężczyzna
wstał i uśmiechając się pokrętnie wyszedł z wody. Cały ociekający
wilgocią podszedł do chłopaka. Bez zahamowań przysunął się do niego i
wykorzystując jego zaskoczenie pocałował go prosto w lekko uchylone
usta.
- Dzień dobry
– mruknął, obejmując chłopaka, potem chwytając za pośladki i podnosząc
do góry – Jak się spało? – Szepnął mu jeszcze do ucha, liżąc je po
chwili i zachichotał, czując, jak dzieciak zaczyna drżeć.
- Odbiło ci ! – Krzyknął Kadaj nienaturalnie cienkim głosem.
Próbował odsunąć się od wampira, lecz miał świadomość, że to nie ma sensu.
- Wszystko
mnie boli i ledwo chodzę, a ty się znowu do mnie dobierasz – mruknął
tonem urażonej księżniczki i odwrócił głowę w bok nie chcąc na niego
patrzeć.
Wampir tylko chwycił go za podbródek i odwrócił jego twarz w swoją stronę.
- Gdybym się do ciebie dobierał,
uwierz mi, nie protestowałbyś – wymruczał mu do ucha zmysłowo – uznałem
po prostu, że po takiej nocy potrzebujesz troszeczkę zainteresowania z
mojej strony.
Zachichotał chłodno i wziął
chłopaka na ręce. Odwrócił się i razem z nim wszedł do wanny z gorącą
wodą. Była przyjemna. Kadaj zaczął się w niej całkowicie rozluźniać. To
było zupełnie coś innego niż wtedy przed licytacją, kiedy kazali im się
myć w lodowato zimnej wodzie, która wypełniała balie. Powoli się
uspokajał. Ból tez zaczął stawać się coraz mniej dokuczliwy. Nie zwracał
uwagi na wampira. Teraz tylko cieszył się z kąpieli.
Shina puścił go do wody, usiadł i
po chwili złapał z powrotem tak, ze chłopak stał tyłem do niego. Ręka
przejechał po zagojonych ranach od pazurów. Tak jak myślał, zostały
blizny, ale nie wyglądało to tak źle, jak się spodziewał. Pociągnął
chłopaka za biodra, sadzając sobie na kolanach i nabrawszy trochę olejku
o zapachu piżma zaczął delikatnie namydlać jego plecy.
Dłońmi zjeżdżał coraz niżej, masując chłopaka coraz mocniej. Zdawał sobie sprawę z tego, że olejek podziała na dzieciaka jak afrodyzjak. Takie było jego przeznaczenie, ale nie przejmował się tym zbytnio. Żywiołowe reakcje blondyna sprawiały mu zbyt wiele satysfakcji.
Dłońmi zjeżdżał coraz niżej, masując chłopaka coraz mocniej. Zdawał sobie sprawę z tego, że olejek podziała na dzieciaka jak afrodyzjak. Takie było jego przeznaczenie, ale nie przejmował się tym zbytnio. Żywiołowe reakcje blondyna sprawiały mu zbyt wiele satysfakcji.
Mały oparł dłonie na brzegach
wanny. Musiało być mu przyjemnie, bo nie narzekał. Zapach musiał zacząć
już działać, bo chłopak przestawał myśleć logicznie. Było mu za gorąco i
serce biło stanowczo za szybko. Nieznacznie przesunął się do tyłu
przybliżając tym samym do wampira. U krwiopijcy wywołało to tylko
delikatny śmiech. Mężczyzna łakomie oblizał kły. Chłopak był rozkoszny.
Wampir wiedział w prawdzie, że przez najbliższy tydzień nie powinien pić
jego krwi, by dzieciak doszedł do siebie po wczorajszym, ale mała
zabawa jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Przysunął go do siebie tak, że
plecy chłopaka ściśle przylegały do jego torsu, a jego podniecenie było
dla niebieskookiego doskonale wyczuwalne.
Z dziwnym, bardziej przypominającym warkot mruczeniem przysunął się do jego szyi i pocałował ją, ssąc powoli i zostawiając czerwony znaczek.
Z dziwnym, bardziej przypominającym warkot mruczeniem przysunął się do jego szyi i pocałował ją, ssąc powoli i zostawiając czerwony znaczek.
Chłopak zadrżał będąc tak blisko wampira i czując jego działania. Czy ten facet jest napalony dwadzieścia cztery godziny na dobę ? Sarknął w myślach. Trzeba działać, bo inaczej przez miesiąc nie wstanę z łóżka.
Pomimo że był prawiczkiem, gdy się tu zjawił nie był jednak kompletnym
laikiem. Odsunął się od wampira i odwrócił do niego przodem. Pochylił,
sie i polizał jego erekcje po całej długości. Wpatrywał się przy tym
uporczywie w mężczyznę.
I co ty na to mój panie ?
I co ty na to mój panie ?
Wampir tylko zaśmiał się w odpowiedzi, słysząc myśli chłopaka.
- Proszę bardzo. Ja nie mam nic przeciwko – dodał po chwili.
Przejechał szponem po policzku chłopaka i spojrzał na niego jak zadowolony kocur. Jeśli przerwiesz, obiecuję, wezmę cię tu i teraz pomyślał. Rozluźnił się i z zainteresowaniem patrzył na poczynania chłopaka.
Ten z zapałem zabrał się do
realizacji swojego pomysłu. Po chwili jednak uświadomił sobie, że nie
wie, po co to robi. Nie przerwał jednak, bo jak się domyślał to mogło
się dla niego nieciekawie skończyć. Jego spojrzenie wróciło znów na
twarz wampira. Wpatrywał się w jego oczy intensywnie.
Wampir patrzył na chłopaka, a z jego gardła dobywał się aprobujący warkot.
- Albo się
bardzo szybko uczysz, albo sobie ze mnie wczoraj zażartowałeś – mruknął
pogłębionym przez przyjemność głosem. Ręką chwycił za włosy blondyna. –
To jak było, malutki? – Szepnął, odciągając go na chwilę od swojego
przyrodzenia i spoglądając w oczy.
Chłopak zlizał z brody kilka kropelek które juz wyciekły. Spojrzał na mężczyznę hardo .
- Ja powiedziałem, że tego nie
robiłem. Chodziło mi o cała sprawę aż do końca. Przecież o to się
pytałeś prawda ? O to czy ciągle jestem prawiczkiem.
- Tak, o to – szepnął,
pieszczotliwie ścierając krople białego płynu z jego ust. Pogłaskał go
jeszcze niby czułym gestem po policzku, po czym gwałtownie, znowu
przyciągnął go do swojego krocza.
- No to przekonamy się, ile umiesz –
zachichotał szatańsko i pchnął głowę chłopaka, wchodząc w jego usta,
praktycznie całkowicie, nie przejmując się tym, że chłopak zaczyna się
krztusić. Puścił jego włosy i pogłaskał go po głowie. – No, do dzieła –
szepnął jeszcze jedwabiście.
Tym razem chłopak poczynał sobie
śmielej. Zaczął łaskotać go językiem tuż przy jądrach palcami ściskając
tylko odrobinę wyżej. Cały czas uśmiechał się delikatnie. W pewnym
momencie przygryzł jego członka delikatnie. Wampir aż stęknął
zaskoczony.
- A to bestyjka – skomentował,
rozluźniając się całkowicie. Odchylił głowę do tyłu, wyginając się
minimalnie i zacisnął dłonie na włosach chłopaka. Naprawdę niewiele
brakowało, żeby doszedł.
Widząc zachowanie mężczyzny
przejechał językiem po całym trzonie jego erekcji i znów skupił się na
jej główce. Ssał ją zachęcając do tego by w końcu skończył. Poczuł jak
sperma wypełnia mu usta. Prawie, że zachłysnął się jej ilością. Po
chwili wrócił do rzeczywistości. Sprawnie połknął wszystko. Podniósł się
znów siadając i wycierając ręką resztki białego płynu ze swojej twarzy.
Odtrącił jego rękę i pocałował go głęboko.
– Musze przyznać, utalentowany jesteś – mruknął, uśmiechając się specyficznie. Ponownie go pocałował, po czym, usadził sobie między nogami i zabrał się do przerwanego mycia pleców chłopaka. Kiedy skończył, obrócił go przodem do siebie
– Musze przyznać, utalentowany jesteś – mruknął, uśmiechając się specyficznie. Ponownie go pocałował, po czym, usadził sobie między nogami i zabrał się do przerwanego mycia pleców chłopaka. Kiedy skończył, obrócił go przodem do siebie
- Słodki jesteś – wymruczał, gładząc
chłopaka po plecach i przez chwilę kontynuował takie, w miarę delikatne
pieszczoty. Chłopak splótł dłonie na karku wampira i delikatnie
odchylił głowę. Było mu przyjemnie wiec nie narzekał. Jedną dłonią
zjechał niżej na plecy wampira i gładził je powoli. Ten w odpowiedzi
pocałował chłopaka w szyję i objąwszy go mocniej wyszedł z nim z wanny.
Postawił go na ziemi i sięgnął za chłopaka po bordowy, puchaty ręcznik.
Otulił nim blondyna i pocałował go ponownie. Trochę pieszczotliwie,
trochę przekornie i podniósł do góry, chwytając go pod kolanami i za
plecy. Wiedział, że na razie rozpieszcza swoją zabawkę, ale póki była
grzeczna nie było sensu jej karać. Na naukę przyjdzie czas.
Pomyślał filozoficznie. Wszedł do pokoju i położył go na łóżku. Podszedł
do szafy i wyjął z niej czarny garnitur i białą koszulę. Zaczął się
przebierać, nie zwracając zbytniej wagi na leżącego na łóżku dzieciaka.
Ten przewrócił się na bok i przyglądał ubierającemu się wampirowi z zainteresowaniem.
Mężczyzna piękny. Miał idealne ciało. Chłopak zdawał sobie sprawę, że trafiając na takiego pana miał szczęście. Podniósł się. Miał wrażenie, że powinien iść do siebie. Zarekwirował ręcznik którym wycierał go wampir i podniósł się ruszając w stronę wyjścia z pokoju. Wampir ruchem ręki zamknął mu drzwi przed nosem.
Mężczyzna piękny. Miał idealne ciało. Chłopak zdawał sobie sprawę, że trafiając na takiego pana miał szczęście. Podniósł się. Miał wrażenie, że powinien iść do siebie. Zarekwirował ręcznik którym wycierał go wampir i podniósł się ruszając w stronę wyjścia z pokoju. Wampir ruchem ręki zamknął mu drzwi przed nosem.
- Myślałem, że tak szybko się nie krępujesz – zamruczał, nadal grzebiąc za czymś w szafie.
- Zaczekaj. Kazałem przynieść dla ciebie ubrania. Nie będziesz chyba paradował po korytarzach nago?
Ręką wskazał na stosik
poskładanych rzeczy, stojący na stoliku w nogach lóżka. Chłopak z daleka
przyglądał się niewinnie wyglądającej stercie. Jego oczekiwania, co do
ubrań były całkowicie błędne. Było o całe niebo gorzej. Na strój
składała się długa, ciemnozielona i migocąca tunika z wielkimi,
sięgającymi pasa rozcięciami po bokach. Z długimi, również rozciętymi
rękawami. Spodnie, jeśli można by je tak nazwać, były bezczelnie krótkie
i raczej pełniły funkcje bokserek. Całość migotała, błyszczała i
kojarzyła się tylko z jednym miejscem. Burdelem.
Chłopak westchnął ciężko widząc,
jakie ciuchy przygotował dla niego wampir. Nie przejmując się tym
zbytnio opuścił ręcznik na ziemie i sięgnął po ubrania. Nie krępował
się. Mężczyzna i tak widział go juz nago. Powoli wciągnął spodenki i
tunikę. Odwrócił się do wampira patrząc powątpiewająco w dół.
– Trochę tego mało – zamruczał – i nie bardzo w moim guście. Za bardzo świeci. I za wygodne też nie jest, ale niech ci będzie. Ty tu jesteś panem. Wampir na te słowa zaśmiał się już otwarcie.
– Trochę tego mało – zamruczał – i nie bardzo w moim guście. Za bardzo świeci. I za wygodne też nie jest, ale niech ci będzie. Ty tu jesteś panem. Wampir na te słowa zaśmiał się już otwarcie.
- Ciesz się, ze to włożyłeś –
oświadczył -gdybyś grymasił miałem dla ciebie coś ekstra – wyszeptał – i
uwierz mi, nawet nie chcesz tego widzieć.
Podszedł do niego, całując go delikatnie, po czym wsunął mu coś na dłoń. Była to delikatna, srebrna bransoletka.
- Noś to, wtedy, w razie kłopotów
będę w stanie cię znaleźć. I jak mnie nie będzie nie łaź po zamku za
bardzo – Zastrzegł. Wziął go na ręce. Znowu. Lubił jego reakcje, gdy
musiał całkowicie na nim polegać. Uniósł go, żeby było mu wygodnie nieść
go na jednej ręce i zaniósł chłopaka do jego pokoju.
Blondyn z zainteresowaniem
oglądał nową ozdobę. Nie mógł nic poradzić. Podobała mu się i to bardzo.
Kadaj był rodzajem gromadzącej świecidełka sroczki.
– Dzięki – uśmiechnął się do mężczyzny lekko – ładna.
– Dzięki – uśmiechnął się do mężczyzny lekko – ładna.
Stwierdził, że musi się
przyzwyczaić do noszenia na rękach. Inaczej nie dało rady. Westchnął z
zadowoleniem widząc swój własny pokój. Zdążył go juz polubić. Jak mu się
wydawało, tam może się przynajmniej trochę schować przed wampirem. I
jego zachciankami.
Mężczyzna posadził chłopaka na łóżku.
- Nie wariuj, to będziesz mieć
spokój – poinstruował go – a jak będziesz się nudzić, możesz zajrzeć do
głównej biblioteki. Ja musze już iść – mruknął, nic nie wyjaśniając i
cmoknął go jeszcze na dowidzenia w policzek.
Wyszedł z pokoju chłopaka,
kierując się do swoich obowiązków. A tego dnia miał ich całkiem sporo.
Na chodzie utrzymywała go tylko nadzieja, że wieczorem zastanie chłopaka
u siebie i ze dzisiaj w firmie wyjątkowo dadzą mu spokój. Był dość
niewyspany i nie bardzo wiedział, kogo za to winić. Uśmiechając się
lekko pod nosem zszedł na dół. Wszedł do podziemnego garażu i usiadł za
kierownicą. Odjechał, z roztargnieniem patrząc na drogę. Miał wyjątkowo
dobry humor.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz