wtorek, 23 stycznia 2018

Mrok R6

Coś go obudziło. Nie wiedział co i tak naprawdę w ogóle go to nie obchodziło. Chciał spać. W nocy przewracał się z boku na bok, raz otwierał, raz zamykał okno, wszystko na nic – sen nie chciał przyjść. Musiało być już dość późno, bo czuł na twarzy promienie słońca przenikające przez słomkowe rolety. Zasłonił twarz ręką, usiłując powrócić do krainy marzeń. Niestety, rozbudził się już, a to coś, co go obudziło nadal drażniło jego zmysły.
Nino otworzył oczy zastanawiając się co to takiego. Kawa… zapach świeżo zaparzonej kawy… Podniósł się na łokciach, czyżby… wstał i podszedł da stołu.
„Nino, w kuchni czeka na Ciebie kawa i śniadanko” głosiła leżąca na stole kartka.
            - Raaaany… jęknął Nino wyobrażając sobie wygląd kuchni po przejściu burzy imieniem Mrok. Zaraz jednak rozpromienił się, cokolwiek ugotował, choć byłoby to najbardziej proste danie, zawsze smakowało niebiańsko. Tyle tylko, że do di ugotowania rosołu z makaronem jego przyjaciel potrzebował siedmiu garnków, trzech misek i dwóch kompletów sztućców, na dwadzieścia cztery osoby każdy. Nino pokręcił głową. „Pół dnia z głowy, limit pomywania i sprzątania na ten tydzień zostaje powiększony o 1000 %”
             Zrezygnowany powlókł się do kuchni spodziewając się najgorszego. W kuchni panował jednak idealny porządek, no, prawie. Podchodząc do szafki, gdzie stał ekspres z kawą pośliznął się na rozlanym soku pomarańczowym, ale udało mu się zachować równowagę. Wyciągnął z szafki swój ulubiony kubek (niebieski w żółte słonie) i nalał sobie „czarnej esencji poranka”, jak zwykł nazywać kawę Mrok. Obok ekspresu pod szklanym przykryciem stał talerz ze świeżymi rogalikami posmarowanymi masłem i jego ukochanym dżemem porzeczkowym.
            Uśmiech sam wypłynął na wargi Nina, nigdy nie mógł się oprzeć dżemowi porzeczkowemu, za niego zrobiłby wszystko.
            Po śniadanku chłopak postanowił wreszcie się ubrać. Wrócił więc do pokoju, otworzył szafę… „Wybierz kolor: różowy czy niebieski” głosiła kartka przyczepiona do dwóch kopert, jak można było się spodziewać jedna była różowa, druga niebieska. Nino roześmiał się. „Co on znowu wykombinował” zastanawiał się, wybierając niebieską. W środku na kartce napisane było by wybrał pokrowiec na ubranie z numerem 2. Zajrzał głębiej do szafy i wyciągnął wybrany strój. Jasnożółty jedwab, haftowany w delikatny wzór jasnobrązową nitką. Strój składał się z luźnych spodni i sięgającej połowy uda tuniki zapinanej na drewniane klamerki (ukłon w stronę Akame – przyp. Yasnej). „Co to za okazja?” zastanawiał się Nino oglądając jedwabny fatałaszek. Nie umiejąc znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytanie wzruszył ramionami i niespiesznie zaczął wkładać go na siebie. Pasował jak ulał i był niewiarygodnie wygodny. Z wyraźną przyjemnością chłopak przejrzał się w wielkim lustrze. „Ciekawe co dalej? I o co, u licha, chodzi Mrokowi?” Skończył kontemplowanie własnego wyglądu i ruszył w stronę pokoju swego współlokatora.
            - Mrok? – zapytał uchylając drzwi. Widok za nimi zaskoczył go. Cały pokój tonął w blasku świec, stały one dokładnie wszędzie. Ich ciepłe światło otulało delikatnie wszystkie sprzęty i wygładzało wszelkie niedoskonałości tego zazwyczaj bardzo surowego wnętrza. Nino wszedł do środka, nieprzytomnym wzrokiem rozglądał się dookoła. Nagle poczuł obejmujące go w pasie ręce.
            - Podoba ci się? – usłyszał szept tuż koło swego ucha, a delikatny oddech sprawił, że na szyi chłopaka pojawiła się „gęsia skórka”.
-         Bardzo – odpowiedział. – Puść…
Starał uwolnić się z objęć Mroka, ten jednak trzymał go mocno. Chłopak poczuł jak delikatne wilgotne usta wędrują powoli po jego karku. Jego dłonie zacisnęły się na żółtym jedwabiu, palce zaczęły bawić się drewnianymi klamerkami. Pierwsza… druga… trzecia… Niecierpliwe usta zsunęły się na odsłonięte ramiona. Nino chciał się bronić, odepchnąć przyjaciela, nie rozumiał wiec dlaczego pochyli głowę, by ułatwić mu dostęp do swego ciała. Ciekawe ręce wsunęły się pomiędzy rozpięte poły tuniki, ich delikatny dotyk wprost elektryzował. Miękkie usta rozpoczęły drogę powrotną z ramion przez kark, aż do drugiego ucha.
            - Mam dla Ciebie niespodziankę, El Nińo- cichy szept łaskotał wrażliwe ucho chłopaka. – Powiedz, chcesz niespodziankę?
            Nino tylko skinął głową, nie był pewien swojego głosu, więc wolał się nie odzywać. Mrok roześmiał się i puścił zdumionego chłopaka. Odsunął się kilka kroków.
            - Popatrz…
            Pozostawiony tak nagle na łasce własnych odczuć Nino poczuł się… opuszczony? Nie umiał myśleć jasno, więc przestał myśleć całkiem. Na wezwanie Mroka odwrócił się…
W pobliżu zasłanego płatkami róż łoża stał ktoś… Długie ciemne włosy spływały miękką falą na delikatne ramiona otulone błękitną, sięgającą do stóp szatą. Drgające płomienie świec rzucały na bladą twarz niepokojące błyski i sprawiały, że szeroko otwarte oczy błyszczały nieziemskim pięknem. Nino wstrzymał oddech, czuł jak serce zaczyna mu bić tak mocno, jakby za chwilę miało wyskoczyć mu z piersi. „To… nie może być Mrok, to niemożliwe… to…” 
            Mrok tymczasem przechylił głowę na bok figlarnym ruchem, postąpił krok naprzód, długa szata zafalowała odsłaniając jego zgrabne nogi. Kolejny krok i spod błękitu wysunęło się krągłe udo. Nino nerwowo przełknął ślinę.
            - Nie podobam Ci się? – głos brzmiał tak kusząco, jego tembr zapowiadał rozkosz do utraty zmysłów, przywodził na myśl coś zakazanego, a przez to tak bardzo pożądanego.
            Nino splótł drżące ręce próbując ukryć podniecenie, jakie ogarnęło go od pierwszego dotyku przyjaciela.
-         Mrok, ja…
-         Tak… – chłopak zbliżył się jeszcze bardziej. –Co chciałeś powiedzieć, Nino?
Był już tak blisko, że praktycznie ocierał się o jego tors. Jasnobrązowe oczy zaglądały mu w twarz z prowokacyjnym zaciekawieniem, był w nich znowu ten ironiczny błysk, który Nino tak bardzo kochał.
            - Więc jak, El Nińo, powiedz, podobam ci się? – domagał się odpowiedzi.
            Nino po raz kolejny przełknął ślinę.
            - … bardzo… – wyszeptał w końcu.
            W powietrzu rozległ się perlisty śmiech, dłonie Mroka ponownie objęły chłopaka mocnym uściskiem.
            - Więc na co czekasz? – prowokujący szept rozległ się tuż przy jego ustach, a oczy zlały się w jedno spojrzenie. – Weź mnie…
            Tego było już za wiele, z jękiem rozkoszy Nino przylgnął do ciała Mroka, zachłannie rzucając się na jego usta. Łóżko było tak blisko… jego ręce wsunęły się pod zwiewny błękit dotykając gładkiej skóry i … pełnych piersi.
            Przerażony Nino zerwał się na równe nogi.
            Mrok uniósł się na łokciu i ze śmiechem patrzył na zaskoczonego chłopaka.
            - Coś Ci się nie podoba, chłopczyku? Chodź do mnie, pokażę Ci, jak to jest gdy trafisz w ręce prawdziwej kobiety? – zerwał się i rzucił na przerażonego przyjaciela.

           ***

Nino zerwał się przerażony, śnił mu się koszmar, coś naprawdę przerażającego… Ze strachem rozejrzał się dookoła. Ciemne, wilgotne pomieszczenie, kupka zatęchłej słomy na podłodze… kajdany na jego rękach. A obok na pięknym stylowym fotelu spał Mrok z pejczem położonym na kolanach. Nino opadł z powrotem na podłogę. Wszystko było po staremu, nic się nie zmieniło
„Jak dobrze, że to był tylko sen” – pomyślał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz