wtorek, 23 stycznia 2018

Bloodlust R19: Fontanna

  Kadaj patrzył na wampira zzainteresowaniem. Nie miał pojęcia, gdzie tym razem go zabiera. Poza tym, jegopan był zdecydowanie zbyt miły i właśnie to budziło w nastolatku  największe obawy.
- W takimrazie, co teraz zamierzasz? – przyglądał mu się z zaciekawieniem. Właściwie, topatrzył na fragment jego twarzy, ponieważ tylko na to pozwalała odległość wjakiej się znajdowali.
- Nic –wyszeptał uspokajająco Shina. – Tylko smakować cię tak długo, jak się da.
Zaśmiałsię i polizał ucho chłopca. Następnie nieznacznie przyśpieszył kroku. Chwilępóźniej mijali kutą bramę, osadzoną w kamiennym murze. Była pokryta rdzą iprzesłonięta zeschniętymi pędami dzikiego wina. Było to wejście do ulubionegomiejsca wampira w całym pałacu. Ogród wyglądał niezwykle tajemniczo. Pnączabluszczu oplatały posągi i podniszczone altanki, a bujna trawa i wysokie,dające mnóstwo cienia drzewa pogłębiały ten efekt. Aranye wszedł do jednej zaltan. Na środku stała stara, popękana fontanna. Wyciekająca z niej wodaspływała w dół, żłobiąc w szarej, kamiennej posadzce prawdziwy labirynt. Wampirposadził chłopaka na fontannie, w miejscu, gdzie woda nie płynęła jużprawdopodobnie od półwiecza i pocałował go delikatnie.
- Jak ci się tupodoba? – zapytał, odsłaniając kły  iprzyglądając się kochankowi w niemym zachwycie. Rozwiane na wietrze, jasnewłosy, błysk w oczach, drobniutkie kropelki mgły osiadające na skórze i tenodważny strój… Był po prostu piękny. I w przeciwieństwie do ogrodu – tętniłżyciem.
         Rozglądający się dookoła blondyn, niezauważył jednak pożądliwego wzroku swojego pana.  Ten ogród był najbardziej niesamowitymmiejscem, jakie widział do tej pory, wliczając różane zacisze. Nawet niewiedział, co ma odpowiedzieć na zadane przez wampira pytanie.
- Cudownie… -tylko na tyle mógł się teraz zdobyć. Nie potrafił opisać słowami krajobrazu,który go otaczał. Zamoczył palce w fontannie, pochylając głowę.
- To tuchciałem cię przyprowadzić zanim straciłem panowanie nad sobą – szepnął Shina.
Przytuliłniewolnika do siebie liżąc ugryzione miejsce i ponownie zatopił kły w świeżychranach chłopca. Teraz wampir ssał trochę mocniej delektując się czerwonympłynem. Smakował go powoli, jak koneser najlepsze wino. Blondyn jęknął,bardziej z przyjemności niż z bólu i odchylił głowę lekko do tyłu. Jedną dłońwciąż miał zanurzoną w krystalicznej, zimnej wodzie. Aranye przejechał dłoniąpo ręce chłopaka i splótł swoje palce z jego. Lizał szyję swojej zabawki aż dozasklepienia ran, by po chwili otwierać je na nowo. Jad wampira odurzałchłopca jak narkotyk i sprawiał, że nie odczuwał bólu. Kadajowi byłoprzyjemnie, ale szybka utrata krwi osłabiała jego organizm. Przymknął oczy,czując się coraz bardziej senny.
         Brunet zatamował krwotok i odsunął sięod chłopca, przyglądając mu się uważnie. Wiedział,  że przesadził – dwa ugryzienia w ciągujednego dnia to stanowczo za dużo. Przygarnął niebieskookiego do siebie. Pochwili zastanowienia nadgryzł swój nadgarstek i przysunąwszy go do ust chłopakadał mu się napić swojej krwi. Niewiele. Tylko tyle, by go uzdrowić. Uśmiechnąłsię delikatnie, widząc zdumienie na twarzy młodego mężczyzny. Krewnieśmiertelnego była jednym z najsilniejszych środków leczniczych. Kadajodsunął od siebie jego rękę krzywiąc się z niesmakiem.
- Chyba nie chceszmnie zamienić w wampira, co? – patrzył mu w oczy zdenerwowany. Drażnił gonieprzyjemny, metaliczny posmak krwi w ustach. Czuł się lepiej, ale senność nieminęła.
- Nie, nie będę cię zamieniał wwampira – zaśmiał się Shina. – Na razie. Moja krew pozwoli ci się szybciejzregenerować. Nie krzyw się już, na pewno nie była aż taka zła.
Nachylił się nad chłopcem ipocałował go namiętnie w usta, dzieląc z nim smak swojej i jego krwi. Pocierałręką dłoń blondyna, by nie zdrętwiała w chłodnej wodzie, a drugą objął go wpasie, przyciągając do siebie.
- Może dlaciebie krew jest smaczna, ale w moje gusta kulinarne raczej nie trafia – Kadajpozwolił się całować i przysuwając się bliżej bruneta, zaczął odpowiadać najego pocałunki.
- Możliwe. Za to ty, trafiaszw moje doskonale – szarooki przerwał na chwilę pieszczoty, kopiąc wielką kocicęw nogę, by się odsunęła.
- Durny kot –warknął. Zsunął chłopaka z kamiennej płyty i opierając go o swoje kolanodrażnił niby przypadkowo.
- Na tymkamieniu mógłbyś się zaziębić – wyszepnął dwuznacznie, oblizujączmysłowo wargi.
         Kadaj zmrużył oczy czując ten dotyk.Wyglądał teraz jak dzikie zwierzątko zastanawiające się, czyprzynęta jest warta wejścia w pułapkę. Spojrzał jeszcze na skarconą panterę iprzysunąwszy się bliżej wampira zaplótł ręce na jego szyi.
         Shina chciał posiąść chłopca tu iteraz. Szczególnie, gdy ten patrzył na niego tak, jak w tej chwili. Pocałowałgo w szyję i schodził ustami coraz niżej pobudzając go umiejętnie. Zsatysfakcją przywitał dreszcze podniecenia przebiegające po ciele blondyna.Subtelnie wsunął jedną rękę pod koszulkę Kadaja, ogrzewając jego chłodną skóręswoją ciepłą dłonią. Z przyjemnością drażnił wrażliwe na dotyk sutki. Chłopiecw odpowiedzi zamknął oczy i zaczął cichutko pojękiwać. Przygryzł lekko wargęstarając się hamować coraz głośniejsze westchnienia. Po chwili jęknął prosto wusta wampira, gdy ten pocałował go głęboko. Twarz krwiopijcy rozjaśniłdelikatny, ciepły uśmiech. Powolnym ruchem ściągnął z niebieskookiego koszulkę,obsypując muśnięciami ust jego odsłonięte ramię.
- Mój mały aniołek – zaśmiał sięcicho między pocałunkami.
Delikatnie przesuwał go w górę iw dół po swojej nodze, w słodkiej torturze, pobudzając go coraz intensywniej.Złotowłosy nie był już w stanie dłużej powstrzymywać westchnień i jęków.Policzki pokrył mu zdradliwy rumieniec. Z jednej strony wiedział, że niepowinien mu znów ulegać, z drugiej jednak bardzo tego pragnął. Wampir złatwością wyczuł niepokój chłopca.
- Powiedz mi, aniołku, chcesztego? – zapytał, gładząc go po szczupłym torsie.
- Chcesz, czy mam przestać? –polizał jego stwardniały sutek, tworząc malinkę, utrudniając mu tym samymodpowiedź.
- Chcę – szepnął Kadaj.Pieszczoty jego właściciela sprawiały, że tracił kontrolę nad swoim ciałem istawał się coraz bardziej uległy.
Shina zamruczał zadowolony. Rozpiął spodnieblondyna i wsunął w nie rękę, dotykając go przez bieliznę. Rzucił swojąmarynarkę na kamienną fontannę i położył na niej kochanka. Zdjął mu spodnie,całując oba zarumienione policzki i przesuwając językiem po jegozaczerwienionych wargach. Chwilę drażnił go przez materiał bokserek, zanimpozbył się tej zbędnej części garderoby. Z zachwytem patrzył na nagie ciałoniewolnika. Znał je doskonale, a mimo to nadal go pożądał.
Naruserozszerzył bardziej nogi przyciągając wampira bliżej siebie. Był spragnionyjego dotyku, pocałunków… W pośpiechu zaczął rozpinać spodnie swojego pana.
- Cierpliwości, kochanie,cierpliwości – Shina zaśmiał się radośnie, popychając go lekko na jedwabnąmarynarkę. – Najpierw zajmiemy się tobą.
Brunet drażniłmęskość chłopca oddechem, liżąc co jakiś czas tylko jego główkę. Z satysfakcjąobserwował reakcję Kadaja na swój dotyk. Pogłębiający się rumieniec, zamglone zpożądania oczy, kurczowo zaciśnięte na jego dłoni palce. Po chwili zwiększyłintensywność pieszczot. Nie chciał jednak doprowadzić go do spełnienia.Przynajmniej na razie. Zamiast tego wsunął mu do ust palce i jęknął, gdychłopiec zaczął je delikatnie trącać językiem.
Kadajwiedział, do czego to prowadzi. Przymknął oczy i oparł się jedną dłonią ofontannę, by nie ześlizgnąć się z jedwabnej podszewki. Drugą zaś, chłodną odwody, włożył niecierpliwie pod bieliznę mężczyzny, zmuszając do podniesieniagłowy.
Shinawestchnął, czując ten dotyk na wrażliwej skórze.
- Uroczy – wyszeptał zmysłowo. Wpiłsię w słodkie usta niebieskookiego, jednocześnie wsuwając w niego pierwszypalec. Chłopiec pojękiwał cicho, co jeszcze bardziej podniecało wampira.
- Powiedz mi maleńki, chcesz mniepoczuć w sobie? – uśmiechnął się znacząco, nadal powoli przygotowując go dotego, co miało nastąpić.
- Tak… – blondyn oblizał wargiprowokująco i poruszył sugestywnie biodrami. Wyciągnął rękę spod bieliznybruneta i zsunął ją razem ze spodniami.
Szarookiuśmiechnął się drapieżnie przysuwając kochanka do krawędzi fontanny. Podniósłjego nogi i oplótł się nimi w pasie. Tym razem nie kazał mu długo czekać.Pocałował go z pasją i wszedł w niego jednym, zdecydowanym ruchem. Kadajzakwilił prosto w jego usta. Zarzucił mu ręce na szyję, przyciągając jeszczebliżej siebie. „Jak tak dalej pójdzie to uzależnię się od seksu”, przeszło muprzez myśl. Wplótł jedną dłoń w długie, hebanowe włosy i poruszył biodramiwyczekująco. Wampir uśmiechnął się, czując ponaglające ruchy chłopaka. Objął gow pasie i zaczął się w nim powoli poruszać. Całował go po twarzy, szyi,ramionach… Chciał zobaczyć, jak długo chłopiec wytrzyma takie niespiesznetempo. Naruse nie narzekał. Odchylił się do tyłu podpierając na wyprostowanychrękach. Westchnął i zamknął oczy, skupiając się tylko na tym spokojnym ruchuich bioder.
Jedną rękąShina zaczął błądzić po torsie młodszego mężczyzny, a drugą zacisnął na jegoczłonku, poruszając nią w rytmie swoich leniwych pchnięć. Sycił oczy widokiemodsłoniętej, alabastrowej szyi, odrzuconych do tyłu, złocistych włosów isrebrzystych kropelek wody osiadających na gładkiej skórze. Taki powolnystosunek był pełen uroku. Blondyn mógł delektować się każdym przechodzącym godreszczem, każdym dotykiem i pocałunkiem. Lekko rozchylone usta chciwie łapałyorzeźwiające powietrze, a krople wody osiadające na jego rozpalonym ciele,chłodziły je przyjemnie.
- Wyglądasz pięknie – zamruczałwampir, patrząc na niego z uwielbieniem.
Kadajotworzył przymglone oczy, jednak nic nie odpowiedział. Nie miał zamiaruzaprzeczać, czy dziękować. Nie był narcyzem, ale doskonale zdawał sobie sprawęze swojego wyglądu. Ciało zawsze było jego atutem. Poruszył się niespokojnie,gdy ruchy jego pana stały się szybsze i głębsze. Chłopiec rozwarł oczy i wciągnął ze świstem powietrze, gdy  mężczyzna trafił w najwrażliwszy punkt w jegownętrzu. Nie potrafił już hamować coraz głośniejszych krzyków. W tym momenciebył całkowicie zdany na jego łaskę.
Shinautrzymywał stałe tempo, z zadowoleniem patrząc w tęczówki koloru nieba. Wszedłjeszcze głębiej i pocałował go, przygryzając delikatnie opuchniętą wargę.Chłopiec dyszał ciężko. Nie był już w stanie się dłużej powstrzymywać. Zacisnąłmocniej dłoń na brzegu fontanny i szczytował. Jego ciało wygięło się w łuk, gdypoczuł ogarniającą go falę rozkoszy. Jeszcze tylko kilka mocniejszych pchnięć iShina z głośnym jękiem doszedł w jego wnętrzu. Wysunął się z niego, głaszczącczule jego policzek. Zapiął spodnie i spojrzał na swoją zabaweczkę. Osłabionypo orgazmie blondynek wyglądał jeszcze bardziej kusząco niż zwykle, ale Aranyewiedział, że musi dać mu odpocząć. Okrył jego nagie ciało lekko poplamionąmarynarką i odwrócił się w poszukiwaniu porozrzucanych naokoło ubrań.
Blondynziewnął i pocierając policzek, usadowił się wygodniej. Był pewien, że jutro niebędzie w stanie podnieść się z łóżka. Nie dość, że był obolały po jeździe konnej, to teraz jeszcze postosunku. Ponownie zamoczył rękę w fontannie i bawił się wodą czekając, ażmężczyzna przyniesie jego rzeczy.
Shina wróciłi pomógł chłopcu się ubrać. Odgonił kocicę, mrucząc pod nosem coś, co brzmiałojak: „Ona mnie wykończy!” i wziął Kadaja na ręce.
- Dobranoc – szepnął, widząc, żeniebieskooki zasypia i przytulił go do siebie jakby był jego najcenniejszymskarbem. Pocałował go jeszcze w czoło i ruszył w kierunku rezydencji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz