wtorek, 23 stycznia 2018

Mrok R15

Rano, gdy Mrok wszedł do pokoju ze śniadaniem Nino udawał, że śpi. Czarny postawił tacę na stoliku, a sam podszedł do łóżka.
            - Wiem, że nie śpisz… – powiedział.
            Chłopak otworzył oczy i odwrócił głowę.
            Mrok stał blisko niego, wpatrując się natarczywie w jego twarz
- Jak się czujesz? – zapytał, a w jego głosie wyraźnie słychać było troskę. – Coś cię boli? Czegoś potrzebujesz?
            - Czuję się dużo lepiej…- zgaszonym głosem odparł Nino, jakby recytował wyuczoną lekcję.
            Mrok uniósł rękę i potarł nią czoło. Widać było, że toczy jakąś wewnętrzną walkę. Westchnął ciężko, przysunął fotel do łóżka i usiadł na nim.
            - El Niño… – zaczął. – … tak nie można… to wszystko nie tak… – zamilkł, ale za chwilę zaczął ponownie. – Posłuchaj. Zapomnijmy o naszej wczorajszej rozmowie, dobrze? Zacznijmy jeszcze raz… Widzisz, nie mogę Ci niczego obiecać, ale nie jest prawdą, że się tobą bawię. Chcę, żebyś… Wiem, że jestem może okrutny i raczej nie ma co liczyć na przejawy współczucia z mojej strony. Taki po prostu jestem… – zamilkł, jakby powiedział za dużo. Nigdy do tej pory nie mówił o sobie, więc nie było to takie proste.
            Nino jednak zrozumiał, ile kosztowały go te słowa. Podniósł głowę i ujrzał zmęczoną twarz i zapadnięte oczy.
            - Czy ty w ogóle spałaś?… – zapytał
            - Musiałem sobie przemyśleć kilka spraw…
            Nino przygryzł wargę, chciał uwierzyć Mrokowi, ale nie do końca umiał. To nadal bolało… Zamiast tego zapytał:
            - I jaką podjąłeś decyzję? Co będzie ze mną?
            Mrok zwlekał z odpowiedzią.
            - Najpierw, i to jest w tej chwili najważniejsze, musisz dojąć do siebie. A potem…cóż, nadal twierdzę, że pozostanie ze mną nie jest dobrym pomysłem. Potrzebujesz stabilizacji w swoim życiu, ja ci jej na pewno nie zapewnię. Najlepiej byłoby dla ciebie, gdybyś przeprowadził się gdzieś daleko stąd, w końcu nic cię tu nie trzyma. Pomógłbym ci się tam urządzić… Mógłbyś zacząć nowe życie…
            - Chcę zostać z tobą. – głos Nino nie pozostawiał wątpliwości, że mówi poważnie.
            - Dlaczego? Daj mi choć jeden powód?
            - Bo chcę zrozumieć, dlaczego mnie uratowałeś, a ty nie potrafisz mi tego wyjaśnić. – Chłopak postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Po raz pierwszy od dawna postanowił walczyć o coś, co jest dla niego ważne. Słowa Czarnego po raz kolejny podsyciły nadzieję w jego sercu. Tak, może za chwilę znowu go zrani, zada cios, po którym trudno będzie się podnieść, ale teraz był zdecydowany. Odrzucił wstyd i zażenowanie. Kiedyś obiecał sobie, że nikt nigdy nie będzie mu mówił jak żyć, chciał decydować sam o sobie i swoim życiu. – Jeżeli popełniam błąd, trudno, po prostu pozwól mi na to. Nie mów mi, co jest dla mnie najlepsze, nic o tym nie wiesz. Tak, wiem, że potrafisz ranić, ale chcę zaryzykować. Dlaczego? Nie wiem, może dlatego, że przy tobie znowu poczułem, że jestem człowiekiem… przez chwilę… I to było dobre uczucie… chcę poczuć je jeszcze raz. Dlatego zostanę z Tobą! – rzucił patrząc zaczepnie na spokojną twarz Mroka.
            Czarny westchnął. Zauważył ogień w oczach Nino, ten błysk uporu i przekory. Z jednej strony ucieszyło go to, widać było, że powoli chłopak zaczyna odzyskiwać wiarę we własne siły, że cierpienie nie złamało go. Z ofiary stawał się znowu młodym, pełnym życia mężczyzną, który nie patrzy wstecz, lecz w przyszłość. Walczył ze złymi doświadczeniami i zwyciężał. Mrok zdawał sobie sprawę, że musi działać teraz ostrożnie, żeby nie zniszczyć tego świeżo odkrytego poczucia własnej wartości. To nie będzie proste…, co więcej to będzie cholernie trudne…



            Popołudnie było szare i ponure. Niebo zachmurzyło się i zaczął padać drobny dokuczliwy deszcz. Mrok nie umiał sobie znaleźć miejsca w domu. Rozmowa z Nino nie dawała mu spokoju. Miotał się pomiędzy skrajnościami, nie umiał już oszukiwać samego siebie – przywiązał się do chłopaka, a to było złe. Tego nie wolno mu było zrobić. Widział, że Nino też coś do niego czuje. Starał się więc znaleźć sposób, by zniechęcić chłopaka do siebie, bez ranienia go. Czuł, jak emocje rozsadzają mu głowę. Nie wytrzymał – potrzebował pracy fizycznej. Wyszedł na dwór, zabierając ze sobą siekierę. Nie zważając na deszcz postanowił narąbać drew do kominka, może to pozwoli mu oczyścić umysł…
            Nino usłyszał dobiegający zza okna hałas, uniósł się na łokciach i wyjrzał. Mrok spokojnymi, równomiernymi ruchami wznosił w górę siekierę i mocno uderzał w kolejne kloce drewna. Deszcz przemoczył go już całkowicie, czarna koszula oblepiała jego szczupłą sylwetkę, ukazując jednocześnie grę silnych mięśni. W pewnym momencie przerwał pracę, wbił siekierę w pień i dłonią otarł twarz z potu i deszczu. Drugą ręką zaczął masować sobie kark. Potem poprawił włosy, które wymknęły się z kucyka podczas wysiłku. Zdjął koszulę…
            Nino otworzył usta w niemym krzyku, szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w Czarnego, a właściwie w jego plecy. Tam, gdzie nie zakrywały ich długie włosy widać było grube, podłużne blizny. Jedna na drugiej… jedna obok drugiej… Chłopak odruchowo sięgnął dłonią na swoje plecy. Tak, pod warstwą bandaża wyczuwał wyraźnie zgrubienie… Wydawało mu się, że cierpiał, bardzo, bardziej, niż człowiek może znieść… co w takim razie spotkało Mroka…? On ma na plecach zaledwie kilka, w tej chwili jeszcze nie zagojonych ran… Czarnego ktoś musiał chłostać wiele, wiele razy , dzień po dniu, tydzień po tygodniu… Musiało to trwać dłuższy czas, bo blizny zachodziły jedna na drugą, tak jakby jedne zdołały się wygoić, gdy zadawano kolejne…
            Poczuł, jak za gardło chwyta go płacz, opadł na poduszki. Nie umiał pojąć takiego okrucieństwa. Wydawało mu się, że to jego doświadczyło życie, że to on cierpiał, ale prawdopodobnie wszystko to było niczym wobec tego, co przeżył Mrok… Leżał wpatrując się w sufit, ale przed oczami cały czas miał obraz pociętych bliznami pleców przyjaciela… „Przecież te blizny są stare? – uświadomił sobie w pewnej chwili. – Mrok musiał być dzieckiem, gdy mu zadano te rany! Kto mógł być aż takim barbarzyńcą?! Kto jest wstanie tak skatować dziecko?!” na samą myśl, że może istnieć ktoś taki, poczuł przerażenie. Tymczasem na dworze odezwał się znowu stukot siekiery.


            W nocy obudził go ból. Grymas wykrzywił Nino twarz, jednak po chwili przerodził się on w uśmiech. „Jestem w domu… z Mrokiem” – pomyślał. Odwrócił głowę. Tak jak się spodziewał Czarny siedział na fotelu. Spał, ale to nie był spokojny sen. Mrok miał zaciśnięte w pieści dłonie, a twarz wykrzywioną strachem, czy też rozpaczą, rzucał głową na boki. Nino przypomniał sobie o bliznach na jego plecach… Patrzył na niego ze smutkiem, zastanawiał się, jak może mu pomóc. Krzywiąc się z bólu dźwignął się z łóżka. Nie chciał i nie mógł pozwolić mu tak cierpieć. Podszedł do niego. Jedną rękę oparł na poręczy fotela, a drugą delikatnie pogładził twarz Czarnego…
            - Mrok… – szepnął.
            Oczy chłopaka otwarły się gwałtownie, dłoń wystrzeliła w górę chwytając Nino za gardło. Chłopak zaczął się dusić. Nie trwało to jednak długo, Mrok rozluźnił uścisk i objął go, przyciągając do siebie. Posadził na swoich kolanach. Jedną ręka objął go w pasie, a drugą wplótł w jego włosy. Stanowczym ruchem przyciągnął jego twarz do swojej. Przez chwilę pieścił wargi Nino samym tylko oddechem, by za chwilę zawładnąć nimi z zapamiętaniem. Czas przestał mieć znaczenie. Liczył się tylko ten dotyk – namiętne usta, które zaborczo pieściły wargi chłopaka. Wkrótce dołączył do nich język, który obrysowywał ich kształt, a potem natarczywie wdarł się do środka zmuszając Nino do pogłębienia pocałunku. Objął we władanie wnętrze ust chłopaka nie dając mu możliwości odwrotu, obezwładniając pieszczotą. Jego przyjaciel na początku wystraszył się i spiął, teraz jednak nie umiał pozostawać obojętnym… Jego język wyszedł na spotkanie językowi Mroka rozpoczynając zmysłowy taniec, w którym czułość mieszała się z dominacją, a rozkosz ze smutkiem. W tym samym czasie dłoń Mroka wśliznęła się pod koszulkę Nino, gładząc bandaże na jego plecach, palce prześlizgnęły się niepostrzeżenie na nagą skórę ramion. Ich dotyk sprawił, że przez ciało chłopaka przebiegł elektryzujący dreszcz. Wygiął się przylegając swym torsem do klatki piersiowej Mroka i zarzucając mu ręce na ramiona. Dłoń Czarnego rozpoczęła wędrówkę w dół pleców obejmując we władanie rejon poniżej bandaży, by stanowczo sunąć dalej i dotrzeć wreszcie do pośladków Nino. Dłoń zacisnęło się lekko na jednym z nich. Chłopak nie zdołał powstrzymać rozkosznego jęku, któremu jednak nie było dane wydostać się na zewnątrz pochłonięty został przez zaborcze usta Mroka. Tymczasem druga dłoń Czarnego cały czas pieściła głowę przyjaciela, od czasu do czasu przesuwając się na kark i kreśląc na wrażliwej skórze małe kółeczka…
            Mrok odsunął lekko głowę, nabrzmiałymi ustami przesunął po delikatnym policzku chłopaka, by dotrzeć do wrażliwego ucha…
            - El Niño… – szepnął, sprawiając, ze przez ciało chłopaka po raz kolejny przebiegł dreszcz.
            Nino przesunął się nieco dając swym dłoniom dostęp do koszuli Mroka, niecierpliwe palce niezgrabnie walczyły z guzikami. Wreszcie nie chcąc dłużej czekać szarpnął rozrywając ją… Tymczasem Czarny wstał unosząc chłopaka i niosąc w stronę łóżka. Położył go, ich twarze znalazły się naprzeciwko siebie…
            Nino spojrzał w oczy Mroka… jego wzrok był nieobecny, nieprzytomny… Mrok… spał? Spał z otwartymi oczami. Odprężony i spokojny, ciepły i otwarty, ale spał…
Nino zdał sobie sprawę, że Czarny nie jest świadomy swych czynów. Nie chciał, żeby doszło do czegoś pomiędzy nimi w taki sposób, chciał, żeby Mrok wiedział co robi…
- Mrok…-  szepnął.- Idź spać, proszę…
Czarny posłusznie puścił go i spokojnie powrócił na fotel… zamknął oczy …
Za to Nino nie bardzo wiedział co myśleć, o tym zdarzeniu. Z jednej strony ucieszył go fakt, że Mrok pragnął go, czuł jego pożądanie, z drugiej… zastanawiał się, co takiego ukrywa ten dziwny chłopak, że dręczą go tak potworne koszmary, a czułości można się od niego doczekać tylko wtedy, gdy nie jest świadomy swych czynów…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz