wtorek, 23 stycznia 2018

Mrok R17

– Właściwie, co to za imię, Mrok?
            Nino leżał na kocu, odłożył na bok czytaną książkę i spojrzał na drugiego chłopaka. Czarny uniósł dłoń i odgarnął niesforny kosmyk włosów, który wymknął się spod kontroli.
            - Moje – odparł po prostu.
            - No tak, ale nie spotkałem nigdy nikogo, kto miałby taka na imię. Mrok to przecież ciemność, to coś co pochłania, co przeraża… to nie imię…
            - Przestań! – chłód stali w głosie ostrzegł chłopaka, że przesadził.
            Szybko podniósł się i odwróciła w stronę Mroka.
            - Ja… nie chciałem…nie gniewaj się – poprosił. – Tak mało o tobie wiem i czasami gubię się w tych tajemnicach. Widzisz, miałem dużo czasu, żeby sobie to wszystko przemyśleć i nadal nie umiem tego pojąć. Gdybyś… gdybyś pozwolił mi zadać kilka pytań i odpowiedział na nie… byłoby mi dużo łatwiej…
- Spróbuj… – głos Czarnego wyprany był z uczuć, zimny i bezosobowy. – Ale nie zagwarantuję, że ci odpowiem.
Nino patrzył na Czarnego z niedowierzaniem. „Pozwoliłeś mi zapytać – pomyślał. – To i tak kolosalny postęp…”
- Dlaczego w Twoim pokoju nie ma okien? – to nurtowało go od chwili, gdy Mrok o tym wspomniał, a dodatkowo było dość niewinne. Nie chciał zaczynać od tego, co dręczyło go najbardziej.
Długowłosy chwile milczał, potem odpowiedział:
            - Okna oznaczają możliwość ucieczki, a ja nigdy nie uciekam.
            Cóż, Nino nie mógł powiedzieć, że odpowiedź ta rozjaśniła cokolwiek. Mrok nie ucieka? Akurat to wydawało się mu dość wątpliwe… tak, Mrok jest odważny, jest brutalny, niebezpieczny, ale ucieka… przed nim? Przed sobą? Pokręcił głową, wiedział, że nie ma sensu prosić o jakiekolwiek wyjaśnienie, bo z miny Mroka można było wywnioskować, że ten temat uważa już za zamknięty. Może… wiedział, że wkracza na grząski teren, ale po prostu musiał wiedzieć… po prostu musiał.
            - Wiesz… – nie wiedział jak ma zacząć. – Gdy złapał mnie Jones… – na wspomnienie o swoim oprawcy cień nienawiści i bólu przemknął przez jego twarz. – On chciał wykorzystać mnie jako przynętę na Cienia.
            Oczy Mroka zwęziły się nieznacznie.
            - Długo nie wiedziałem, skąd znam te nazwę… wiedziałem tylko, że już ja kiedyś słyszałem. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego tak zależało mu na dojściu do tego człowieka. Potem przypomniałem sobie… Kilka lat temu gazety rozpisywały się o zabójstwie premiera w czasie jego wizyty na Bliskim Wschodzie… Pamiętam, że wtedy właśnie pojawiło się domniemanie, że sprawcą może być nieuchwytny morderca, którego nazywano Cieniem. Nie zostawiała śladów, nie było wiadomo skąd pochodzi, jak wygląda, nie wiedziano o nim nic… Jones chciał mieć go swych usługach, myślał, że …ty, że przeze mnie… – przerwał nie bardzo wiedząc, co powiedzieć dalej. – Chyba pomylił cię z nim, myślał, że ty nim jesteś…
Czarny nie patrzył na Nino, jego spojrzenie utkwione było w powiewającym na czubku jednego z drzew szarym kawałku materiału… Chłopak powędrował wzrokiem w to samo miejsce.
- Ten szal… – szepnął. – Dlaczego tam wisi… Podobno…- nie odwracał wzroku, nie patrzył na Mroka. – Podobno Cień zostawiał zawsze obok zwłok kawałek szarego jedwabiu… – na chwilę wstrzymał oddech, westchnął, ale zabrnął już zbyt daleko i teraz nie mógł się już wycofać. – Czy ty jesteś Cieniem?
Mrok milczał. Nie poruszył się, nie wrzasnął, nie zmienił wyrazu twarzy, nie zrobił nic, tylko patrzył. Patrzył na poruszający się na wietrze szary skrawek materiału… Niesforne pasemko czarnych włosów przesunęło się pieszczotliwie po jego twarzy.
            Nino przestraszył się, teraz chciał cofnąć czas, chciał, żeby to pytanie nigdy nie padło.
            - Mrok… ja… – zaczął się tłumaczyć. – To nie ma dla mnie znaczenia, wybacz… To tylko taka moja niezdrowa ciekawość… ja przecież  wiem, że ty… Ty jesteś Mrokiem, nie Cieniem…- mówił coraz szybciej. – Ja przepraszam, to było głupie…
            Wyciągnął rękę i chciał chwycić dłoń Czarnego, ale ten wstał i odsunął się od chłopaka.
            - Tak, byłem Cieniem. – rzekł cichym, ale pewnym głosem. Nie oglądając się na Nino odszedł w stronę domu.

            ***

            „Co teraz?”
            Milczenie.
            „Co masz zamiar teraz zrobić?”
            „Nic…”
            „Jak to nic? Zginiesz przez niego!!”
            „Niech i tak będzie…”
„Zwariowałeś?!!”
„Może…”
„Musisz coś zrobić!”
„Nie będę uciekał…”
„Nie masz uciekać! Teraz nie masz innego wyjścia, wiesz co musisz zrobić!!! ZABIJ GO!!!”
Milczenie.
 „Zabij go!!!”
Cisza.
„Musisz, rozumiesz, musisz!!! On Cię zdradzi!!!”
„Milcz…”
„Nie będę milczeć, taki  masz wybór – Jego życie lub twoje!”
„Jego…”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz