Nino
leżał na kocu, odłożył na bok czytaną książkę i spojrzał na drugiego
chłopaka. Czarny uniósł dłoń i odgarnął niesforny kosmyk włosów, który
wymknął się spod kontroli.
- Moje – odparł po prostu.
-
No tak, ale nie spotkałem nigdy nikogo, kto miałby taka na imię. Mrok
to przecież ciemność, to coś co pochłania, co przeraża… to nie imię…
- Przestań! – chłód stali w głosie ostrzegł chłopaka, że przesadził.
Szybko podniósł się i odwróciła w stronę Mroka.
-
Ja… nie chciałem…nie gniewaj się – poprosił. – Tak mało o tobie wiem i
czasami gubię się w tych tajemnicach. Widzisz, miałem dużo czasu, żeby
sobie to wszystko przemyśleć i nadal nie umiem tego pojąć. Gdybyś…
gdybyś pozwolił mi zadać kilka pytań i odpowiedział na nie… byłoby mi
dużo łatwiej…
- Spróbuj… – głos Czarnego wyprany był z uczuć, zimny i bezosobowy. – Ale nie zagwarantuję, że ci odpowiem.
Nino patrzył na Czarnego z niedowierzaniem. „Pozwoliłeś mi zapytać – pomyślał. – To i tak kolosalny postęp…”
-
Dlaczego w Twoim pokoju nie ma okien? – to nurtowało go od chwili, gdy
Mrok o tym wspomniał, a dodatkowo było dość niewinne. Nie chciał
zaczynać od tego, co dręczyło go najbardziej.
Długowłosy chwile milczał, potem odpowiedział:
- Okna oznaczają możliwość ucieczki, a ja nigdy nie uciekam.
Cóż,
Nino nie mógł powiedzieć, że odpowiedź ta rozjaśniła cokolwiek. Mrok
nie ucieka? Akurat to wydawało się mu dość wątpliwe… tak, Mrok jest
odważny, jest brutalny, niebezpieczny, ale ucieka… przed nim? Przed
sobą? Pokręcił głową, wiedział, że nie ma sensu prosić o jakiekolwiek
wyjaśnienie, bo z miny Mroka można było wywnioskować, że ten temat uważa
już za zamknięty. Może… wiedział, że wkracza na grząski teren, ale po
prostu musiał wiedzieć… po prostu musiał.
-
Wiesz… – nie wiedział jak ma zacząć. – Gdy złapał mnie Jones… – na
wspomnienie o swoim oprawcy cień nienawiści i bólu przemknął przez jego
twarz. – On chciał wykorzystać mnie jako przynętę na Cienia.
Oczy Mroka zwęziły się nieznacznie.
-
Długo nie wiedziałem, skąd znam te nazwę… wiedziałem tylko, że już ja
kiedyś słyszałem. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego tak zależało mu na
dojściu do tego człowieka. Potem przypomniałem sobie… Kilka lat temu
gazety rozpisywały się o zabójstwie premiera w czasie jego wizyty na
Bliskim Wschodzie… Pamiętam, że wtedy właśnie pojawiło się domniemanie,
że sprawcą może być nieuchwytny morderca, którego nazywano Cieniem. Nie
zostawiała śladów, nie było wiadomo skąd pochodzi, jak wygląda, nie
wiedziano o nim nic… Jones chciał mieć go swych usługach, myślał, że
…ty, że przeze mnie… – przerwał nie bardzo wiedząc, co powiedzieć dalej.
– Chyba pomylił cię z nim, myślał, że ty nim jesteś…
Czarny
nie patrzył na Nino, jego spojrzenie utkwione było w powiewającym na
czubku jednego z drzew szarym kawałku materiału… Chłopak powędrował
wzrokiem w to samo miejsce.
-
Ten szal… – szepnął. – Dlaczego tam wisi… Podobno…- nie odwracał
wzroku, nie patrzył na Mroka. – Podobno Cień zostawiał zawsze obok zwłok
kawałek szarego jedwabiu… – na chwilę wstrzymał oddech, westchnął, ale
zabrnął już zbyt daleko i teraz nie mógł się już wycofać. – Czy ty
jesteś Cieniem?
Mrok
milczał. Nie poruszył się, nie wrzasnął, nie zmienił wyrazu twarzy, nie
zrobił nic, tylko patrzył. Patrzył na poruszający się na wietrze szary
skrawek materiału… Niesforne pasemko czarnych włosów przesunęło się
pieszczotliwie po jego twarzy.
Nino przestraszył się, teraz chciał cofnąć czas, chciał, żeby to pytanie nigdy nie padło.
- Mrok… ja… – zaczął się tłumaczyć. – To nie ma dla mnie znaczenia, wybacz… To tylko taka moja niezdrowa ciekawość… ja przecież wiem, że ty… Ty jesteś Mrokiem, nie Cieniem…- mówił coraz szybciej. – Ja przepraszam, to było głupie…
Wyciągnął rękę i chciał chwycić dłoń Czarnego, ale ten wstał i odsunął się od chłopaka.
- Tak, byłem Cieniem. – rzekł cichym, ale pewnym głosem. Nie oglądając się na Nino odszedł w stronę domu.
***
„Co teraz?”
Milczenie.
„Co masz zamiar teraz zrobić?”
„Nic…”
„Jak to nic? Zginiesz przez niego!!”
„Niech i tak będzie…”
„Zwariowałeś?!!”
„Może…”
„Musisz coś zrobić!”
„Nie będę uciekał…”
„Nie masz uciekać! Teraz nie masz innego wyjścia, wiesz co musisz zrobić!!! ZABIJ GO!!!”
Milczenie.
„Zabij go!!!”
Cisza.
„Musisz, rozumiesz, musisz!!! On Cię zdradzi!!!”
„Milcz…”
„Nie będę milczeć, taki masz wybór – Jego życie lub twoje!”
„Jego…”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz