Westchnął
i rozprostował ramiona. Nocne powietrze chłodziło jego rozpalona skórę,
wiatr targnął jego włosami, porywając cienkie pasma do szalonego tańca…
„Czy zniesiesz obecność obok siebie kogoś takiego jak ja?” Przed jego
oczami pojawiała się poważna twarz Nino… „Jesteś… dobry…” Nic więcej,
tylko te dwa słowa… Nie odpowiedział na pytanie, dlatego że nie chciał,
czy dlatego, że nie znał odpowiedzi… Mrok potrząsnął głową starając się
odepchnąć od siebie wszelkie myśli. Noc… jego pora, pełna ciszy i
spokoju… chłonął ją, zatapiał się w jej atmosferze, wyciszał emocje…
Mógł się w niej ukryć, zapomnieć o wszystkim, odzyskać spokój, zimną
krew, opanowanie, o które było mu ostatnio tak trudno…
Nocne powietrze przeciął krzyk przerażenia. Mrok odwrócił się i biegiem ruszył do pokoju Nino.
Chłopak
siedział wciśnięty w kąt łóżka, szeroko otwarte oczy ze strachem
patrzyły w ciemność, krople potu perliły się na jego twarzy i spływały
cieniutkim strużkami, rozchylone usta spazmatycznie chwytały powietrze.
Mrok ostrożnie podszedł do niego.
-
El Niño… – przemówił łagodnie. – To tylko sen… to tylko zły sen… –
Powoli, by jeszcze bardziej nie przestraszyć chłopaka usiadł na brzegu
łóżka i wyciągnął dłoń w jego kierunku. – Jesteś tutaj bezpieczny… Nikt
Cię nie skrzywdzi… Nikomu na to nie pozwolę…
-
Jones… Jones tu idzie… znowu to zrobi… zrobi to… – wyszeptał Nino
zbielałymi wargami. Instynktownie przylgnął do wyciągniętej dłoni,
pozwolił wziąć się w ramiona szukając w nich bezpiecznego schronienia.
Czarny
nie czuł się dobrze w roli niańki, nikt nigdy nie oczekiwał od niego
takiego zachowania, nikt nie spodziewał się po nim takich pokładów
delikatności i czułości, dla Nino jednak gotowy był zrobić wiele, nawet
wbrew sobie… Tulił więc chłopaka, kołysał w objęciach, uśmierzał jego
strach… Sam jednak wcale nie czuł się spokojny i bezpieczny, przebywanie
z Nino, wszystko, co działo się pomiędzy nimi budziło w nim
wspomnienia, wspomnienia obce, jakby nie jego, jakby zupełnie innej
osoby… Przerażało go to, a jednocześnie dziwnie przyciągało… Drugim
powodem było to, w jaki sposób jego ciało reagowało na bliskość
chłopaka. Nie chciał przyznać się do tego, ale każdy nawet przypadkowy,
zupełnie niewinny dotyk budził w nim pożądanie. Szept Nino przerwał jego
rozmyślania.
- Mrok… nie pozwól mu… nie daj mu mnie zabrać… nie pozwól, by znów mnie zgwałcił…- słowa Nino były pełne rozpaczy.
Czarny przytulił go mocniej.
- On nic Ci nie zrobi… Już nigdy więcej Cię nie skrzywdzi… Nigdy Cię nie zabierze… Nigdy Cię nie dotknie…
- Boję się, Mrok… On przyjdzie… zobaczysz, nie daruje mi, nie daruje Tobie…
Mrok zawahał się chwilę, ale w końcu powiedział.
- Nino, on już nikogo nie skrzywdzi… On nie
żyje… Gdy wyszliśmy stamtąd… zanim przyprowadziłem motor… wróciłem do
niego… – Oczy Mroka zwędziły się w wyrazie nienawiści. – Nie żałuję… ani
przez chwilę nie żałowałem… za to, co Ci zrobił zasłużył na śmierć.
Chłopak
zesztywniał w jego ramionach, Czarny też wstrzymał oddech. Nie
wiedział, jak zachowa się teraz Nino. „Jesteś… dobry…” Czy zmieni
zdanie, czy odejdzie pełen wstrętu i pogardy?
- Cieszę się… – szept Nino był ulotny, prawie niesłyszalny. Przylgnął z powrotem do Mroka, wtulił w jego ciepłe ramiona.
Czarny
milczał… Przez chwile bał się, że swoim wyznaniem zniszczy tę więź,
która powoli zaczynała się kształtować pomiędzy nimi. Tak się nie stało i
był za to wdzięczny losowi, czy temu Nieznanemu, który pociągał za
sznurki jego życia. Nino nie zraził się do niego, nadal bezpiecznie
spoczywał w jego objęciach. Nie był
przestraszony, nie odsunął się ze wstrętem. Tak, to było dobre…
Przymknął oczy i pochylił się, oparł brodę o głowę Nino. Trwali tak nie
zważając na upływ czasu…
Ten
dotyk był niczym muśnięcie skrzydełka motyla… gdyby nie wyostrzone
zmysły Mrok pewnie nawet by go nie poczuł. Palce, które trochę
niezgrabnie wślizgnęły się pomiędzy guziki jego koszuli… Skóra na
piersi, gdzie dotykały ją palce Nino stała się bardzo wrażliwa. Mrok nie
poruszył się, nie wiedział, jak powinien się zachować, był tak bardzo
świadomy tego dotyku, jakby wszystkie zakończenia nerwowe skupiły się
właśnie w tym miejscu.
Dłoń
wsunęła się trochę głębiej… Oddech, który nieznacznie przyspieszył
łaskotał szyję Czarnego. Miękkie wargi musnęły skórę. Pocałunek był
nieśmiały, ale przy tym niesamowicie zmysłowy. Guzik wysunął się z
zapięcia, ciepła dłoń przesunęła się po nagiej piersi. Druga dłoń Nino
wędrowała po ramieniu Mroka aż dotknęła jego szyi i wplotła we włosy.
Czarny
siedział bez ruchu, nie chciał spłoszyć tej chwili intymności, nie
chciał niczego zepsuć… czuł narastające pożądanie, co napawało go
radością i lękiem jednocześnie. Czy było mu wolno czuć to pragnienie?
Czy był zdolny do takiego uczucia? Czy może zatracić się w rozkoszy? Czy
nie skrzywdzi Nino, jeżeli straci nad sobą panowanie? Jego pierś
unosiła się i opadała w nierównym rytmie, gdy dłoń Nino coraz śmielej
sunęła po jego skórze, jęknął bezgłośnie, gdy trąciła wrażliwy sutek…
Usta
Nino zsunęły się niżej, znacząc szlak swej wędrówki delikatnym dotykiem
warg i języka. Druga dłoń bawiła się czarnymi włosami, przeczesując je i
gładząc… Przytrzymująca je gumka zsuwała się coraz bardziej pod
naciskiem szczupłych palców. Po chwili czarna jedwabista fala rozsypała
się po plecach Mroka, ciemne pasma włosów otoczyły jego twarz. Kilka
kosmyków pofrunęło z powiewem wiatru, musnęło
szyje i pierś Nino… Dłoń chłopaka powróciła na kark Czarnego, wsunęła
ponownie we włosy, gładziła płatek ucha…
Mrok
zacisnął dłonie, gdy pożądanie zalało go gorącą i nieustępliwą falą.
Doznanie było dojmujące, pełne podniecenia i akceptacji, radości i lęku,
rozkoszy i czułości…
- Nino… – szepnął. – Ja… to ostatni moment… żeby… się wycofać… – Dlaczego tak trudno jest mi sformułować
myśl? Co się ze mną dzieje? – … za chwilę… nie będzie już… możliwości
odwro… – nie udało mu się dokończyć zdania, słowa przeszły w cichy jęk,
gdy usta chłopaka zamknęły się ponad jego sutkiem, a wilgotny język
dotknął sterczącej brodawki.
Nagle
świat skurczył się tylko do ich spragnionych ciał, czas odmierzany był
uderzeniami ich serc, a przestrzeń, jakakolwiek była pomiędzy nimi,
zdawała się być zbyt wielka. Dłonie Mroka, wiedzione jakby własnym
rozumem, ujęły twarz Nino i uniosły ją w górę. Ich wargi spotkały się…
pomieszane oddechy, zmysłowy smak ust, taniec języków i ogarniająca
wszystko gorączka. Nieprzytomne oczy, drżące ręce… dreszcze przechodzące
prze ich ciała i niecierpliwość… niecierpliwość oczekiwania.
Mrok
oderwał się na chwilę od warg Nino, złapał za jego koszulkę i ściągnął
ją jednym ruchem. Jego krępująca ruchy koszula także szybko wylądowała
gdzieś w kącie. Przyciągnął chłopaka do siebie, teraz każdym skrawkiem
skóry mógł czuć jego ciało, cieszyć się dotykiem i ciepłem. Ręce
Czarnego błądziły po plecach Nino, z delikatnością i czułością gładziły
widniejące tam blizny. Uniósł go i posadził na swoich kolanach. Dłonie
zacisnęły się na pośladkach chłopaka, który jękną i odchylił się,
odrzucając do tyłu głowę. Korzystając z tego Mrok przylgnął wargami do
jego torsu. Usta i język rozpoczęły namiętną grę na przemian całując i
drażniąc wrażliwą na dotyk skórę. Nino balansował na granicy pomiędzy
rozkoszą a szaleństwem, doprowadzony prawie do utraty zmysłów z
pożądania. Nigdy nie przeżył czegoś takiego, nigdy nie czuł tak
pochłaniającej przyjemności, nigdy nie był tak bliski spełnienia pod
samym tylko dotykiem rąk i ust kochanka…
- Mrok… proszę… – wychrypiał. – …teraz… weź mnie teraz…
Mówiąc to wypchnął do przodu biodra ocierając się o widoczną przez materiał spodni erekcję Czarnego.
Mrok
spojrzał na rozświetloną jakimś wewnętrznym blaskiem twarz Nino,
rozchylone wargi spazmatycznie chwytające powietrze, zmrużone w ekstazie
oczy… Był w tej chwili taki piękny… taki
niewinny i rozpustny zarazem… taki bezbronny… Tak… on też go pragnął,
też go pożądał, każdą najmniejszą komórką swego ciała. Chciał tego,
bardzo, bardzo… bardziej niż czegokolwiek innego, chciał się zatracić w
rozkoszy, którą wiedział, że tylko Nino mógł mu dać. Chciał dawać i
czerpać pełnymi garściami…chciał Nino, nikogo więcej tylko Nino… chciał
tylko jego, tu i teraz, teraz i później… i jeszcze później, i jeszcze
później, i na zawsze… To była jego ostatnia półświadoma myśl. Potem
pozostał już tylko głód i pulsujące w dole brzucha pożądanie…
Odwrócił się i ułożył chłopaka na łóżku ściągając z niego przeszkadzające już tylko w tym momencie bokserki… Rozchylił jego nogi i
uniósł je lekko do góry… Długie czarne włosy rozsypały się na jasnym
ciele chłopaka… ręce Nino same wsunęły się w ich gęstwinę, gdy usta
Czarnego zamknęły się na jego członku… Natura sama podpowiadała Mrokowi,
w jaki sposób pieścić kochanka, by porwać go na wyżyny rozkoszy. Wargi,
język, zęby, każdy najdrobniejszy ruch miał znaczenie w tym porywającym
spektaklu, każdy dotyk przybliżał nieziemska rozkosz, każde muśnięcie,
każdy pocałunek wywoływał jęk rozkoszy, z każdą chwilą gwiazdy zdawały
się być coraz bliżej… Plecy Nino wygięły się w łuk, gdy doszedł z krzykiem…
Mrok oblizał wargi spijając ostatnią kroplę, sam podniecony do granic możliwości, nie mający szans na odwrót, na wycofanie się, kontynuował
swoje poczynania. Wsunął dłonie pod Nino i jeszcze wyżej uniósł jego
biodra. Językiem badać zaczął coraz odleglejsze zakątki ciała chłopaka.
Zataczał kręgi, przesuwał w okolice odbytu i powracał do pieszczot
członka… Nino wił się pod nim, nadal rozpalony
namiętnością, spragniony dotyku Mroka i jego pieszczot, nienasycony,
ciągle głodny rozkoszy. Chciał więcej, chciał poczuć, jak Mrok zagłębia
się w jego ciepłe i chętne wnętrze. Chciał ofiarować mu najlepszy seks w
jego życiu, pokazać, jak cudowne może być zbliżenie dwóch bliskich
sobie osób. Chciał udowodnić, nie tylko Mrokowi, ale przede wszystkim
też sobie, że to nie tylko akt fizycznego zbliżenia, ale coś dużo
więcej.
-
Mrok… – wyrwało się z ust Nino, gdy język Czarnego zagłębił się w jego
dziurkę. Wygiął się, pozwalając wniknąć w siebie jeszcze głębiej, chciał
tego, potrzebował… Czuł, że tylko Mrok jest wstanie wypełnić go dając
poczucie spełnienia. Nie chciał czekać, potrzebował Mroka już, teraz,
zaraz… Wyciągnął dłonie i chwytając głowę Czarnego przyciągnął ja do
swych ust. Zatopił się w pocałunku smakując usta kochanka pachnącego
teraz jego własnym zapachem. Niecierpliwe dłonie po omacku rozpięły
spodnie Mroka wydobywając z nich nabrzmiałą i gotową do działania
męskość. Z pośpiechem naprowadził penisa na właściwą pozycję i nie
czekając na pchnięcie Mroka wyrzucił do przodu biodra nadziewając się na
niego.
Czarny
jęknął, czując jak wokół członka zaciskają się mięśnie chłopaka. Usta
Nina spiły ten jęk z jego warg nie pozwalając mu wydostać się na
zewnątrz. Reszta potoczyła się bardzo szybko… ani jeden, ani drugi z
nich nie potrafili się zatrzymać. Ruchy Mroka stawały się coraz szybsze i
coraz bardziej rozpaczliwe. Nie wiedział, co się z nim dzieje, gdzie
jest, świat wirował, roztapiał w ferii barw. Liczyła się tylko
przyjemność, która dawali sobie nawzajem, ich splątane w miłosnym
uścisku ciała, urwane chrapliwe głosy, spływający po ich ciałach pot…
Nie było przeszłości, nie było przyszłości tylko ta bliskość, tylko
serce bijące obok drugiego serca… tylko zapamiętanie… tylko dotyk… Nino
szczytował po raz drugi, a po kilku chwilach Mrok
także doszedł z imieniem przyjaciela na ustach. Opadł na ciało kochanka
nie będąc zdolnym do żadnego więcej ruchu.
Leżeli
obok siebie w skołtunionej pościeli zbyt zmęczeni na jakiekolwiek
słowa. Nino owinął cienki kosmyk włosów Czarnego wokół palców, bawił się
nim… na jego twarzy widać było delikatny, pełen szczęścia uśmiech… Dłoń
Mroka spoczywała na jego piersi, on sam leżał na boku patrząc na
kochanka… był spokojny, wyciszony… odległy od swej zwykłej obojętności o
miliony świetlnych lat… Nie doszedł jeszcze do siebie po przeżyciach
ostatniej nocy… nie myślał o niczym, po prostu cieszył się bliskością
Nino… Nie wiedzieli nawet kiedy oboje zapadli w sen…
Czarny
nie spał długo… Przebudzi się nagle i patrząc w coraz bardziej
jaśniejące za oknem niebo, wsłuchiwał się w coraz szybszy rytm swego
serca. To, co go obudziło to był strach! Ostrożnie wyplątał się z objęć
Nino… wciągnął spodnie i wybiegł z domu… Biegł, jakby od tego zależało
jego życie… jakby gonił go jakiś potwór… jakby mógł uciec od swej
przeszłości…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz