Zdawał
sobie sprawę, że nie będzie łatwo, wiedział, że życie z Mrokiem będzie
stałą walką o każdy dzień, każde słowo, każdą nie wyrażoną myśl, przede
wszystkim o możliwość spojrzenia w prawdziwą twarz Mroka!
Czarny
był dla niego wielką tajemnicą, wielką niewiadomą, a poprzednia noc
pokazała mu tylko, że drzemią w nim też niewykorzystane nigdy pokłady
delikatności i czułości, że są one częścią jego osobowości. Nie umiał
podjąć decyzji, którą stronę Mroka ceni bardziej…
Wstał i ubrał się szybko, zbyt duży natłok myśli nigdy nie był niczym
dobrym. Miał w życiu przesrane, od samego początku, znajomość z Mrokiem
tylko jeszcze dobitniej mu tu uświadomiła.Ale do brania w tyłek od życia
zdąrzył się już przyzwyczaić, Czarny pozkazł mu świat z innej
perspektywy. Jakkoliwek trudno by było postanowił zaryzykować wszystko, w
końcu nie może być gorzej, prawda? Wreszcie znalazł kogoś na kim mu
zależało i komu zależało na nim. Niech Mrok mówi sobie co chce, Nino i
tak wiedział swoje.
Poszedł do kuchni, zaglądając po drodze do pokoju Czarnego. Nie znalzł
go tam jednak, jak i w żadnym innym pomieszczeniu. W sumie nawet się
tego spodziewał, zdawał sobie sprawę, że zdarzenia poprzedniej nocy były
czymś niezpodziewanym nie tylko dla niego, ale może przede wszystkim
właśnie dla Mroka.Tyle już wiedział, że Czarny potrzebuje dużo czasu w
ciszy i samotności, by dojść do ładu z własnymi uczuciami, w końcu jego
dotychcasowe życie nie prezwidywało dzielenia go z kimś.
Zasranawiając się nad tym wszytskim Nino zaczął przygotowywać sobie
śniadanie. W pewnym momencie poczuł na sobie czyjś wzrok, odwrócił się. W
drzwaiach kuchni stał Mrok, lecz njie było w tej chwili w nim nawet
najmniejszego śladu po tamtym czułym i delikatnym kochanku. Jego twarz
była zimna i zamknięta, usta zaciśnięte w wąską linię. Widać było, że
spędził dłuższy czas na dworze, czarna sznurowana koszula i ściągnięte w
ścisły warkocz włosy były wilgotne od porannej rosy. Ten widok jednak
nie stłumił radości Nino, uśmiechnął się izrobił krok w stronę
mężczyzny, stanowczy gest dłoni jednak zatrzymał go.
– To nie powinno było się zdarzyć – usłyszał zachrypnięty głos
„Znowu to samo, zaczynamy od nowa…” – Nino westchnął w duchu – „Ile razy jeszcze będziemy to przerabiać?”
Pokręcił głową.
– Mrok… może i nie powinno, ale zdarzyłoby się prędzej czy później. To
było nieuniknione, choćbyśmy nie wiem jak bronili się przed tym… Nie
rozumiem, jesteś taki spostrzegawczy… taki…. a nie zauważyłeś, że jest
coś pomiędzy nami, że coś nas do siebie ciągnie… – patrzył na Czarnego z
wyrzutem w ocach. – Pewnie zaraz znowu zaczniesz mówić, że to tylko
wdzięczność z mojej strony, że czujesz się za mnie odpowiedzialny, ale
dobrze wiesz, że to nie to… że to coś głębszego, coś dużo bardziej
poważnego… Możesz nazywać to jak chcesz, pożądaniem chemią czy zwykłym
popędem, ale gdy jestem blisko twoje ciało mnie pragnie, tak samo, jak
ja pragnę Ciebie.Gdy jesteś blisko mnie – czuję, że żyję, moje
istnienie nabiera sensu. Chcę tylko twojego dibra, chcę, żebyś był
szczęśliwy, chcę budzić się w nocy i słyszeć Twój oddech, gdy śpisz,
rano budzić się i pierwszą rzeczą, którą zobaczę chcę żeby była twoja
twarz… Tak właśnie czuję i dlatego wolę nazywać to co nas łączy
miłośćią… Nie chcę się oszukiwać, chcę … A zrewszą, nawet jeśli to tylko
zwykły popęd, to co? Tak źle Ci wczoraj było? Za mało rozkoszy Ci
dałem? Nie podobało Ci się?
Wiedział, że jest złośliwy, wiedział, że przesadza,że przegina, ale
chciała za wszelką cenę zmusić Mroka do reakcji, do jakiejkolwiek
reakcji. Chciał rozbić tę skorupę chłodu, którą otoczył się Czarny.
Tysiąc razy wolał, żeby Mrok był w stosunku do niego okrutny czy nawet
niesprawiedliwy, byle by tylko nie był obojętny. Wolał znosić ból niż
czuć to lodowate zimno i opanowanie, które wprost biło teraz z jego
postaci. Dlatego prowokował, dlatego walczył…
– Gdy wczoraj kochliśmysię, gdy mnie brałeś, niebbyłeś obojętny, o nie!
Byłeś jak płonąca pochodnia, byłeś zaborczy i nienasycony, jakbym był
twoim pierwszym…
– Tak było.
Jedno
krótkie potwierdzenie, tak proste, tak dobitne sprawiło, że Nino urwał
wpół zdania. Zamarł z otwartymi ustami wlepiając w Mroka pełen
niedowierzania wzrok.
– Co ? – wyrwało mu się tylko.
– Byłeś moim pierwszym partnerem seksualnym.
Nino cofnął się i ciężko oparł o stół. Słowa Mroka sprawiły, że stracił
całą pewność siebie.Mógł tylko stać i patrzeć na Mroka szeroko
rozwartymi oczami. Czarne przenikliwe źrenice były spokojne i lodowato
opanowan, tak samo jak słowa, które wypowiedział ich właściciel.
– Nigdy wcześniej nie uprawiałem seksu, ani z kobietą, ani z mężczyzną.
– powtórzył Mrok. – I tak powinno było pozostać. Nie rozumiesz tego,
prawda?
Nino pokręcił głową.
Wargi Mroka wykrzywił ironiczny uśmiech.
– A wydawał Ci się, że mnie znasz? Że wiesz o mnie , no, może nie
wszstko, ale dużo? Że jesteś wstanie zrozumieć, co dzieję się w mojej
duszy?
Nino opuścił wzrok, usiadł na krześle zrezygnowany.
– Masz rację… nie rozumiem tego… nie znam Cię… nie znam, bo nie
pozwalasz mi siebie poznać – jego głos był cichy, ale wyraźny. –
Pozwalasz mi tylko zerknąć pod maskę, którą nosisz, ale tylko po to,
żebym przekonał się, że pod jedną maską znajduję się kolejna… Pozwalsz
mi dostrzec siebie, ela tylko jako fragmenty układanki, kawałeczki,
które do siebie nie pasują, których nie można złoźyć w całość. Jesteś
dla mnie tajemnicą, jeżeli tylko uda mi się lekko odsłonić jedną,
okazuje się, że na jej miejsce wyrasatją kolejne, jeszcze bardziej
bolesne, jeszcze bardziej mroczne… Skrywasz w sobie wielki ból… wiem o
tym i chciałbym Ci pomóc, ulżyć, ale nie pozwalasz mi na to, nie
pozwalasz mi się do siebie zbliżyć… Czego się tak bardzo boisz, Mrok?
- W oczach Nino ukazały się łzy. – Ja nigdy nie zrobiłbym nic, co mogło
by Cię zranić…
Uniósł głowę i spojrzał ma Mroka, ich spojrzenia skrzyżowały się. Chwilę panowała cisza…
– Więc chcesz poznać moje tjemnice? Chcesz pomóc mi wyzwolić się od
bółu? A co, jeśli ja sam ich nie znam, co, jeśli nie chcę poznać moich
tajemnic? A jeżeli ten ból jest tak wielki, że zapomniałem jego
przyczyn, by nie zwariować? Jeżeli nie pamiętam… jeśli nie chcę
pamiętać?… Nie każda prawda wyzwala…
Nino
milczał nie widząc co odpowiedzieć, Czarny patrzył na niego nadal bełem
wyniosłej obojętności. Cisza stawała się coraz bardziej bolesna, gdy
nagle w spojrzeniu Mroka pojawił się ból.
– Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy, jutro wyjeżdżamy.
Odwrócił sie na pięcie i wyszedł z kuchni zostwiając oszołomionego i nic nie rozumiejącego Nino.
***
„Co chcesz zrobić?”
„Nie wiem…”
„Chcesz zarykować?”
Milczenie.
„Gdzie go zabierasz? Tam? Jesteś tego pewien?”
„Od chwili gdy go spotkałem niczego nie jestem już pewien…”
„Boisz sie… Widzę, że się boisz…”
„To prawda… boję się… boję się tego, co może odkryć… co ja sam mogę odkryć…”
„Więc dlaczego? Dlaczego chcesz go tam zabrać?”
”… nie wiem… po prostu … muszę… Bo bardziej boję się tego, że …”
„Że?”
” … że go stracę…”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz