wtorek, 23 stycznia 2018

Mrok R23

Nino przebudził się z uczuciem zadowolenia i szczęścia. Leżał chwilę, przeciągając się leniwie, a na jego ustach igrał radosny uśmiech.  Tak, ta noc była… nie umiał znaleźć słów, była inna, była cudowna, była … nie do końca tym, czego pragnął??  Ze zdumieniem otworzył oczy. To prawda, że przeżyli razem cudowne chwile, że po raz pierwszy seks była dla niego czymś więcej niż tylko cielesnym zbliżeniem… Nadal czuł na swoim ciele dotyk dłoni Mroka , a na ustach smak jego pocałunków. Tylko, że… to nie był jego Mrok, wczoraj kochał się z zupełnie obcą sobie osobą. Ten mężczyzna był delikatny, czuły, troskliwy, aż … do przesady. Był nienaturalny, jakby nie z tego świata, zupełnie nierealny. Kolejna maska, za którą Czarny ukrywał swoje prawdziwe myśli i uczucia. Odwrócił głowę chcą spojrzeć kochankowi w twarz, ale obok niego nie było nikogo. Nikt też nie siedział w fotelu tuż przy łóżku. Delikatne ukłucie żalu przeniknęło serce Nino, ale odepchnął od siebie to uczucie. W końcu fakt, że Mrok wyszedł był dużo bardziej naturalny niż jego zachowanie poprzedniej nocy. Tak, czuł się szczęśliwy kochając się z „jasną stroną Mroka”, ale dużo bardziej zależało mu na tym mężczyźnie, czasem cynicznym, czasem zimnym, czasem tak bardzo smutnemu, zawsze niebezpiecznym, którego poznał w tak dramatycznych okolicznościach, który go uratował, który zawładnął jego myślami. To właśnie temu mrocznemu, trochę okrutnemu mężczyźnie oddał swoje serce, to jemu oddał swe ciało…
            Zdawał sobie sprawę, że nie będzie łatwo, wiedział, że życie z Mrokiem będzie stałą walką o każdy dzień, każde słowo, każdą nie wyrażoną myśl, przede wszystkim o możliwość spojrzenia w prawdziwą twarz Mroka!
            Czarny był dla niego wielką tajemnicą, wielką niewiadomą, a poprzednia noc pokazała mu tylko, że drzemią w nim też niewykorzystane nigdy pokłady delikatności i czułości, że są one częścią jego osobowości. Nie umiał podjąć decyzji, którą stronę Mroka ceni bardziej…
            Wstał i ubrał się szybko, zbyt duży natłok myśli nigdy nie był niczym dobrym. Miał w życiu przesrane, od samego początku, znajomość z Mrokiem tylko jeszcze dobitniej mu tu uświadomiła.Ale do brania w tyłek od życia zdąrzył się już przyzwyczaić, Czarny pozkazł mu świat z innej perspektywy. Jakkoliwek trudno by było postanowił zaryzykować wszystko, w końcu nie może być gorzej, prawda? Wreszcie znalazł kogoś na kim mu zależało i komu zależało na nim. Niech Mrok mówi sobie co chce, Nino i tak wiedział swoje.
           Poszedł do kuchni, zaglądając po drodze do pokoju Czarnego. Nie znalzł go tam jednak, jak i w żadnym innym pomieszczeniu. W sumie nawet się tego spodziewał, zdawał sobie sprawę, że zdarzenia poprzedniej nocy były czymś niezpodziewanym nie tylko dla niego, ale może przede wszystkim właśnie dla Mroka.Tyle już wiedział, że Czarny potrzebuje dużo czasu w ciszy i samotności, by dojść do ładu z własnymi uczuciami, w końcu jego dotychcasowe życie nie prezwidywało dzielenia go z kimś.
           Zasranawiając się nad tym wszytskim Nino zaczął przygotowywać sobie śniadanie. W pewnym momencie poczuł na sobie czyjś wzrok, odwrócił się. W drzwaiach kuchni stał Mrok, lecz njie było w tej chwili w nim nawet najmniejszego śladu po tamtym czułym i delikatnym kochanku. Jego twarz była zimna i zamknięta, usta zaciśnięte w wąską linię. Widać było, że spędził dłuższy czas na dworze, czarna sznurowana koszula i ściągnięte w ścisły warkocz włosy były wilgotne od porannej rosy. Ten widok jednak nie stłumił radości Nino, uśmiechnął się izrobił krok w stronę mężczyzny, stanowczy gest dłoni jednak zatrzymał go.
          – To nie powinno było się zdarzyć – usłyszał zachrypnięty głos
          „Znowu to samo, zaczynamy od nowa…” – Nino westchnął w duchu – „Ile razy jeszcze będziemy to przerabiać?”
           Pokręcił głową.
           – Mrok… może i nie powinno, ale zdarzyłoby się prędzej czy później. To było nieuniknione, choćbyśmy nie wiem jak bronili się przed tym… Nie rozumiem, jesteś taki spostrzegawczy… taki…. a nie zauważyłeś, że jest coś pomiędzy nami, że coś nas do siebie ciągnie… – patrzył na Czarnego z wyrzutem w ocach. – Pewnie zaraz znowu zaczniesz mówić, że to tylko wdzięczność z mojej strony, że czujesz się za mnie odpowiedzialny, ale dobrze wiesz, że to nie to… że to coś głębszego, coś dużo bardziej poważnego… Możesz nazywać to jak chcesz, pożądaniem chemią czy zwykłym popędem, ale gdy jestem blisko twoje ciało mnie pragnie, tak samo, jak ja pragnę Ciebie.Gdy jesteś blisko mnie  – czuję, że żyję, moje istnienie nabiera sensu. Chcę tylko twojego dibra, chcę, żebyś był szczęśliwy, chcę budzić się  w nocy i słyszeć Twój oddech, gdy śpisz, rano budzić się i pierwszą rzeczą, którą zobaczę chcę żeby była twoja twarz… Tak właśnie czuję i dlatego wolę nazywać to co nas łączy miłośćią… Nie chcę się oszukiwać, chcę … A zrewszą, nawet jeśli to tylko zwykły popęd, to co? Tak źle Ci wczoraj było? Za mało rozkoszy Ci dałem? Nie podobało Ci się?
            Wiedział, że jest złośliwy, wiedział, że przesadza,że przegina, ale chciała za wszelką cenę zmusić Mroka do reakcji, do jakiejkolwiek reakcji. Chciał rozbić tę skorupę chłodu, którą otoczył się Czarny. Tysiąc razy wolał, żeby Mrok był w stosunku do niego okrutny czy nawet niesprawiedliwy, byle by tylko nie był obojętny. Wolał znosić ból niż czuć to lodowate zimno i opanowanie, które wprost biło teraz z jego postaci. Dlatego prowokował, dlatego walczył…
             – Gdy wczoraj kochliśmysię, gdy mnie brałeś, niebbyłeś obojętny, o nie! Byłeś jak płonąca pochodnia, byłeś zaborczy i nienasycony, jakbym był twoim pierwszym…
             – Tak było.
             Jedno krótkie potwierdzenie, tak proste, tak dobitne sprawiło, że Nino urwał wpół zdania. Zamarł z otwartymi ustami wlepiając w Mroka pełen niedowierzania wzrok.
             – Co ? – wyrwało mu się tylko.
             – Byłeś moim pierwszym partnerem seksualnym.
             Nino cofnął się i ciężko oparł o stół. Słowa Mroka sprawiły, że stracił całą pewność siebie.Mógł tylko stać i patrzeć na Mroka szeroko rozwartymi oczami. Czarne przenikliwe źrenice były spokojne i lodowato opanowan, tak samo jak słowa, które wypowiedział ich właściciel.
             – Nigdy wcześniej nie uprawiałem seksu, ani z kobietą, ani z mężczyzną. – powtórzył Mrok. – I tak powinno było pozostać. Nie rozumiesz tego, prawda?
              Nino pokręcił głową.
              Wargi Mroka wykrzywił ironiczny uśmiech.
              – A wydawał Ci się, że mnie znasz? Że wiesz o mnie , no, może nie wszstko, ale dużo? Że jesteś wstanie zrozumieć, co dzieję się w mojej duszy?
             Nino opuścił wzrok, usiadł na krześle zrezygnowany.
             – Masz rację… nie rozumiem tego… nie znam Cię… nie znam, bo nie pozwalasz mi siebie poznać – jego głos był cichy, ale wyraźny. – Pozwalasz mi tylko zerknąć pod maskę, którą nosisz, ale tylko po to, żebym przekonał się, że pod jedną maską znajduję się kolejna… Pozwalsz mi dostrzec siebie, ela tylko jako fragmenty układanki, kawałeczki, które do siebie nie pasują, których nie można złoźyć w całość. Jesteś dla mnie tajemnicą, jeżeli tylko uda mi się lekko odsłonić jedną, okazuje się, że na jej miejsce wyrasatją kolejne, jeszcze bardziej bolesne, jeszcze bardziej mroczne… Skrywasz w sobie wielki ból… wiem o tym i chciałbym Ci pomóc, ulżyć, ale nie pozwalasz mi na to, nie pozwalasz mi się do siebie zbliżyć… Czego się tak bardzo boisz, Mrok? - W oczach Nino ukazały się łzy. – Ja nigdy nie zrobiłbym nic, co mogło by  Cię zranić…
           Uniósł głowę i spojrzał ma Mroka, ich spojrzenia skrzyżowały się. Chwilę panowała cisza…
            – Więc chcesz poznać moje tjemnice? Chcesz pomóc mi wyzwolić się od bółu? A co, jeśli ja sam ich nie znam, co, jeśli nie chcę poznać moich tajemnic? A jeżeli ten ból jest tak wielki, że zapomniałem jego przyczyn, by nie zwariować? Jeżeli nie pamiętam… jeśli nie chcę pamiętać?… Nie każda prawda wyzwala…
            Nino milczał nie widząc co odpowiedzieć, Czarny patrzył na niego nadal bełem wyniosłej obojętności. Cisza stawała się coraz bardziej bolesna, gdy nagle w spojrzeniu Mroka pojawił się ból.
           – Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy, jutro wyjeżdżamy.
           Odwrócił sie na pięcie i wyszedł z kuchni zostwiając oszołomionego i nic nie rozumiejącego Nino.
  
           ***

           „Co chcesz zrobić?”
           „Nie wiem…”
           „Chcesz zarykować?”
           Milczenie.
           „Gdzie go zabierasz? Tam? Jesteś tego pewien?”
           „Od chwili gdy go spotkałem niczego nie jestem już pewien…”
           „Boisz sie… Widzę, że się boisz…”
           „To prawda… boję się… boję się tego, co może odkryć… co ja sam mogę odkryć…”
           „Więc dlaczego? Dlaczego chcesz go tam zabrać?”
           ”… nie wiem… po prostu … muszę… Bo bardziej boję się tego, że …”
           „Że?”
           ” … że go stracę…”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz