wtorek, 23 stycznia 2018

Mrok R3

Wirował w ciemności. Z wolna zaczęły docierać do jego zamroczonego umysłu inne odczucia. Wracały wspomnienia, te niechciane… Pamiętał wizytę w biurowcu i wszystko, co tam się działo, w najdrobniejszych szczegółach – niestety. Zawsze tak było, choć tak bardzo starała się o tym zapomnieć. Po wspomnieniach powrócił ból. Czuł, że jego dusza krwawi – wstyd i rozczarowanie samym sobą, i pogarda tak silna, że wszystko przy niej bladło. „Krzycz kurwo…”  „Nie, nie, nie” walczył ze wspomnieniami i własną pogardą, czuł łzy wypływające spod zamkniętych powiek. „nadajesz się tylko do tego, żeby cię rżnąć, dziwko…”  „To nie prawda, ja też jestem człowiekiem, mam marzenia, plany…” Czuł jak rozpacz dławi go, nie pozwala złapać tchu. „Nie myśl, nie myśl, nie myśl” powoli uspokajał walące w gwałtownym rytmie serce. Potem wrócił też inny ból, czuł każde otrzymane uderzenie, każdą ranę, każdego siniaka. No tak, został napadnięty. Czterech napastników, kolejne upokorzenia, gwałt. Byli tacy bezwzględni, tacy okrutni, nie mógł się bronić, byli zbyt silni, zbyt… Pamiętał ich ciosy, ich wstrętne ręce na swoim ciele, pamiętał wszystko. Kolejne łzy spłynęły z kącików oczu i pomknęły dalej. A potem… zmarszczył brwi starając się skupić. Tak, był tam ktoś jeszcze, ktoś kto mu pomógł, kto go obronił, ktoś ciemny jak sama noc.
            Otworzy oczy, lecz natychmiast zamknął je z powrotem. Światło oślepiło go, do bólu ciała dołączył pulsujący ból głowy. Nino jęknął, próbował poruszyć ręką, jednak okazało się to ponad jego siły.
            Nagle poczuł na swoim czole dotyk czyjeś zimnej dłoni. Przerażony wzdrygnął się i ze strachem otworzył oczy. Pochylała się nad nim ciemna postać. Przez zapuchnięte powieki nie widział wyraźnie.
            - Leż spokojnie, El Niño – usłyszał rozkazujący głos.- Muszę cię zbadać dopóki jesteś względnie przytomny i nie odurzony środkami przeciwbólowymi.
             Chłopak bardziej poczuł niż zobaczył jak nieznajomy ściąga z niego przykrycie. Był przerażony, nie miał jednak sił nawet by się poruszyć, nie miał sił na nic. Mógł tylko leżeć i biernie poddać się losowi. Niechciane łzy po raz kolejny popłynęły po jego policzkach. Nie widział twarzy pochylającej się nad nim osoby. Czuł tylko delikatny dotyk zimnych palców przesuwających się po jego zmaltretowanym ciele. W pewnym momencie z jego rozbitych warg wyrwał się jęk, nawet ten delikatny dotyk sprawiał ból. Zamknął oczy. Jego ciało ponownie zostało okryte. Usłyszał cichy plusk, na jego czole znalazło się coś zimnego i wilgotnego, coś co przyniosło mu wielką ulgę.
Ponownie otworzył oczy, jego wzrok wyostrzył się nieco. Obok niego na brzegu łóżka siedział młody chłopak, z wyglądu mniej więcej jego rówieśnik. Jasną, delikatną twarz otaczały ciemne długie włosy związane na karku w luźny kucyk. Jego ubranie składało się z ciemnych spodni i czarnej koszuli. Jasnobrązowe oczy patrzyły na niego badawczo.
- Masz złamane trzy żebra, prawdopodobny wstrząs mózgu i parę innych obrażeń, ale jeżeli wszystko pójdzie dobrze i odpoczniesz parę tygodni to nie grozi to żadnymi poważnymi konsekwencjami. – powiedział nieznajomy. – W każdym razie nie umrzesz.
Czarny odwrócił się i przysunął bliżej łóżka mały stoliczek. Łagodnym ruchem pomógł Nino unieść głowę, do ust wsunął mu jakąś tabletkę. Sięgnął po stojąca na stoliku szklankę z wodą.
Przerażony Nino starał się wypluć podaną tabletkę.
- To nic takiego, tylko środek przeciwbólowy – powiedział nieznajomy widząc strach w oczach chłopaka. – Tutaj nic ci nie grozi, El Niño.
Nie wiedząc czemu Nino uspokoił się i posłusznie przełknął tabletkę popijając podaną przez Czarnego wodą. Słowa nieznajomego, a raczej ton jego głosu, jego delikatny tembr sprawiły, że poddał się swemu losowi, nie miał sił walczyć. Opadł głową na poduszkę, przymknął oczy. Czuł, jak powoli zapada w sen…

***

„Po co go tu sprowadziłeś?”
Milczenie.
„No po co?”
„Nie mogłem go tam zostawić, zabiliby go. Zobacz sama w jakim jest stanie.”
„Nie chodzi mi oto, że mu pomogłeś.”
„Musiałem!”
„Dlaczego nie do szpitala, na policję?!”
Milczenie.
„Dlaczego tutaj? Dlaczego do domu?”
„Był taki bezbronny…”
„Wiem, ale dlaczego zabrałeś go tutaj? ODPOWIEDZ!!!”
„Musiałem…, tak bardzo przypominał Timmy’ego…”
Szloch.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz