Otworzy
oczy, lecz natychmiast zamknął je z powrotem. Światło oślepiło go, do
bólu ciała dołączył pulsujący ból głowy. Nino jęknął, próbował poruszyć
ręką, jednak okazało się to ponad jego siły.
Nagle
poczuł na swoim czole dotyk czyjeś zimnej dłoni. Przerażony wzdrygnął
się i ze strachem otworzył oczy. Pochylała się nad nim ciemna postać.
Przez zapuchnięte powieki nie widział wyraźnie.
- Leż spokojnie, El Niño – usłyszał rozkazujący głos.- Muszę cię zbadać dopóki jesteś względnie przytomny i nie odurzony środkami przeciwbólowymi.
Chłopak
bardziej poczuł niż zobaczył jak nieznajomy ściąga z niego przykrycie.
Był przerażony, nie miał jednak sił nawet by się poruszyć, nie miał sił
na nic. Mógł tylko leżeć i biernie poddać się losowi. Niechciane łzy po
raz kolejny popłynęły po jego policzkach. Nie widział twarzy
pochylającej się nad nim osoby. Czuł tylko delikatny dotyk zimnych
palców przesuwających się po jego zmaltretowanym ciele. W pewnym
momencie z jego rozbitych warg wyrwał się jęk, nawet ten delikatny dotyk
sprawiał ból. Zamknął oczy. Jego ciało ponownie zostało okryte.
Usłyszał cichy plusk, na jego czole znalazło się coś zimnego i
wilgotnego, coś co przyniosło mu wielką ulgę.
Ponownie
otworzył oczy, jego wzrok wyostrzył się nieco. Obok niego na brzegu
łóżka siedział młody chłopak, z wyglądu mniej więcej jego rówieśnik.
Jasną, delikatną twarz otaczały ciemne długie włosy związane na karku w
luźny kucyk. Jego ubranie składało się z ciemnych spodni i czarnej
koszuli. Jasnobrązowe oczy patrzyły na niego badawczo.
-
Masz złamane trzy żebra, prawdopodobny wstrząs mózgu i parę innych
obrażeń, ale jeżeli wszystko pójdzie dobrze i odpoczniesz parę tygodni
to nie grozi to żadnymi poważnymi konsekwencjami. – powiedział
nieznajomy. – W każdym razie nie umrzesz.
Czarny
odwrócił się i przysunął bliżej łóżka mały stoliczek. Łagodnym ruchem
pomógł Nino unieść głowę, do ust wsunął mu jakąś tabletkę. Sięgnął po
stojąca na stoliku szklankę z wodą.
Przerażony Nino starał się wypluć podaną tabletkę.
-
To nic takiego, tylko środek przeciwbólowy – powiedział nieznajomy
widząc strach w oczach chłopaka. – Tutaj nic ci nie grozi, El Niño.
Nie
wiedząc czemu Nino uspokoił się i posłusznie przełknął tabletkę
popijając podaną przez Czarnego wodą. Słowa nieznajomego, a raczej ton
jego głosu, jego delikatny tembr sprawiły, że poddał się swemu losowi,
nie miał sił walczyć. Opadł głową na poduszkę, przymknął oczy. Czuł, jak
powoli zapada w sen…
***
„Po co go tu sprowadziłeś?”
Milczenie.
„No po co?”
„Nie mogłem go tam zostawić, zabiliby go. Zobacz sama w jakim jest stanie.”
„Nie chodzi mi oto, że mu pomogłeś.”
„Musiałem!”
„Dlaczego nie do szpitala, na policję?!”
Milczenie.
„Dlaczego tutaj? Dlaczego do domu?”
„Był taki bezbronny…”
„Wiem, ale dlaczego zabrałeś go tutaj? ODPOWIEDZ!!!”
„Musiałem…, tak bardzo przypominał Timmy’ego…”
Szloch.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz